Archive for December, 2001

Pod choinką

Monday, December 24th, 2001

Wreszcie kończy się przedświąteczny szał zakupów. Handlowcy podliczają obroty i zyski. Konsumenci sprawdzają zawartość lodówek i odgadują, jakie prezenty znajdą pod choinką. A także porównują jak to było rok czy kilka lat temu. Ja porównuję to z czasem przed rokiem 1990, i uważam że jest nie tylko lepiej, ale i piękniej. Gdy w ostatnią sobotę chciałem zrobić przedświąteczne zakupy w supermarkecie, to po przyjeździe na miejsce zrezygnowałem. Trochę się zdenerwowałem. Był tak niewiarygodny tłok na parkingu, że szkoda było mi czasu na jakiekolwiek oczekiwanie, szczególnie przy kasie, nie mówiąc już o olbrzymich trudnościach w zaparkowaniu samochodu. Widok ten jednak był sympatyczny, bo tak liczna rzesza klientów miała zamiar dokonać zakupów. A więc jest to zaprzeczenie powszechnych narzekań, bo jednak rynek wewnętrzny nie jest taki słaby jak by się wydawało. A zakupy przedświąteczne znacznie zwiększą Produkt Krajowy Brutto.

Czas przy choince powinniśmy wykorzystać na refleksje. Także ekonomiczne. To czas spokoju i ogólnej przyjaźni. A najważniejsza z refleksji to pewnie taka, że warto pomyśleć o tym, jak sobie poradzić w nowym roku, aby nie być zdanym na państwo, tylko na siebie. Jak wyzwolić w sobie ducha przedsiębiorczości, a nie wzmagać oczekiwania w stosunku do państwa i oczekiwać od niego opieki. Warto o tym podyskutować przy świątecznym stole i zaprojektować przyszłe działania. Nie warto z własnej woli stawać się niewolnikiem państwa czy firmy, nawet znakomitej.

Świat pędzi z szybkością światła. Media pokazują przerażające obrazki ze świata. Jednak przy choince będzie bezpiecznie i rodzinnie. Wspaniały obyczaj dodatkowego nakrycia przy wigilijnym stole dowodzi, że ekonomiczny materializm nie jest motorem naszych poczynań. Wrześniowe wydarzenia w Nowym Jorku skutkują także refleksją nad dotychczasowym bezrozumnym pędzeniem za znikającym punktem posiadania rzeczy tylko materialnych i komercjalizacją wszystkiego. Odbija się to już nie tylko w praktyce życia gospodarczego, ale także wzruszyło niektórymi podstawami nauki ekonomii. Nadchodzą inne czasy i mam nadzieję, że przyjaźniejsze dla człowieka.

Moim Czytelnikom składam pod choinkę najlepsze życzenia dobrego zdrowia oraz tego, aby byli wolni od trosk materialnych, aby nie dotknęło ich bezrobocie i aby mogli realizować swe marzenia. Dopiero suma indywidualnych sukcesów daje sukces całego społeczeństwa. Nie tracę wiary, że tak się stanie w najbliższej przyszłości.

Autor artykułu: ANDRZEJ STANISŁAW BARCZAK

Prezydent z kijem

Monday, December 24th, 2001

W sobotę na tyskim lodowisku odbyła się kolejna edycja dorocznej imprezy ,Gwiazdy na Gwiazdkę”. Organizatorzy – poza głównym punktem programu, jakim jest zawsze mecz hokejowy – uatrakcyjniają zabawę oryginalnymi pomysłami. Tym razem największą atrakcją był jednak mecz tyskich samorządowców z działaczami klubu GKS Tychy.

Widzowie mieli niepowtarzalną okazję zobaczenia, jak z kauczukowym krążkiem radzą sobie: prezydent miasta Andrzej Dziuba, poseł na Sejm RP Marian Stępień, czy też mistrzyni świata w kick boxingu Anna Kasprzak, który wspomogła drużynę urzędników. Mimo takiego wzmocnienia wygrali działacze GKS w stosunku 6:2.

- Nie daliśmy jednak plamy. To zasługa treningów, na których spotykaliśmy się w ubiegłym tygodniu – stwierdził prezydent Dziuba.

