Chcemy normalnie żyć! – krzyczeli mieszkańcy Dąbrówki Wielkiej

July 15th, 2002

Wielkie kontrowersje wzbudziła wśród mieszkańców Dąbrówki Wielkiej, dzielnicy Piekar Śląskich, inwestycja firmy z Bukowna, która zamierza na terenie dawnej kopalni Rozalia wybudować zakład przetwarzający odpady plastikowe na parafinę syntetyczną. W piątek około 300 mieszkańców dzielnicy przyszło na miejsce budowy potencjalnej inwestycji, by przeciw niej zaprotestować.

- Przez pięćdziesiąt lat truł nas “Orzeł Biały”, teraz znowu chcą nam tu wybudować kolejne świństwo. Skoro to jest tak nieszkodliwe, to niech sobie prezydent Żydek postawi to przed Kopcem. My tego nie chcemy! – mówił Józef Popczyk, jeden z mieszkańców Dąbrówki.

Brawami zareagowali na to stwierdzenie inni mieszkańcy.

- Wczoraj po naszych mieszkaniach już chodzili ludzie, którzy proponowali nam pracę w zakładzie, mającym tu powstać. Jak można w ten sposób manipulować ludźmi – krzyczeli inni.

Czy rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce?

- Kilkakrotnie pytano mnie o nowe miejsca pracy, jakie stworzę, dlatego stwierdziłem, że jeśli ktoś jest tym zainteresowany, to chciałbym z nim najpierw porozmawiać – odpowiada Krzysztof Kur, prezes PPHU “Evcam” sp. z o.o. z Bukowna, inwestor budowy zakładu.

Jeśli inwestycja doszłaby do skutku, to prezes zapewnia, że na początku zatrudni 30 osób, a docelowo 120.

Te argumenty nie były jednak w stanie przekonać mieszkańców. Twierdzili, że nie mają nic przeciwko innym inwestycjom, które zapewniłyby im pracę, ale na kolejny zakład, który będzie ich truł, nigdy nie wyrażą zgody.

Ludzie nie ufają także ekspertyzom, przedstawionym w Urzędzie Miejskim przez firmę. Nie wierzą również żadnym innym niezależnym ekspertyzom.

- Nie chcemy żadnych ekspertyz, ani dyskusji na temat ich prawdziwości. Po prostu nie zgadzamy się na ten zakład w Dąbrówce i koniec! Nie ma o czym mówić. Jesteśmy na nie! – krzyczeli zdenerwowani.

- Jeśli przedstawicie mi państwo dokumenty, czy ekspertyzy z których będzie wynikało, że nasza produkcja jest szkodliwa, to proszę mi wierzyć, wycofamy się z tej inwestycji. Nie chcemy z wami konfliktu i nie chcemy nic robić na siłę – przekonywał Kur. Od trzech miesięcy firma stara się o wydanie decyzji o warunkach zabudowy.

- Nie mamy prawa odmówić, bo jest to inwestycja zgodna z lokalnym prawem zagospodarowania przestrzennego, a nawet z przyjętym przez radnych studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego miasta.

To teren przeznaczony pod inwestycje przemysłowe. Jeśli firma wystąpi o wydanie pozwolenia na budowę, także musimy to rozpatrzyć. Jeżeli mieszkańcy, na przykład jakieś stowarzyszenie, zechcą uczestniczyć, w tym procesie administracyjnym mogą być nawet stroną – powiedział “DZ” Karol Paczula, wiceprezydent Piekar Śląskich.

Autor artykułu: ANNA DZIEDZIC

Im wyżej, tym lepiej

July 12th, 2002

Grzegorz Borawski od nowego sezonu będzie prowadził zespół IV-ligowego BKS Stal Bielsko-Biała, a nie, jak wcześniej planowano, powalczy z Walcownią Czechowice o powrót do IV ligi. Były piłkarz GKS Katowice zastąpi na tym stanowisku Jana Linnerta, który poprzednio szkolił bielski zespół. Wszystko rozegrało się w ciągu dwóch ostatnich tygodni.

