Archive for January, 2002

“Bajki” na nagrody

Monday, January 28th, 2002

Staraniem Fundacji im. J. Kiepury i Urzędu Miasta ukazały się bajki dla dzieci Wandy Zbyszewskiej-Zagórskiej, utalentowanej malarki i poetki. – Wydaliśmy je, bo artystka była silnie związana z rodziną Kiepurów – mówi przewodniczący Fudacji im. J. Kiepury, Ludwik Kasprzyk.

- Walorem tych utworów jest prosty, zrozumiały dla dzieci język i dydaktyczne przesłanie.

Książka, wydana w nakładzie tysiąca egzemplarzy, nie jest przeznaczona na sprzedaż. Będzie wręczana jako nagroda za dobre wyniki w nauce i uczestnictwo w konkursach przyrodniczych. Jeśli publikacja zostanie dobrze przyjęta, Fundacja zamierza wznowić nakład i potraktować wydanie jako komercyjne.

Autor artykułu: (jew)

Stypendia po raz trzeci

Monday, January 28th, 2002

Organizatorzy konkursu “Najlepsi Najlepszym” do 10 marca przyjmować będą zgłoszenia studentów ubiegających się o stypendia. Mogą się zgłosić osoby zameldowane w Dąbrowie Górniczej, studiujące na dowolnej wyższej uczelni w trybie dziennym.

Wszyscy chętni powinni udokumentować bardzo dobre wyniki zaliczeń i egzaminów akademickich oraz indywidualne osiągnięcia związane z osobistymi zainteresowaniami. Stypendia są przyznawane na jeden semestr i wypłacane co miesiąc.

Wnioski wraz z dokumentami należy składać w Pałacu Kultury Zagłębia, w pokoju 210, w godz. 8-15.30. Wszelkie informacje o funduszu stypendialnym można uzyskać pod tel. 262-20-61, w. 39.

Autor artykułu: (Ste)

Wieś się nie liczy?

Saturday, January 26th, 2002

P rzedsiębiorstwo Transportowo-Komunikacyjne wprowadziło od nowego roku zmiany w kursowaniu ,ósemki”, autobusu linii Zawiercie – Suliny. Część kursów skrócono do Kromołowa, gdzie mieszkańcy Karlina i okolicznych wiosek, chcący dojechać do Zawiercia, muszą przesiąść się do ,piątki”. Problem polega na tym, że kursy autobusów nie są skoordynowane.

W efekcie mieszkańcy mają trudności z dojazdem do pracy, bo muszą czekać na następny kurs, a często bywa, że do przepełnionego autobusu (pasażerowie ze Skarżyc, Morska, Pomrożyc, Sulin i Kiełkowic) nie można po prostu wsiąść.

- To koszmar! Jest taki ścisk, że ludzie prawie łamią sobie kości, wiele osób w ogóle nie jest w stanie wsiąść, szczególnie w czwartek, gdy w Zawierciu jest targ. Ja pracuję w Zawierciu i na wyznaczoną godzinę muszę dojechać do pracy, a w tych warunkach jest to wręcz uwłaczające. Przecież płacę za bilet miesięczny, który na dodatek od stycznia podrożał – stwierdza rozżalona mieszkanka Karlina. – Gdy zadzwoniłam do PTK, powiedziano mi, że nie powinnam narzekać, a jeśli mi nie pasuje, mam kupić sobie samochód, bo w tych czasach wszyscy powinni jeździć swoimi pojazdami. Zbulwersowało mnie aroganckie zachowanie przedstawicieli PTK, dla których przecież podróżny powinien być najważniejszy. Aż przykro było patrzeć na osoby starsze, zgniecione w tym tłumie. One też jeżdżą do Zawiercia. Już pomijam fakt, że przystanki przez cały czas były nie odśnieżone.

- Mieszkańcy Karlina wystąpili do Romana Niteckiego, prezesa PTK, z prośbą o przywrócenie rozkładu jazdy obowiązującego do grudnia, gdyż nowy, ich zdaniem, nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań – informuje Henryk Ludwin, sołtys Karlina. – Szczególnie męczące są przesiadki. Osoby dojeżdżające w sobotę lub niedzielę, np. do Szpitala Powiatowego w Zawierciu oddalonego o 12 km, muszą się przesiadać aż trzykrotnie.