Autor artykułu: (Gśc)

Sztuka na czternastu aktorów

Friday, December 21st, 2001

Jak pokazać na scenie multum rozmaitych postaci z bardzo odmiennych środowisk? Wyspiański napisał “Wesele”, Jan Andrzej Fręś – twórca Teatru TnT – wymyślił “Między”, czyli rzecz o miejscu, do którego trafiają dusze po życiu i przed kolejnym życiem.

Spotyka się tu Mafioso z Kloszardem, Staroświecka z Nowoczesną, Wścibska z Popularną, Dydaktyczna z Porąbaną, itd. “Żyją” jeszcze dawnym życiem, “są” ciągle tymi, kim byli, sprzeczają się, wytykają sobie błędy i niedoskonałości aż odezwie się dzwonek i któreś z nich rozpoczyna nowe życie, zapominając o poprzednim.

Taki jest najnowszy – drugi – spektakl młodziutkiego teatru, którego aktorzy są uczniami różnych szkół ponadgimnazjalnych. Scenariusz powstał specjalnie dla nich.
- Trudno o sztukę dla tak dużego zespołu – mówi reżyser Jan A. Fręś. – A gdybym znalazł, to pewnie dwanaście byłoby w niej ról męskich, a ja mam tylko czterech chłopców. Więc na początku nie wiedzieliśmy, co wystawimy. Ale kiedy nasłuchałem się, kogo ci moi aktorzy chcieliby zagrać, pomyślałem, że dobrym sposobem na spełnienie ich marzeń będzie takie miejsce, gdzie każdy trafia po śmierci.

I tak powstało “Między”, w którym wszyscy znaleźli coś dla siebie. W teatrze nieprofesjonalnym dobór repertuaru jest ogromnie ważny, by tekst podawany ze sceny brzmiał wiarygodnie. Sztuka “Między” przyniosłaby teatrowi TnT pierwszy punkt.

Autor artykułu: (jol)

Same pyszności

Friday, December 21st, 2001

Syn jak przyjeżdża na Wigilię, to już nie może doczekać się makówek. Zawsze jeszcze zabiera miskę do siebie, bo tam gdzie on mieszka, w Przeczycach, makówek nie znają – opowiada 51-letnia Magdalena Warecka z Brynicy. Aby udoskonalić smak makówek, do pokrojonych bułek dodaje pokruszone słodkie sucharki z piekarni.

- Trzeba zmielić mak, cała Brynica jeździ mleć mak do piekarza do Żyglina. Potem ma trzeba sparzyć mlekiem, dodać bakalii, a najwięcej rodzynek. Potem wsypać cukier, cukier waniliowy, trochę dać olejku migdałowego. Warstwy bułek przekłada się makiem z mlekiem i bakaliami, tak, aby mleko przez nie przesiąkło. Na wierzch można posypać wiórkami kokosowymi, aby było ładnie – wyjaśnia pani Magdalena.
Na stole wigilijnym w jej domu musi być solony śledź. Ten zwyczaj w domu wprowadził jeszcze jej dziadek.

- Podczas kolacji najstarszy członek rodziny dzieli się z każdym kawałkiem śledzia składając sobie życzenia. Teraz dzielenie to mój obowiązek, bo jestem w rodzinie najstarsza. Wcześniej jeszcze dzielimy się opłatkiem, mówiąc: “Dzielmy się chlebem anielskim, byśmy się mogli spotkać w królestwie niebieskim”.

Wszystkie potrawy muszą być wcześniej przygotowane w pokoju, w którym rodzina je kolację. Nikt nie może odejść od stołu i każdy musi spróbować wszystkich potraw, nawet jeżeli w nich nie gustuje.

- Dawniej, gdy mama przygotowywała kolację, nie smakowała nam siemieniotka. Dlatego teraz jej nie gotuję, tylko zupę rybną.
Siemieniotkę z kaszy jaglanej i konopi przygotowuje natomiast Marta Wajda ze Świerklańca. Oprócz tradycyjnej zupy przygotowuje moczkę: wywar z suszonych owoców i bakalii zagęszczony piernikiem rozmoczonym w ciemnym piwie.

