Wielkie kontrowersje wzbudziła wśród mieszkańców Dąbrówki Wielkiej, dzielnicy Piekar Śląskich, inwestycja firmy z Bukowna, która zamierza na terenie dawnej kopalni Rozalia wybudować zakład przetwarzający odpady plastikowe na parafinę syntetyczną. W piątek około 300 mieszkańców dzielnicy przyszło na miejsce budowy potencjalnej inwestycji, by przeciw niej zaprotestować.
- Przez pięćdziesiąt lat truł nas “Orzeł Biały”, teraz znowu chcą nam tu wybudować kolejne świństwo. Skoro to jest tak nieszkodliwe, to niech sobie prezydent Żydek postawi to przed Kopcem. My tego nie chcemy! – mówił Józef Popczyk, jeden z mieszkańców Dąbrówki.
Brawami zareagowali na to stwierdzenie inni mieszkańcy.
- Wczoraj po naszych mieszkaniach już chodzili ludzie, którzy proponowali nam pracę w zakładzie, mającym tu powstać. Jak można w ten sposób manipulować ludźmi – krzyczeli inni.
Czy rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce?
- Kilkakrotnie pytano mnie o nowe miejsca pracy, jakie stworzę, dlatego stwierdziłem, że jeśli ktoś jest tym zainteresowany, to chciałbym z nim najpierw porozmawiać – odpowiada Krzysztof Kur, prezes PPHU “Evcam” sp. z o.o. z Bukowna, inwestor budowy zakładu.
Jeśli inwestycja doszłaby do skutku, to prezes zapewnia, że na początku zatrudni 30 osób, a docelowo 120.
Te argumenty nie były jednak w stanie przekonać mieszkańców. Twierdzili, że nie mają nic przeciwko innym inwestycjom, które zapewniłyby im pracę, ale na kolejny zakład, który będzie ich truł, nigdy nie wyrażą zgody.
Ludzie nie ufają także ekspertyzom, przedstawionym w Urzędzie Miejskim przez firmę. Nie wierzą również żadnym innym niezależnym ekspertyzom.
- Nie chcemy żadnych ekspertyz, ani dyskusji na temat ich prawdziwości. Po prostu nie zgadzamy się na ten zakład w Dąbrówce i koniec! Nie ma o czym mówić. Jesteśmy na nie! – krzyczeli zdenerwowani.
- Jeśli przedstawicie mi państwo dokumenty, czy ekspertyzy z których będzie wynikało, że nasza produkcja jest szkodliwa, to proszę mi wierzyć, wycofamy się z tej inwestycji. Nie chcemy z wami konfliktu i nie chcemy nic robić na siłę – przekonywał Kur. Od trzech miesięcy firma stara się o wydanie decyzji o warunkach zabudowy.
- Nie mamy prawa odmówić, bo jest to inwestycja zgodna z lokalnym prawem zagospodarowania przestrzennego, a nawet z przyjętym przez radnych studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego miasta.
To teren przeznaczony pod inwestycje przemysłowe. Jeśli firma wystąpi o wydanie pozwolenia na budowę, także musimy to rozpatrzyć. Jeżeli mieszkańcy, na przykład jakieś stowarzyszenie, zechcą uczestniczyć, w tym procesie administracyjnym mogą być nawet stroną – powiedział “DZ” Karol Paczula, wiceprezydent Piekar Śląskich.
Autor artykułu: ANNA DZIEDZIC