Mieszkańcom nie podoba się też sposób wprowadzania zmian. Nowy rozkład jazdy powieszono dopiero 1 stycznia po południu i wiele osób następnego dnia miało trudności z dojazdem na czas do pracy. W kasie nie poinformowano kupujących bilety miesięczne o zmianach kursu, a na przystanku PTK w mieście nadal nie ma wyjaśnienia dla dojeżdżających, w jaki sposób dostać się do Karlina. Dla mieszkańców bez samochodu ,czerwony” to jedyny środek transportu, łączący ich ze światem. Autobusy PKS tu nie kursują.

- Z powodu likwidacji przedszkola w Karlinie dzieci są codziennie dowożone do Zawiercia, podobnie młodzież szkolna. Brak bezpośredniego połączenia jest dużym utrudnieniem – dodaje sołtys Karlina. – Większość mieszkańców zwykle w Zawierciu robi większe zkupy, bo we wsi są tyko sklepy ogólnospożywcze.

Mieszkańcy interweniowali w tej sprawie także osobiście, jednak prezes PTK był nieuchwytny, dlatego Rada Sołecka tym razem wystosowała pismo, które oprócz prezesa otrzymał też Konrad Imielski, prezydent Zawiercia, Maria Gajecka Bożek, poseł na Sejm RP oraz Stefan Zyss, przewodniczący Rady Nadzorczej PTK.

Karlinianie czują się poszkodowani. Wszelkie zmiany związane z komunikacją miejską zawsze w nich uderzają. Uważają, że nie tak należy szukać oszczędności. Jeśli trzeba, należy zlikwidować po jednym kursie na każdej linii.

Największe problemy mają ludzie starsi. Podczas przesiadania się do ,piątki” w Kromołowie często mylą autobusy, wsiadając do jadącego w kierunku Skarżyc.

- Był okres, kiedy ludzie musieli czekać kilka godzin na połączenie, bo w ciągu dnia ,piątka” zepsuła się kilka razy – dodaje Stanisław Kita z Kiełkowic.

,Ósemki”, dojeżdżające do Kromołowa i tak czekają czasem 1,5 godziny do planowanego odjazdu lub puste wracają do Zajezdni.

StanisŁaw WesoŁowski, mieszkaniec Karlina:
- Ta zmiana nie sprawdziła się w praktyce, dlatego jak najszybciej powinien być przywrócony stary rozkład jazdy. W nowym ludzie się gubią, mylą autobusy, często muszą długo czekać na mrozie. ,Piątki” przyjeżdżają zwykle przeładowane i nawet nie ma gdzie usiąść. Jeden autobus dla mieszkańców tylu dzielnic to za mało.

Henryk Ludwin, sołtys Karlina:
- Mimo zapewnień prezesa PTK, że rozkład jazdy będzie odpowiednio dostosowany, a mieszkańcy nie odczują wprowadzonych zmian, praktyka okazała się inna. Największym utrudnieniem dla mieszkańców są męczące, szczególnie podczas zimy, przesiadki i brak rzetelnej informacji na przystankach PTK co do dojazdu do Karlina. Mieszkańcy narzekają też na brak możliwości skontaktowanie się z prezesem PTK.

Roman Nitecki, prezes PTK w Zawierciu:
- Informacje o planowanej zmianie kursu ,ósemki” sołtys Karlina otrzymał 5 grudnia, do 19 grudnia miał zająć stanowisko w tej sprawie. Po podjęciu decyzji przez Zarząd Miasta i zgodzie sołtysa, zmiany zostały wprowadzone. Przez pierwsze 2 tygodnie w autobusach wyświetlane były informacje dotyczące zmian. Z powodu trudnych warunków atmosferycznych zdarzyło się, że trzy razy autobusy nie zgrały się w czasie. Teraz już tego problemu nie ma. Na skróceniu kursu PTK oszczędza 2 tys. litrów paliwa miesięcznie, w skali roku to daje 25 tys. litrów.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Rzucani z kąta w kąt