- To droga potrawa, ale na Wigilię można sobie na nią pozwolić – mówi.

Na stół oprócz opłatka i krzyża zawsze kładzie sól i piętkę chleba.

- Ale tą odkrojoną z początku bochenka. Po to, aby nigdy nie zabrakło chleba – wyjaśnia.
W wielu domach w świąteczne dni je się pierniki. W radzionkowskiej piekarni Tadeusza Bączkowicza codziennie piecze się ich około 50 kilogramów.

- Zauważyłem, że coraz więcej rodzin rezygnuje z pieczenia ciast i ciastek w domu. Jeszcze dziesięć lat temu gospodynie przynosiły przed Świętami do piekarni całe blachy kołocza do pieczenia. Teraz takich klientek prawie nie mamy – mówi Bączkowicz.

Dla osób, które jeszcze nie zrobiły w domu pierniczków pan Tadeusz podaje przepis.

30 dkg mąki pszennej i 15 dkg żytniej, 10 dkg zbrązowionego cukru, tak zwanego paleniaka, 100 ml wody, 15 dkg miodu, 5 dkg białego cukru, 5 dkg syropu ziemniaczanego, który trzeba kupić w piekarni, 7,5 dkg roślinnego oleju, 2,5 dkg kakao, 3 jaja, 3 g sody oczyszczonej, 3 g amoniaku (też od piekarza), 3 g proszku do pieczenia i po 5 g przyprawy do pierników, cynamonu i okruszków, jakie nam zostały po innych ciastkach.
Wszystko to mieszamy tak, by ciasto miało jednolitą konsystencję. Na stolnicy rozwałkowujemy na grubość pół centymetra. I z tego placka wycinamy foremkami ciasteczka. Dekorujemy białą lub brązową polewą. Te pierniczki mają to do siebie, że od razu są miękkie.

Autor artykułu: (mo)

Pierwsza samodzielna książka jest jak dowód osobisty

Friday, December 21st, 2001

W roku 1939 straciłam oboje rodziców na raz. W wierszach, które wtedy zaczęłam pisać, wylałam cały mój żal do życia – powiedziała Barbara Penc, autorka świeżo wydanego zbiorku pt. “Tajemny spokój”. Zbiorku wierszy pogodzonych z życiem, akceptujących naturalną w nim kolej rzeczy, przepojonych stoickim spokojem.

- Są książki, od których zaczyna się na nowo biografia człowieka – stwierdził Stanisław Nyczaj, przewodniczący Polskiego Związku Literatów w Kielcach. – Są jak dowód osobisty. Barbara Penc publikująca dotąd swoje wiersze w wydaniach zbiorowych, usamodzielniła się wreszcie. Dorosła do dowodu osobistego. Jej wiersze są krótkie lapidarne, bez nadmiaru…

- Choć wyrosłam na wielkiej poezji Mickiewicza, Słowackiego, Puszkina…, musiałam nauczyć się wyrażać w dzisiejszej formie – mówiła poetka. – Zależało mi jedynie, by trafiać moją poezją do serca. Moje wiersze nie mają udziwnionych słów ani przewrotnych skojarzeń. Są proste, bezpośrednie i mówią prawdę.

Podobnie jak zawarta w “Tajemnym spokoju” proza – inspirowana dramatycznymi przeżyciami z dzieciństwa. Przejmująca.

Barbara Penc jest najmłodszą córką przedwojennego zarządcy apteki na tyskim rynku, Augusta Jadernego. Po śmierci rodziców zajęli się nią dziadkowie (rodzice ojca), mieszkający w Mielcu. Resztę dzieciństwa i wczesną młodość spędziła więc z dala od Tychów, w których urodziła się jako jedyna z czworga dzieci Jadernych. Los zrządził, że wróciła tu z mężem, którego nakaz pracy rzucił do tego miasta w roku 1953.

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Okazja na dobre słowo

Thursday, December 20th, 2001

Do najważniejszych tradycji Świąt Bożego Narodzenia należy Wigilia, podczas której spożywa się rodzinną, uroczystą kolację, dzieląc się wcześniej opłatkiem i składając serdeczne życzenia. W przedświątecznym tygodniu jednak spotkania opłatkowe odbywają się niemal wszędzie.