- Złożyliśmy panu Borawskiemu ofertę, którą przyjął – krótko komentuje sytuację Andrzej Biskup, wicedyrektor BKS Stal.

Grzegorz Borawski od stycznia zatrudniony był w Czechowicach, gdzie miał za zadanie utrzymać klub w lidze. Nie udało się i zespół spadł do okręgówki. Borawski miał jednak zostać w Czechowicach i spróbować powalczyć o powrót do IV ligi. Gdy otrzymał ofertę z BKS, przedstawił sprawę działaczom Walcowni.

- Rozumiemy jego sytuację, bo to propozycja z wyższej klasy rozgrywkowej. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez nieporozumień. Uważamy, że Grzegorz Borawski to bardzo dobry trener i niewykluczone, że może jeszcze się z nim spotkamy – mówi Krzysztof Adamiec, wiceprezes czechowickiego klubu.
Sam zainteresowany przyznaje, że liczył się z możliwością otrzymania oferty z innego klubu. Nie sądził jednak, że będzie to bielska Stal. Jest bardzo zadowolony, że z Walcownią rozstał się w dobrej atmosferze.

Jego umowa z BKS została podpisana na czas nieokreślony. Na razie trudno mówić o jakichkolwiek celach, gdyż działacze i trener nie wiedzą dokładnie, jakim składem będą dysponowali.

- Pierwszym jest budowanie drużyny. Trzeba wprowadzić czterech młodzieżowców do składu, bo to przewidują przepisy. W zanadrzu należy mieć więc kilku rezerwowych. Będzie to trudne. Zespoły, które będą miały dobrych młodzieżowców, będą się liczyć w rozgrywkach – uważa Borawski.

Tymczasem wiadomo już, kto będzie nowym szkoleniowcem Walcowni Czechowice. Jak poinformował Krzysztof Adamiec, w lidze okręgowej zespół poprowadzi Janusz Marek, który w latach 90. trenował m.in. GKS Jastrzębie.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Najlepiej powodzi się Bojszowom

July 12th, 2002

Pod względem dochodów za rok 2001 wśród 147 powiatów ziemskich województwa śląskiego bieruńsko-lędziński zmieścił się w pierwszej pięćdziesiątce, co nie udało się ani pszczyńskiemu, ani mikołowskiemu.

Najlepiej powodzi się Bojszowom, które są na siódmym miejscu w województwie (po Ornontowicach, Marklowicach, Krupskim Młynie, Gierałtowicach i Pawłowicach). Nie jest to wprawdzie szczyt możliwości gminy, ponieważ było już lepiej: za rok 2000 miejsce szóste, za 1999 – drugie, a dziesięć lat temu – nawet pierwsze. Trzeba przyznać jednak to, że w przypadku Bojszów nigdy nie doszło do drastycznych spadków i wyciągając średnią z dochodów w przeliczeniu na jednego mieszkańca na przestrzeni minionej dekady, ta gmina plasuje się na miejscu drugim. Średnio w tym czasie miała 1962,70 zł na jednego mieszkańca, w zeszłym roku – 2176,20 zł (o 25 proc. więcej niż za rok 2000, kiedy znalazła się o oczko wyżej, z czego wynika, że generalnie gminom się dochody poprawiły). Największą poprawę odczuł Imielin, który z miejsca 56. awansował na dwunaste, a drugie w powiecie (wzrost dochodów o 73 proc., z 1132,70 zł na jednego mieszkańca w roku 2000 do 1961,50 zł w roku 2001).
O 54 proc. wzrosły dochody Bierunia, dając mu za zeszły rok miejsce 15. w województwie (rok wcześniej był na miejscu 34 – najniżej w ciągu minionych 10 lat). O 31 proc. większy budżet miał także Chełm Śląski, który tym samym z miejsca dziewiętnastego awansował na szesnaste. Najgorzej w tym rankingu wypadły Lędziny, które spadły z miejsca 35. na 44, ale i tu należy odnotować niewielki wzrost dochodów (o 10,5 proc.).