Saturday, January 26th, 2002

Urzędnicy swoje, lokatorzy swoje, a stan zawieszenia trwa

Do 1975 r. państwo Mackowie mieszkali w domku wybudowanym przez rodziców Ryszarda Macka przy ul. Pomorskiej 55. Gdy władze Zawiercia postanowiły, że w tym miejscu powstanie szkoła z basenem, mieszkańcy tego i pobliskich domów zostali wywłaszczeni. Za niewielkie w stosunku do wartości opuszczanych posesji pieniądze (do tego doszła hiperinflacja) musieli przenieść się do innego lokum.

- W naszym domu mieszkaliśmy do 1989 r. Prezydent miasta obiecał nam, że dostaniemy lokal o podobnym standardzie. Po zmianie lokalizacji basenu okazało się, że dom przy ul. Pomorskiej 65 nie zostanie zburzony. Właściciele, też wywłaszczeni, mieszkali w nim do 1989 r., po czym opuścili budynek. Dostali mieszkania komunalne i spółdzielcze oraz działkę budowlaną – wspomina Ryszard Macek.

Zgodnie ówczesnymi przepisami dom, który nie został wykorzystany na cel wywłaszczeniowy, powinien być zwrócony właścicielom. W przypadku domu przy ul. Pomorskiej tak się nie stało, bo dostali mieszkania zastępcze.

- W budynku otrzymała mieszkania moja rodzina. Prezydent obiecał, że dom będzie nasz, ale radził, by nie spieszyć się z wykupieniem, bo korzystniej można go kupić, jeśli się w nim kilka lat mieszka – tłumaczy pan Ryszard. – Chodziłem do Urzędu, bo lepiej mieć papierek, ale byłem zbywany. 10 lat po decyzji administracyjnej, która nakazywała nam przeprowadzkę do budynku przy ul. Pomorskiej 65, dowiedziałem się, że właściciele domu chcą go odzyskać, a Urząd rozwiązuje z nami umowę lokatorską, powinniśmy więc opuścić dom. Tylko do 10 lat można się odwoływać od decyzji administracyjnej. Jak się nieoficjalnie dowiedziałem, właściciele skierowali do Urzędu pismo o przywrócenie domu zaraz po tym, jak tam zamieszkałem.

Mimo odwołań do Urzędu Miejskiego, Starostwa Powiatowego i Urzędu Wojewódzkiego, decyzją starostwa podtrzymaną przez Urząd Wojewódzki i Sąd Administracyjny, 15 stycznia dom powinien przejść na własność prawowitych właścicieli.

- Proponowano nam mieszkania w blokach do remontu i znacznie oddalonych od siebie. Musimy mieszkać razem, a przynajmniej blisko, bo rodzice wymagają stałej opieki. Mama nie widzi, tata ma kłopoty z kręgosłupem. W ten dom włożyliśmy wiele, założyliśmy centralne ogrzewanie, częściowo ociepliliśmy, wymieniliśmy tynki. Kto nam to zwróci? – pyta Ewa, córka pana Ryszarda. – Mama dom już zna, co dla osoby niewidomej jest ważne. Jak długo można ponosić konsekwencje decyzji administracyjnych, które odbierając ludziom wszystko, nie dają nic?

- Nie składałem obietnic, że państwo Mackowie będą mogli wykupić budynek przy ul. Pomorskiej 65, bo byłoby to niezgodne z ówczesym prawem. Mogli tam mieszkać tylko jako lokatorzy – mówi Henryk Górny, ówczesny prezydent Zawiercia, obecnie wicestarosta. – Proponowaliśmy im inne mieszkania w blokach komunalnych i nowych budynkach spółdzielczych, ale nie wyrażali zgody na zamieszkanie w nich. Chcieli mieszkać w budynku wolnostojącym. Opóźniało to znacznie budowę basenu, dlatego zdecydowaliśmy się wyremontować mieszkanie przy ul. Pomorskiej 65, jedyne, w którym państwo Mackowie zgodzili się zamieszkać. Nowy zapis w ustawie o gospodarce nieruchomościami wprowadził zmiany w związku z którymi osoby, które do 5 grudnia 1990 r. zostały wywłaszczone, a ich budynek nie został wykorzystany zgodnie z celem wywłaszczenia, mają prawo ubiegać się o zwrot odsprzedanej własności. Współczuję państwu Mackom, ale żałuję, że wtedy nie udało się ich nakłonić do przyjęcia mieszkania komunalnego, dziś nie byłoby tego problemu.