Ogranizują je wszyscy: urzędy, firmy, zakłady pracy, szkoły, organizacje i stowarzyszenia. W poniedziałek na spotkaniu opłatkowym w Żarnowcu spotkali się przedstawiciele gminy, Kół Gospodyń Wiejskich, OSP, przedsiębiorcy i przedstawiciele wszystkich instytucji powiatowych. Były też spotkania Kół Gospodyń Wiejskich w Rzędkowicach i Włodowicach.

- Zaproponowałam paniom potrawy wigilijne z innych regionów Polski, te mniej i bardziej znane. Ich zaletą jest to, że są smaczne, a przygotowanie nie wymaga specjalnych umiejętności i nie jest czasochłonne – mówi Iwona Chmurzewska, specjalistka ds. Wiejskiego Gospodarstwa Rolniczego w ODR w Myszkowie.

Opłatek pojawił się także na spotkaniu Koła Gospodyń Wiejskich w Antoniowie oraz w funkcjonującej tam świetlicy środowiskowej. Przy wspólnym stole spotkało się kilka pokoleń mieszkańców.

We wtorek w kroczyckim Gimnazjum odbyła się uroczystość bożonarodzeniowa “Wigilie Polskie”, podczas której młodzież zaprezentowała kolędy znane od czasów najdawniejszych do dziś. W środę w Dziennym Domu Pomocy Społecznej odbyło się spotkanie zorganizowane przy współpracy MOPS-u i Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w Zawierciu dla osób najuboższych. W piątek w zawierciańskim DDPS-ie odbędzie się spotkanie wigilijne przygotowane przez MOPS dla najuboższych osób z terenu miasta, nienależących do żadnej grupy wsparcia. Tego samego dnia spotkanie przygotował też Ośrodek Integracyjny “Senior” w Czeladzi dla swoich pensjonariuszy i zaproszonych gości z Dziennego Domu Pomocy.

W sobotę opłatkiem podzielą się podopieczni zawierciańskiego DDPS-u. W poniedziałek na Spotkaniu Opłatkowym spotkają się podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy, również w ŚDS-ie, o godz. 13.30, odbędzie się spotkanie dla osób bezdomnych i uzależnionych. W poniedziałek, o godz. 11, odbędzie się spotkanie opłatkowe w Świetlicy Środowiskowej.

W Wigilię, 24 grudnia, o godz. 14, organizowana jest centralna wigilia dla bezdomnych i ubogich w Domu Katolickim przy sosnowieckiej bazylice katedralnej.

- Dzięki wspólnej kolacji i połamaniu się opłatkiem nabieram sił przed kolejnymi trudnymi dla mnie czasami. Cieszę się, że w tym okresie ludzie są dla siebie milsi i nie pogardzają nami – mówi Witold Chomicz, jeden z sosnowieckich bezdomnych.
Takie wigilijne spotkania odbywać się będą także w większości noclegowni oraz w Domach Pomocy Społecznej. W tym roku z większością ich pensjonariuszy ma zamiar podzielić się opłatkiem biskup Adam Śmigielski, który od kilku dni uczestniczy w spotkaniach opłatkowych.

W niemal każdej parafii naszej diecezji są zbierane datki od wiernych i sponsorów na paczki dla najuboższych parafian, które będą roznoszone tuż przed świętami przez wolontariuszy.
Stowarzyszenia świeckie także angażują się w pomoc świąteczną. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Wolbromiu już rozdał 60 najbiedniejszym rodzinom świąteczne podarki, w których znajdowały się przeważnie artykuły spożywcze. Starostwo olkuskie do swoich żywnościowych upominków dołączyło kilkaset par butów.

Wiele paczek świątecznych ofiarowuje młodzież z zagłębiowskich szkół. Na przykład w sosnowieckim Liceum Ogólnokształcącym im. E. Plater zebrano ich aż 300 dla wychowanków domów dziecka i dzieci z najbiedniejszych rodzin z bazyliki katedralnej.