Podobna kolejność wychodzi przy porównywaniu średniej z dochodów w przeliczeniu na jednego mieszkańca na przestrzeni minionych dziesięciu lat. Różnica polega na tym, że w tym czasie generalnie lepiej powodziło się Chełmowi niż Imielinowi i w tym rankingu pierwsza gmina sytuuje się na miejscu drugim (przy średnim dochodzie 1738 zł), druga – na czwartym (1253 zł). Bieruń zachował swoją trzecią pozycję (1619 zł), Lędziny – piątą (1176,40 zł, co jest nieco poniżej średniej wojewódzkiej, która w minionej dekadzie wynosiła 1321,30 zł).

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Staże dla bezrobotnych

July 12th, 2002

80 tys. złotych przeznaczyli radni na realizację programu aktywizacji lokalnego rynku pracy przyjętego na ostatniej sesji Rady Powiatu. Z tych środków 60 tys. zł przekazanych zostanie na roboty publiczne, a 20 tys. zł na staże zawodowe dla absolwentów. Celem programu ma być zapobieganie bezrobociu, które w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wzrosło o 2 procent. Na koniec kwietnia stopa bezrobocia w powiecie bieruńsko-lędzińskim wynosiła 11,8 procent.

Jeśli chodzi o staże absolwenckie, pracodawcy zatrudniający absolwentów otrzymają refundację kosztów zatrudnienia za trzy miesiące. Kolejne trzy miesiące finansują sami pracodawcy. Natomiast przy robotach publicznych pracę mają znaleźć w pierwszej kolejności osoby wymagające pomocy socjalnej. Koszty poniesione na zatrudnienie jednej osoby przy robotach publicznych będą refundowane maksymalnie do 760 zł.

Autor artykułu: (bj)

Gminy górnicze oprotestowały nowe plany podatkowe

July 11th, 2002

Stowarzyszenie Gmin Górniczych w Polsce z siedzibą w Rybniku sprzeciwia się propozycji opodatkowania dochodów z opłat eksploatacyjnych. Obecnie bogatsze gminy przekazują część swoich dochodów do budżetu centralnego. Pieniądze z tej puli są potem dzielone między uboższe miejscowości. Składka na biedniejszych nazywana jest tzw. podatkiem janosikowym. Do tej pory opłaty eksploatacyjne, które gminy górnicze otrzymują od kopalń, nie były objęte tym podatkiem. Taki zapis był zawarty w ustawie o restrukturyzacji górnictwa.

- W projekcie nowelizacji ustawy o dochodach samorządów jest propozycja, aby pieniądze, które gminy górnicze otrzymują od górnictwa, również zostały opodatkowane. To przecież absurd – mówi Tadeusz Chrószcz, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce i wójt Marklowic. – Poprzez takie rozwiązanie część swoich pieniędzy straci połowa śląskich gmin.

Włodarze gmin górniczych zgadzają się z tym, że pieniędzmi należy dzielić się z biedniejszymi. Opłaty eksploatacyjne nie są jednak płacone w terminie, z biedą starcza ich m.in. na remonty dróg zniszczonych w wyniku działalności górnictwa. Fundusze na tego typu przedsięwzięcia gminy muszą zwykle gromadzić same. Oburzają się więc, że państwo chce odebrać im część i tak niewielkich pieniędzy.

Stowarzyszenie Gmin Górniczych dokłada zatem starań, aby propozycja nie weszła w życie. Samorządowcy apelują w tej sprawie do posłów i członków rządu. W przyszłym roku kopalnie mają zacząć wypłacać gminom zaległe opłaty eksploatacyjne. Poprzedni rząd wstrzymał wypłaty do 2003 roku. Jeśli podatek janosikowy obejmie dochody gmin z górnictwa, wówczas wpływy do miejskich budżetów będą niższe niż zakładano.

