Archive for November, 2001

Pługi z trudem usuwały z ulic błoto pośniegowe

Tuesday, November 27th, 2001

Wystarczyło, że wczoraj rano śnieg sypał nieprzerwanie przez parę godzin, by drogi na cały dzień pokryła warstwa śliskiego błota.

17 pługopiaskarek wyjechało na drogi Katowic wczesnym rankiem, by wysypać na ulicę sól, która miała zapobiec gołoledzi. Na nic jednak zdały się te zabiegi, gdy około godziny 6. zaczął padać śnieg. Z dróg krajowych – wylotowych z Katowic w kierunku Wisły oraz Tychów i Sosnowca – piaskarki w zasadzie nie zjeżdżały w ogóle. Z trudem jednak utrzymywały drogi w odpowiednim stanie. Auta tańczyły na wielkim skrzyżowaniu w Brynowie, nie najlepiej sytuacja wyglądała na węźle w Giszowcu.

W Bielsku, podobnie jak w Katowicach, tworzyły się wczoraj ogromne korki. Wystraszeni kierowcy zwalniali, gdzieniegdzie ruch zakłócały drobne stłuczki.

- Rano najdłużej auta stały na głównych ulicach w centrum: Warszawskiej, 3 Maja i Partyzantów. Uważam, że stan dróg w naszym mieście pozostawia wiele do życzenia. Wszędzie zalega śliska maź – mówił nam komisarz Ryszard Wach, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku.

Zima dała się we znaki nie tylko automobilistom, ale i pieszym. Spacery po śliskich chodnikach często kończyły się na oddziałach urazowych. W Katowicach, tylko w ciągu kilku rannych godzin, karetki wyjeżdżały do ,zimowych” urazów aż pięć razy.

- Już po południu liczba interwencji wzrosła jednak do 20 – dodaje Barbara Okońska, lekarz dyżurny w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach.

Liczba wypadków i kolizji drogowych wczoraj
do godziny 20.00

wypadki 5
ranni 8
kolizje 118

Autor artykułu: MAREK TWARÓG

I Wojewódzki Konkurs Książki Mówionej

Tuesday, November 27th, 2001

Dorota Moryc z Tychów, Michał Rzemieniuk z Częstochowy i Mariusz Tarnówka z Dąbrowy Górniczej – to trójka laureatów ,I Wojewódzkiego Konkursu Książki Mówionej” zorganizowanego przez śląski okręg Polskiego Związku Niewidomych z Chorzowa.

Osoby niewidome, które chciały startować z 38 kół PZN z województwa, musiały zapoznać się z lekturą obowiązkową ,Quo vadis” Henryka Sienkiewicza oraz dwiema książkami Michała Kaziowa. Trzeba było dokładnie poznać treść tych książek (z kaset). Potem jury zadawało pytania dotyczące lektur.

- Książka mówiona jest coraz bardziej popularna – mówił Jan Kwiecień, prezes okręgu śląskiego PZN. – Wiele bibliotek posiada działy, gdzie książek można posłuchać na kasecie.

Autor artykułu: (JD)

Zaczęło się!

Monday, November 26th, 2001

Podczas piątkowego inauguracyjnego konkursu w fińskim Kuopio Adam Małysz stanął na najwyższym stopniu podium. W sobotę był drugi za Risto Jussilainenen. Dla kibiców z rodzinnego miasta skoczka tak wysokie wyniki nie były zaskoczeniem. W Wiśle wszyscy wierzyli w sukces “Króla Nart”.

Piątek godz. 17.00. Ośnieżone ulice Wisły są puste. Jakby miasto wymarło. Wszyscy przed telewizorami w domach lub knajpach. Nawet na stacji benzynowej ślęczą przed ekranem. – Pierwsze miejsce będzie. Może nie w pierwszej serii, ale wygra – mówi Piotr Babicki, który z kolegami spotkał się w barze U Bociana w Wiśle – jaskini kibiców Małysza. Kufle brzęczą, rozmowy toczą się wokół jednego tematu. – Na pudle Adam stanie na stówę – gorączkuje się Zygmunt Kamiński, który jak zwykle siedzi przy jednym stole z wujem Adama, Jerzym Małyszem. – Jestem spokojny o wynik. Boję się tylko, że zawodnicy skaczą przy sztucznym świetle. Adam nie lubi wieczornych konkursów – ściska kciuki pan Jerzy.