Autor artykułu: (Ras, iwo, Ste, pat)

Od 1 stycznia będą dwie kategorie podróżnych

Thursday, December 20th, 2001

Pierwszego stycznia zmienią się przepisy celne dotyczące ruchu w strefie przygranicznej. Osoby z pogranicza wybierające się do strefy nadgranicznej sąsiedniego państwa będą mogły mieć przy sobie bagaż wart najwyżej 80 euro (na dziś 285 zł), podczas gdy pozostałe osoby spoza 15-kilometrowego pasa będą mogły wyjeżdżać z bagażem osobistym o wartości 175 euro (624 zł).

W praktyce oznacza to, że mieszkaniec Katowic będzie mógł podróżować z bardziej zasobną walizką niż cieszyniak, a towar wart więcej niż 80 (albo – odpowiednio – 175 euro) będzie trzeba zgłosić na granicy. Tak więc osoby wybierające się na Zachód np. z laptopem w torbie albo nartami na dachu samochodu, będą musiały na granicy poprosić celnika, aby poświadczył im druk TP (Towary Powracające). Będzie on potrzebny w drodze powrotnej, aby celnik przypadkiem nie oclił nam komputera i nart.

Ponadto według nowych przepisów mieszkańcy pogranicza będą mogli przywozić jednorazowo ze strefy nadgranicznej sąsiedniego kraju tylko pół litra alkoholu (wódka, wino albo piwo) i paczkę papierosów. Jeśli jednak Polacy z pogranicza wybiorą się poza strefę, czyli w głąb sąsiedniego kraju – podobnie jak pozostałe osoby (np. mieszkańcy Katowic) – będą mogli przywozić jak dotychczas litr wyrobów spirytusowych, 2 litry wina, 5 litrów piwa i 10 paczek papierosów.

- Myślę, że do końca problemu “mrówek” nie zlikwidujemy, bo nawet na granicy USA z Meksykiem, gdzie służby celne są lepiej wyposażone niż my, przemyt kwitnie. Ale chcemy spróbować – przekonuje Krystyna Urbańska, dyrektor Departamentu Statystyki Celnej i Analiz Głównego Urzędu Ceł. Samorządom bardzo się te przepisy nie podobają.

- To jawna dyskryminacja mieszkańców pogranicza – mówi wicestarosta cieszyński Tadeusz Kopeć.

- Idziemy do Europy robiąc kroki wstecz – wtóruje mu wiceburmistrz Cieszyna, Włodzimierz Cybulski.

Jindrich Sznapka, starosta Czeskiego Cieszyna, reaguje na “rewelacje” z Polski gromkim śmiechem.

- Nie słyszałem, żeby gdziekolwiek takie głupie przepisy obowiązywały. Nawet w Afryce się z czymś takim nie spotkałem. W Polsce znowu zapomniano o równouprawnieniu – drwi Sznapka.

Główny Urząd Ceł nie chce komentować podobnych opinii.

- Według naszych badań, 25 mln przekroczeń granicy rocznie odbywa się tylko po to, aby u sąsiadów kupić alkohol. Wpływają do nas miliony litrów bez zapłaty cła i VAT. Skarb Państwa traci ogromne pieniądze. Nowe przepisy dają nam do ręki pewien oręż w walce z tym procederem – wyjaśnia Krystyna Urbańska.

Autor artykułu: WOJCIECH TRZCIONKA

Karliczek zostaje

Thursday, December 20th, 2001

We wtorkowym ,Dzienniku Zachodnim” poinformowaliśmy, że w hokejowej drużynie GKS Katowice zaszły poważne zmiany. Między innymi zrezygnowano z usług jednego z najlepszych obrońców Milana Karliczka.

- Na wczorajszym posiedzeniu zarządu klubu jeszcze raz została przeanalizowana nasza sytuacja. Członkowie doszli do wniosku, że wszyscy zawodnicy, którzy mieli odejść zostają, dotyczy to także Karliczka. Jedynie Jerzy Bułka został przesunięty do juniorów – powiedziała dyrektor klubu Marta Szymkowska.