Zgodnie z ustawą zimą nie można eksmitować lokatorów, jednak w kwietniu prawo nie będzie ich chronić.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Kartki nagrodzone

Saturday, January 26th, 2002

W czwartek rozstrzygnięty został konkurs na najładniejszą kartkę świąteczną ogłoszony przez MOK w Łazach.

- Już po raz 10 organizujemy konkurs świąteczny dla dzieci. W ubiegłym roku dzieci robiły bożonarodzeniowe szopki – mówią Renata Zasuń i Iwona Kłosek, instruktorki w DK ,Kolejarz”. – W konkursie wzięli udział uczniowie 9 szkół z terenu gminy i dwóch spoza: SP w Siamoszycach i SP nr 1 w Zawierciu. Różnymi technikami plastycznymi dzieci wykonały 60 prac.

- Zawsze biorę udział w konkursach plastycznych, bo lubię malować i … wygrywać – mówi Karolina Ruda z SP w Niegowonicach. – Biorę również udział w konkursie szkolnym ,Chcę być zdrowym”.

- Z mojej szkoły wzięło udział w konkursie ponad 30 dzieci, ja dostałam wyróżnienie i bardzo się cieszę. Nagrodą były dyplom i farby – dodaje Jagoda Pagacz z SP nr 3 w Łazach.

Jury najwyżej oceniło prace uczennic klas I – III: Karoliny Rudej z Niegowonic, Marty Kurzacz z SP nr 3 i Patrycji Butkiewicz z SP z Niegowonic.

W kategorii klas IV – VI pierwsze miejsce zdobyła kartka Anny Miodek z Chruszczobrodu, drugie natomiast praca Katarzyny Delkowskiej z SP w Rokitnie Szlacheckim, Patrycji Osysek z SP nr 3, Aleksandry Drabek z SP nr 2 z Łaz oraz Ewy Czai z SP w Grabowej. Trzecie zajęli: Anna Matyjek i Rafał Szwaciński z SP nr 2 z Łaz, Agnieszka Janus z SP z Ciągowic oraz Tomasz Bebak z SP w Rokitnie Szlacheckim.
Przyznano również 11 wyróżnień.

Autor artykułu: (iwo)

Poślizg śmierci

Thursday, January 24th, 2002

Wczoraj o 5.20 na ulicy Bielskiej w Jawiszowicach (gmina Brzeszcze), na granicy powiatów oświęcimskiego i bielskiego, doszło do tragedii. Jedna osoba zginęła na miejscu, a cztery (jedna w stanie krytycznym) trafiły do szpitala.

Polonez, którym jechało pięć osób zmierzał w kierunku Brzeszcz. Mężczyźni wczesnym rankiem jechali do pracy na pierwszą zmianę do Kopalni Węgla Kamiennego Brzeszcze. Na krętej, spadzistej, niespodziewanie oblodzonej drodze wpadli w poślizg i uderzyli w nadjeżdżający z przeciwka autobus, należący do prywatnego przewoźnika, który wiózł cztery kobiety do pracy w Czechowicach-Dziedzicach.

- Do wypadku doszło na niebezpiecznym odcinku. Droga była spadzista, w tym miejscu są dwa niebezpieczne zakręty. Wprawdzie szosa była dobrze oznakowana, ale warunki do jazdy fatalne. Gdyby polonez jechał wolno, na pewno nic by się nie stało. Inna sprawa, że przejechaliśmy całą trasę i nigdzie droga nie była tak oblodzona, jak w tym miejscu. To miejscowe oblodzenie mogło zaskoczyć kierowcę – mówił Zbigniew Dudka, zastępca naczelnika Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.