Autor artykułu: MARCIN KASPRZYK

Spotkanie z posłem

July 11th, 2002

Kolejne spotkanie Zarządu Miasta z posłem Ryszardem Pojdą odbyło się wczoraj w magistracie. Prezydent Ireneusz Serwotka poinformował gościa m.in. o przebiegu spisów powszechnego i rolnego. Rozmawiano też o nadchodzących wyborach samorządowych, podziale miasta na okręgi wyborcze, ustaleniach dotyczących liczby radnych w poszczególnych okręgach itd.

Poruszono również sprawy finansowania przez państwo oświaty, oświetlenia dróg krajowych, wojewódzkich i powiatowych, zadań z zakresu pomocy społecznej i wypłat dodatków mieszkaniowych. Parlamentarzysta dowiedział się też, że w Wodzisławiu realizuje się wiele inwestycji przy pomocy m.in. funduszy ekologicznych. Na koniec gospodarz miasta poprosił posła o pomoc w podjęciu działań, które doprowadziłyby do zmian przepisów w wymienionych wyżej dziedzinach. Obecne regulacje prawne nie sprzyjają bowiem gminom.

Autor artykułu: (eg-p)

Szlagierowy mecz

July 11th, 2002

W rozegranym w kwietniu spotkaniu nad Brdą Włókniarz Candela przegrał z Polonią 34:56. Nasi żużlowcy pojechali do jaskini lwa bez Grzegorza Walaska, którego zastąpił Karol Malecha. Było to z naszej strony spotkanie defektów. Dwa razy odmawiał posłuszeństwa sprzęt Rune Holty. Maszyna zawiodła także Andreasa Jonssona a nawet Ryana Sullivana. Gospodarze wzmocnili się Markiem Loramem, który jednak przegrywał pojedynki i z Sullivanem i Jonssonem.

Na piątkowy mecz bydgoszczanie awizowali jako stranieri Toda Wiltshire?a. Kibice pamiętają go jeszcze z występów w Częstochowie. Na najbliższy mecz został on zestawiony z Robertem Umińskim. Australijczyk jeszcze w tym sezonie nie startował w barwach Point S. Dotychczas we wszystkich pojedynkach jeździł Loram. W pierwszej parze pojadą bracia Gollobowie, a w kolejnej Piotr Protasiewicz z Michałem Robackim. W rezerwie jest jeszcze Łukasz Stanisławski, który regularnie zastępuje Umińskiego.

Włókniarz wystąpi, można powiedzieć, w tradycyjnym składzie. Z Rune Holtą pojedzie Artur Pietrzyk, z Walaskiem – Jonsson, a z Sullivanem Adam Pietraszko. Nasi rywale doznali w tym sezonie zaledwie jednej porażki znajdując swego pogromcę w Unii Leszno. Przed ostatnim biegiem leszczynianie prowadzili 44:40 i Polonia mogła jeszcze uratować remis. Leigh Adams pokonał jednak Protasiewicza i Lorama, a mecz zakończył się wynikiem 47:43.

Bydgoszczanie mają na koncie 18 punktów i zaległy mecz z Polonią Piła. Włókniarz Candela zgromadził cztery punkty mniej.

Drużyna M Pkt. Bilans
1. Point S 10 18 130
2. Unia L. 11 15 112
3. Włókniarz 11 14 25
4. Atlas 11 13 142
5. Apator 11 10 26
6. Polonia P. 10 7 -31
7. Wybrzeże 11 6 -186
8. Stal 11 3 -218

W Toruniu Apator Adriana podejmować będzie w 12. kolejce Pergo Gorzów, a BGŻ SA Polonia Piła zmierzy się u siebie z Wybrzeżem Gdańsk. Najbardziej atrakcyjnie zapowiada się pojedynek Unii Leszno z Atlasem Wrocław. Faworytami są oczywiście gospodarze.

Dziś żużlowcy częstochowskiego klubu integrować się będą z mieszkańcami naszego miasta i kibicami. O 17.00 wyjadą na motocyklach ze Starego Rynku i przejadą przez środek Alei NMP. Około 17.15 dojdzie do spotkania z nimi przed ratuszem na pl. Biegańskiego.