Autor artykułu: (aa)

Zawiedzione nadzieje

Wednesday, December 19th, 2001

Dwa lata temu mieszkańcy Łutowca (gm. Niegowa) podpisali umowę z przedstawicielem firmy Romix z Moczydeł, która zajmuje się eksploatacją piaskowni położonej 2 km od miejscowości. Właściciel przedsiębiorstwa Marian Jawura zobowiązywał się wpłacać pieniądze na konto Społecznego Komitetu Budowy Drogi. Rocznie przelew miał wynosić 4-6 tys. zł. Pieniądze miały być wykorzystane na poprawę nawierzchni drogi prowadzącej do Łutowca, która została zniszczona przec ciężarówki z piachem. Pod umową podpisali się sołtys i wójt Mirosław Szczepańczyk.

W lutym 2000 roku doszło do zawarcia nowej umowy. Tym razem między wójtem a przedsiębiorcą. Gmina zobowiązała się wykonać nakładkę asfaltową na drodze gminnej od wjazdu na kopalnię do drogi Niegowa – Żarki w terminie do 31.10.2001 roku.

- Czas minął, ale my nie mamy drogi. O nowej umowie dowiedzieliśmy się od Jawury, a nie od wójta – twierdzi sołtys Zofia Morawiec. – To wieś miała dostawać pieniądze, a nie gmina. Co się z nimi stało?

- Chciałem pomóc wiosce. Nie zależy mi na kłopotach – twierdzi Marian Jawura. – Ale przecież ja nie mogę zrobić drogi. Ta inwestycja kosztowałby około 60-70 tys. Firmy na to nie stać. Stąd to porozumienie. Sądziłem, że władze zrobią nakładkę.

Zgodnie z porozumieniem Romix zobowiązał się do wykonania robót ziemnych przy ul. Sportowej w Niegowej przy obiektach sportowych oraz dostarczać piasek pod chodniki. Umowa mówiła o robotach na sumę 30 tys. zł, piasku miało być ogółem za 10 tys. zł. Zobowiązania miały być wykonane do października br. Faktury zgromadzone przez spółkę wskazują, że na rzecz gminy wykonano prace za 28 tys. 880 zł (z tego 25 tys. 107 zł to koszt prac ziemnych). Co z resztą sumy nie wiadomo.

- Nie wiemy o takiej zmianie – denerwują się mieszkańcy.

- Wieś wiedziała o naszych planach. Była o tym mowa na zebraniach – tłumaczy wójt Mirosław Szczepańczyk. – Czasami terminu nie da się dotrzymać. W Łutowcu sytuacja jest na tyle dobra, że wieś nie jest odcięta od świata. Bardziej zależy nam na poprawieniu komunikacji Łutowca z Mirowem.

Sołtys domaga się od wójta pisemnej odpowiedzi na pytanie: co było w umowie, którą zawarto poza plecami mieszkańców i co będzie dalej z drogą? Do dziś, pomimo upływu kilku tygodni od momentu, gdy mieszkańcy wszczęli alarm, nie otrzymali odpowiedzi.

Autor artykułu: KATARZYNA KULIŃSKA-PLUTA

Nu pagadi ty Solidarność!

Wednesday, December 19th, 2001

W Książnicy Cieszyńskiej przy ul. Menniczej 46 czynna jest wystawa “Cena naszej wolności – Polska w latach 1980-1982″ opowiadająca o okresie stanu wojennego. W galerii zgromadzono wycinki z gazet, liczne dokumenty, plakaty oraz satyryczne rysunki.

Na jednym z nich znany z radzieckich kreskówek wilk kopie mapę Polski krzycząc: “Nu pagadi ty Solidarność!”. Na innym Wojciech Jaruzelski przedstawiony jest pogardliwie jako “generał ZOMOZA”.

Autorzy wystawy postanowili również bliżej przybliżyć oglądającym studenckie strajki sprzed 20 lat. Na podłodze zainscenizowanego pokoiku leży kukła studentki. Przed nią stolik z maszyną do pisania, chlebem, naczyniami Społem, mydełkiem Fa i mlekiem w proszku.

Na ścianach zdjęcia studentów filii Uniwersytetu Śląskiego zrzeszonych w Solidarności. Ekspozycję można oglądać w poniedziałki, wtorki, środy i piątki od 8.00 do 15.00.

Autor artykułu: (two)