Zaraz Adam ma skoczyć, w barze robi się coraz głośniej. W ruch idą dzwonki, na stół rozlewa się piwo z unoszonych do góry kufli. Hałas. – Aadaaam! Dawaj! – rozlegają się okrzyki. W końcu skok. Ludzie wstają i zamierają. – 123,5 m i 6 miejsce po pierwszej serii – woła z telewizora komentator. W barze furia radości. – W drugiej serii Adam pójdzie na całość. Zobaczy pan – zapowiada Kamiński. Dym w lokalu gęstnieje. Atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Im bliżej skoku Adama, tym bardziej kibice są podekscytowani. – Szlaki mu rzućcie – drwią z Austriaka Andreasa Goldbergera goście U Bociana. W końcu Małysz po raz drugi pojawia się na rozbiegu. Odbija się i szybuje, a z nim cała knajpa. Ludzie wstają z miejsc. Zaciskają kciuki, walą w dzwonki, krzyczą. – Jest! Ale dowalił! – rozlega się okrzyk. W górę idą kufle, bar śpiewa “Sto lat!”. Sąsiad gratuluje sukcesu Adama sąsiadowi. Oczy wielkich chłopów zachodzą mgłą i nie mogą oderwać się od wyniku 126,5 m Małysza.

- Inni nie wytrzymali. Adam wygrał wojnę psychologiczną. Jest mocarzem – ledwo wykrztusił Piotr Szarzec, prezes fanklubu Bocian. – Mówiłem, że trzeba być spokojnym o wynik. Poszedł na całość – uśmiecha się Jerzy Małysz. – Zawsze wierzyłem w Adama i będę wierzył – dodaje wuj skoczka.

Sobota. Ta sama pora. Ulice Wisły znowu puste. Niektórym mieszkańcom dzielnic Wisły konkurs skoków przyćmiła (i to dosłownie) awaria prądu. Gałęzie drzew nie wytrzymały ciężaru padającego śniegu i pękając pozrywały przewody elektryczne. W kilku domach sympatycy Małysza nie zobaczyli transmisji.

- To byłaby tragedia, gdyby przydarzyło się to nam w czasie skoków – uważa Jerzy Kufa, właściciel lokalu Kufa Jama w centrum miasta. Przyznaje, że choć u niego nie ma szału na konkursy, bo większość gromadzi się U Bociana, to stali kibice przychodzą. – Patrzymy ze spokojem na sukcesy Adama. Kibicujemy na zasadzie rozsądku, każde miejsce w czołówce jest dobre. Nie musi być pierwsze. Konkurencja jest ostra i powtórzenie sukcesu z ubiegłego roku będzie trudne. Teraz olimpiada i każdy na Małysza się szykuje – mówi Kufa.

W innych lokalach nie ma tłumów. Ci, którzy przyszli, zobaczyli tylko pierwszą serię i rozeszli się do domów, by u siebie dopingować wiślanina. Małyszowi kibicowali też kierowcy wracający z Rajdu Cieszyńska Barbórka. Gdy skoczył Martin Schmitt, a po nim Risto Jussilainen i wiadomo było, że Adam będzie drugi, w restauracji Olimpia, nie było jęku zawodu.

- Dobre miejsce. Wczoraj był pierwszy, dziś drugi. To najlepszy zawodnik na świecie. Wszystko przed nim. Dopiero się sezon zaczął i Małysz będzie kosił rywali jak przedtem. Psychicznie dojrzał do zwycięstw i będzie wygrywał – ocenia Włodzimierz Solipiwko z Katowic.

To dopiero początek sezonu i szału Małyszomanii…

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC WOJCIECH TRZCIONKA

Stare jak nowe

Monday, November 26th, 2001

Dzięki ponad 500 tys. zł udało się w tym roku odrestaurować westybul i uruchomić stałą ekspozycję zbrojowni oraz pokój myśliwski w bielskim Muzeum. Od środy do bielskiego zamku wchodzić się będzie reprezentacyjnym wejściem.

W przyszłym roku placówka otrzyma z budżetu marszałka województwa śląskiego ponad 300 tys. zł na remonty. Iwona Purzycka, dyrektorka Muzeum nie ukrywa, że to mało. Liczy, że dodatkowe pieniądze przyzna miasto. Na razie prace prowadzone są stopniowo, nie ma bowiem kompleksowego programu konserwatorskiego. Pod koniec przyszłego roku zwiedzający będą mogli prawdopodobnie zobaczyć salę koncertową, odrestaurowaną zgodnie z jej XIX-wiecznym wystrojem. Odsłonięte tam zostaną malowidła na kolumnach oraz plafon i fryz z motywem wici roślinnej. Dyrekcja Muzeum chce także wyremontować sień wjazdową, aby zamek sprawiał dostojne wrażenie.

- Ludzie uważają, że zamek powstał niedawno. Podczas rozmaitych przeróbek ukryto bowiem jego renesansowe i gotyckie elementy. Tak zrobili Sułkowscy, ostatni właściciele obiektu, którzy zakryli bogaty wystrój zamku. Obiekt sprawia wrażenie młodszego o kilkaset lat. Dlatego chcemy zaprezentować zwiedzającym jak najstarsze elementy – stwierdziła dyrektorka.