Autor artykułu: (su)

Okraść staruszka

July 10th, 2002

Ofertę okazyjnego zakupu dolarów (od tygodnia ich kurs szybko pnie się w górę) zaproponowała para Romów 71-letniemu zawiercianinowi. Staruszek przekazał im 37 tys. zł, a następnie w mieszkaniu przy ul. Parkowej bezskutecznie czekał na dewizy. Jego oszczędności przepadły, razem z parą nowych “znajomych”.

- Ostatnio coraz częściej zgłaszają się do nas starsze osoby, które zostały oszukane lub okradzione przez osoby narodowości cygańskiej – mówi komisarz Zenon Wójcik z zawierciańskiej Komendy Powiatowej Policji. – Niestety, łatwowierność często prowadzi do utraty oszczędności całego życia.

W Rokitnie Szlacheckim (gm. Łazy) grupa osób narodowości cygańskiej odwróciła uwagę domowników, po czym skradła pieniądze (1.200 zł) i złoty pierścionek. Wartość łupu oszacowano na 2,2 tys. zł.

- Prośba o szklankę wody często jest tylko pretekstem do spenetrowania mieszkania – dodaje Zenon Wójcik. – Jeżeli chcemy pomóc, to powinniśmy podać tę szklankę w drzwiach. W żadnym wypadku natomiast nie wpuszczać niespodziewanych gości do domu.

Pomysłowość złodziei starających się dostać do mieszkania ofiary jest jednak niemal nieograniczona.

- Niedawno mieliśmy kilka kradzieży, których sprawcy dostawali się do mieszkań starszych ludzi podając się za pracowników różnych firm i instytucji – dodaje komisarz Monika Francikowska z będzińskiej Komendy Powiatowej Policji. – W takich wypadkach zawsze lepiej zachować wzmożoną czujność i np. poprosić “montera” lub “inkasenta” o przyjście z dozorcą lub pokazanie legitymacji służbowej.

Przestępcy bardzo szybko potrafią reagować na zmieniające się warunki. W ubiegłym roku do starszych ludzi czekających na odszkodowania za pracę przymusową w czasie wojny często zgłaszali się “przedstawiciele fiskusa”, pobierający “podatek” od przyznanych świadczeń. Naliczona często z groszową dokładnością kwota przeważnie była wypłacana przez starsze osoby.

Autor artykułu: (wow)

O tym co pijemy często decyduje… fiskus

July 10th, 2002

Podczas letnich upałów firmy mają obowiązek zapewniać swoim pracownikom darmowe napoje. Niemal wszystkie kupują więc wodę mineralną lub źródlaną. Rządowe rozporządzenie z maja 1996 r. przewiduje, że pracodawca ma zapewnić napoje pracownikom, gdy temperatura na stanowisku pracy, spowodowana warunkami atmosferycznymi, przekracza 28 stopni Celsjusza.

- Firma zapewnia wodę mineralną wszystkim pracownikom, a osobom zatrudnionym na wydziałach produkcyjnych także wodę witaminizowaną. Jedna jej butelka przypada na dwie butelki mineralnej. Hutnicy z tzw. gorących wydziałów napoje otrzymują cały rok, a pozostali tylko w okresie letnim – wyjaśnia Mariusz Kwaśniowski z Biura Informacyjnego Huty Katowice. – W ciągu roku kupujemy 1,9 mln butelek wody mineralnej i 550 tys. witaminizowanej.

Na statystycznego hutnika (załoga Huty Katowice liczy ok. 5 tys. osób) wypada zatem pół tysiąca butelek mineralnej rocznie.
Przez cały rok, niezależnie od temperatury i stanowiska pracy, na wodę źródlaną oraz mineralną (gazowaną albo niegazowaną) mogą liczyć pracownicy Elektrociepłowni “Będzin”.

- Stanowiska z wodą źródlaną są ogólnodostępne, a na mineralną wystarczy zgłosić zapotrzebowanie – mówi Elżbieta Karcz z biura EC “Będzin”. – Goście spółki mogą też liczyć na sok.

Żadnych problemów z dostępem do darmowej wody nie ma też w Kopalni Piasku “Kuźnica Warężyńska”.