Kierowca autobusu opowiadał, że kiedy nadjechał, polonez sunął już w jego stronę prawym bokiem. Z impetem uderzył w lewy róg autobusu bocznymi, tylnymi drzwiami. Siedzący tuż za nimi 47-letni Wiktor F. z Hecznarowic zginął na miejscu. Pozostali mężczyźni nie mogli się wydostać z wozu. Na miejsce przybyły dwa zastępy z Państwowej Straży Pożarnej w Oświęcimiu. Żeby wyciągnąć poszkodowanych, strażacy rozcięli poloneza. Cały czas kursowały karetki pogotowia. Na oddział intensywnej opieki medycznej oświęcimskiego szpitala w krytycznym stanie z urazami głowy, połamanymi żebrami, odmą i obustronnym krwotokiem płucnym trafił Kazimierz B. Lekarze podjęli walkę o jego życie. Pozostałych trzech, w tym kierowcę, odwieziono na oddział ortopedyczno-urazowy. Kierujący osobówką 39-letni Henryk R. z Żywca ma złamane żebra, odmę podskórną i opłucną. 40-letni Krzysztof S. z Międzybrodzia Bialskiego wyszedł z opresji z ogólnymi stłuczeniami. U najstarszego pasażera poloneza, 45-letniego Jana L., stwierdzono natomiast złamanie kompresyjne dwóch kręgów lędźwiowych.

- Dzisiejszej nocy w tym miejscu w poślizg wpadło co najmniej 12 samochodów. Tamci mieli jednak szczęście, z przeciwka nic nie jechało. Tutaj skończyło się tragedią – mówił jeden z mieszkańców wsi, stojąc obok samochodu, który w nocy wpadł w poślizg i utknął w rowie kilka metrów od miejsca zdarzenia.

Niedługo później, około 10.00, do kolejnego wypadku doszło na ul. Zatorskiej w Oświęcimiu. Pod prawidłowo jadącego peugeota z przyczepą, którym kierował 44-letni Jerzy B. z Chełmka, wjechał z podporządkowanej ul. Grojeckiej rowerzysta, 79-letni Jan L. Po uderzeniu rowerzysta stanął na nogi o własnych siłach i zapewniał, że nic się mu nie stało. Kilka minut później zaczął szybko puchnąć. Gdy przyjechało pogotowie był już nieprzytomny. Natychmiast podjęto reanimację. W bardzo ciężkim stanie trafił do oświęcimskiego szpitala.

Czarną serię zapoczątkował jednak wypadek w Zasolu Bielańskim, gdzie o 5.00 nieznany samochód potrącił 56-letniego Stanisława H. z Osieka. Ze złamanym podudziem mężczyzna również trafił do szpitala. Ewentualnych świadków tego zdarzenia policja prosi o kontakt. Informacji można udzielać osobiście w siedzibie KPP Oświęcim przy ul. Wyspiańskiego 2 lub telefonicznie pod numerem 842-40-31 do 34, wew. 252 lub 997.

Autor artykułu: TADEUSZ JACHNICKI

Śmierć w melinie

Thursday, January 24th, 2002

Ostatni raz widziałem go tu w okolicach świąt Bożego Narodzenia. Miał chyba na imię Staszek. Z tego co wiem, miał dwójkę dzieci, ale nie żył z żoną – opowiadał wczoraj jeden z sąsiadów 51-letniego mieszkańca Radziechowych, którego zwłoki znaleziono w ruderze znajdującej się w jednej z dzielnic Żywca.

W lecie, kiedy było ciepło, bywał tu podobno częściej. Pomieszkiwał w domu kolegi, opuszczonej i zdewastowanej ruderze w spokojnej żywieckiej dzielnicy. Sąsiedzi mówią, że często odbywały się tam pijackie schadzki.

- W zimie przychodzili tylko od czasu do czasu, bo tam nie ma ogrzewania ani prądu – opowiadają sąsiedzi. – Urządzili melinę, ale nie robili burd, nikomu nie przeszkadzali.
Mieszkaniec Radziechowych często widywany był w okolicach dworca PKP. Od czasu do czasu handlował tam różnościami. – Dorabiał, sprzedając portfele przy przejściu podziemnym. Często też pił na dworcu z kolegami ? dodaje inny sąsiad.
Obok ruiny, w której znaleziono zwłoki, w zaniedbanym ogrodzie po przeciwnej stronie drogi leży mnóstwo butelek po różnego rodzaju alkoholu, w tym z fioletową etykietą.

- Całe lato mieli tu schadzki – opowiada chłopak z sąsiedztwa. – Niech pani patrzy, ile tam szkła i śmieci. Pili co popadnie, często denaturat.

Zwłoki mężczyzny znaleziono we wtorek około godziny 16.00 w przedsionku prowadzącym do kuchni. Nie wiadomo, kiedy nastąpił zgon. Mężczyzna zmarł prawdopodobnie śmiercią naturalną, niewykluczone, że był pod wpływem alkoholu. Faktyczną przyczynę oraz datę zgonu wykaże sekcja zwłok.

Autor artykułu: (mal)

Saneczkarze przed szansą zdobycia Pucharu Świata!

Thursday, January 24th, 2002

W niedzielę okaże się, czy Andrzej Laszczak i Damian Waniczek (obaj LKS Jastrząb Szczyrk) wygrają Puchar Świata w saneczkarstwie na torach naturalnych. Jak dotąd zawodnicy ze Szczyrku spisują się rewelacyjnie. W grudniu wygrali pierwsze zawody, a dzięki równie dobrym występom w Szwajcarii, Austrii i we Włoszech, gdzie zajmowali miejsca w czołówce, utrzymali prowadzenie w klasyfikacji generalnej PŚ. W minioną niedzielę, wygrywając w austriackim Huettau, ponownie okazali się najlepsi. Oprócz osiągnięć Adama Małysza, dawno nie było tak spektakularnego sukcesu w sportach zimowych.

W niedzielnych zawodach w słoweńskiej Żylinie, saneczkarzom wystarczy zająć trzecie miejsce, by odnieść sukces. Wiele jednak zależy od konkurentów. Najgroźniejszymi będą Włosi, bracia Mair.

- Postaramy się pojechać jak najlepiej i zająć jak najlepsze miejsce. Groźni będą nie tylko Włosi, ale i Austriacy – mówi Andrzej Laszczak. Wczoraj obaj zawodnicy przyjechali na jeden dzień do domu.

- Musieliśmy załatwić parę spraw. Jakich? Trzeba było dokupić parę pilników, dobrać trochę sprzętu – wyjaśnia Laszczak. Dodaje, że niedzielne zawody będą dla nich najtrudniejszymi.

Saneczkarstwo na torach naturalnych nie jest, niestety, dyscypliną olimpijską. Niestety, bo gdyby było inaczej, to oprócz Adama Małysza, Andrzej Laszczak i Damian Waniczek byliby pewnymi kandydatami do zdobycia olimpijskiego złota.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Nowe władze SLD

Wednesday, January 23rd, 2002

Zabrzański Sojusz Lewicy Demokratycznej ma nowe władze. Na II Zjeździe partii wybrano 31 osobową Radę, z której wybrany został jedenastoosobowy zarząd. Znaleźli się w nim: Jan Chojnacki – przewodniczący, Justyna Żak i Jakub Kurasiewicz – wiceprzewodniczący, Jerzy Wereta – sekretarz, Mikołaj Biało – skarbnik. Funkcję członków zarządu powierzono: Jerzemu Kosińskiemu, Zbigniewowi Krzyżanowskiemu, Adamowi Łuszczakowi, Janowi Matudze, Józefowi Noskiemu i Lidii Zacharko.

Autor artykułu: (wag)

Rzeki pod kontrolą

Wednesday, January 23rd, 2002

Czy dodatnie temperatury i topniejący śnieg mogą doprowadzić do wystąpienia wody z brzegów? Strażacy przez cały czas obserwują rzeki. Wczoraj stany ostrzegawcze nie były jeszcze przekroczone. Strażacy wyjeżdżali natomiast do podtopionych piwnic w Olzie i Rydułtowach.

Autor artykułu: (adr)