- Pracownicy otrzymują tyle wody, ile wypiją – twierdzi Elżbieta Paśnik z administracji kopalni.

Woda mineralna wyraźnie dominuje wśród “firmowych” napojów, choć rządowe rozporządzenie o niej nie wspomina. Mówi natomiast, że ,rodzaj i temperatura napoju powinny być dostosowane do warunków wykonywania pracy”. Nie należy jednak liczyć na to, że w ten sposób określone zostanie zimne bezalkoholowe piwo.

- O tym, jakie napoje można kupować dla pracowników, w praktyce decydują urzędy skarbowe, zgadzając się na zaliczenie tych wydatków w poczet kosztów – wyjaśnia prawniczka Katarzyna Chowańska. – Sporej literatury doczekały się już spory firm z fiskusem, dotyczące na przykład fundowania pracownikom kawy oraz herbaty. Obfitowały one w zabawne sytuacje. Jeden z urzędów zgadzał się na kawę, ale tylko czarną. Śmietanka lub zagęszczone mleko traktowane były już bowiem jako część wynagrodzenia w naturze.

Widmo starcia z fiskusem nie przeraża wszystkich.

- To problem księgowych – mówi Anita Swoboda z ząbkowickiej firmy chemicznej. – Nasi pracownicy otrzymują wodę mineralną, a zatrudnieni na otwartym terenie także soki. Wszyscy też mogą korzystać z kawy i herbaty.

- W lecie trudno wyobrazić sobie, aby na budowie nie było wody do picia. Podczas upałów to konieczny element ochrony zdrowia pracowników. Zgrzewkę ,mineralki” zabiera ze sobą każda brygada – podkreśla Andrzej Chojnacki, sosnowiecki przedsiębiorca budowlany. – Tak jest w dużych i małych firmach budowlanych.

Na budowach domów jednorodzinnych napoje pracownikom najczęściej zapewnia inwestor.

Darmowa woda przestała już być świadczeniem typowym dla dawnych państwowych przedsiębiorstw. Dystrybutory z charakterystycznymi pięciogalonowymi baniakami wody źródlanej można spotkać niemal wszędzie.

- Latem jest to napój chłodzący, a zimą podstawa gorącej herbaty – mówi Grzegorz Wierzbicki, właściciel niewielkiej drukarni. – Dystrybutor z wodą źródlaną to już standard.

Na butelkę zimnej wody w czasie upałów mogą liczyć nawet ci, którzy pracują za darmo, na przykład porządkujący pobocza szos więźniowie z wojkowickiego “kryminału”.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Miasto podzielone

July 10th, 2002

Na wczorajszej sesji radni podzielili miasto na okręgi, określili ich granice, numery oraz liczbę radnych wybieranych w każdym z nich w związku z jesiennymi wyborami do samorządu.

W okręgu nr I zostanie wybranych 7 radnych. Obejmuje on m.in. ulice: 27 Stycznia, Baczyńskiego, Broniewskiego, Ludową, Małobądzką, Norwida, Rewolucjonistów, Walki Młodych, Wspólną, Wyspiańskiego, Zwycięstwa i Żeromskiego oraz część ul. Piłsudskiego.

W okręgu nr II zostanie wybranych 6 radnych. Okręg obejmuje m.in. ulice: 1 Maja, 11 Listopada, Andersa, Kopernika, Koszelew, Robotniczą, Tuwima i XXXV-lecia PRL, al. Hugona Kołłątaja, Górę Zamkową, place 3 Maja i Kazimierza Wielkiego.

W okręgu nr III zostanie wybranych 5 radnych. Okręg obejmuje m.in. ulice: Armii Krajowej, Astrów, Modrzewiową, Mostową, Paryską, Siemońską, część ul. Świerczewskiego i Wolności.

Okręg nr IV obejmuje m.in. ulice: Asnyka, Chopina, Krasickiego, Luksemburg, Odkrywkową, Okrzei, Różyckiego, ZBoWiD, drugą część ul. Wolności i Świerczewskiego.

Autor artykułu: (A.Z.)