Muzealni archeolodzy Bożena i Bogdan Chorążowie cały czas prowadzą w zamku badania odkrywkowe. W pomieszczeniu, gdzie obecnie jest gabinet wicedyrektora, odnaleźli barwne polichromie. W przyszłości pokój stanie się skansenem odkrytych warstw.

- Z opisów historycznych wynika, że gabinet i hol w skrzydle zachodnim zamku pochodzą z pierwszej połowy XVII wieku. Dlatego w tej części zamku wystroje są najstarsze i jest ich najwięcej – stwierdziła Bożena Chorąży.

Do tej pory archeolodzy opracowali 40 odkrywek polichromii na ścianach, stropach i sklepieniach pomieszczeń zamku.

Autor artykułu: ANNA CHAŁUPSKA

Prezent z myszką

Monday, November 26th, 2001

W ramach prezydenckiego projektu ,Internet w szkołach” do pracowni komputerowej Akademickiego Centrum Informatyki trafiło w piątek 10 nowoczesnych komputerów z pełnym oprogramowaniem.

W imieniu prezydenta RP przywiozła je do bielskiej Akademii Techniczno-Humanistycznej minister Jolanta Szymanek-Deresz. Do tej pory w centrum pracowało 10 komputerów, teraz jest ich 20. Wszystkie działają we wspólnej sieci, a do głównego serwera w pracowni wejść można ze wszystkich stanowisk, usytuowanych w każdej katedrze.

- Zajęcia informatyczne teraz w pracowni odbywają się już regularne. Czynna jest także w czasie wolnym od zajęć. Działa na zasadzie biblioteki internetowej, z której korzystać może każdy z 6,5 tysiąca uczących się już w uczelni studentów – informował nas w piątek Marcin Giżycki z Akademickiego Centrum Informatyki.

Autor artykułu: (net)

Rozmowy o śmieciach

Friday, November 23rd, 2001

Firma prowadząca zakład utylizacji odpadów w Krapkowicach jest zainteresowana działalnością w powiecie wodzisławskim.
O potrzebie budowy na terenie powiatu wodzisławskiego składowiska odpadów, połączonego z sortownią i kompostownią, mówi się od dawna.

Taka inwestycja miałaby obniżyć koszty zbiórki i pozbywania się śmieci z terenu powiatu. Dodatkowo władze samorządowe mają nadzieję, że projekt budowy może być dofinansowany ze środków europejskich.

- Jeśli dojdzie do opracowania powiatowego programu gospodarki odpadami, z pewnością będziemy starali się o pozyskanie na ten cel środków z funduszy pomocowych – zapowiada Wacław Mandrysz, wiceprezydent Wodzisławia.
Niedawno w Wodzisławiu odbyło się spotkanie dotyczące budowy składowiska. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele firmy, która prowadzi zakład utylizacji odpadów w Krapkowicach. Główna siedziba firmy znajduje się w niemieckim mieście Pegnitz, z którym Wodzisław nawiązał współpracę. Mimo że rozmowy odbywają się nie po raz pierwszy, wciąż nie doszło do konkretnych ustaleń. Nie wiadomo na przykład, na terenie której z dziewięciu gmin powiatu wodzisławskiego miałoby powstać składowisko odpadów i zakład utylizacyjny.

Problem w tym, że przed hałdami śmieci na swoim terenie broni się każda gmina, a temat jest jeszcze bardziej kontrowersyjny wśród samych mieszkańców. Być może dlatego inicjatorzy inwestycji już zapowiedzieli kolejne spotkanie w tej sprawie. Ma ono odbyć się na początku grudnia w wodzisławskim magistracie. W rozmowach wezmą udział władze poszczególnych gmin powiatu.

Autor artykułu: (mir)

Nowa sala gimnastyczna

Friday, November 23rd, 2001

Już 1 grudnia udostępniona zostanie młodzieży nowa sala gimnastyczna w zespole pilickich szkół (podstawówka, gimnazjum, liceum). Sala ma imponujące rozmiary (30 na18 m). Oprócz lekcji gimnastyki można będzie tu rozgrywać mecze piłki siatkowej, ręcznej i koszykówki.

- Budowa obiektu była finansowana z trzech źródeł – mówi burmistrz Pilicy, Michał Otrębski. – Przez gminę, kuratorum i Urząd Kultury Fizycznej w Warszawie. Ten ostatni przyznał nam 1 mln 700 tys. zł, co pokryło 50 proc. kosztów budowy.

Autor artykułu: (jew)

Sukces przed zimą

Friday, November 23rd, 2001

Wyjazdowym zwycięstwem 1:0 z Górnikiem Jaworzno zakończyli jesienną rundę spotkań juniorskiej “okręgówki” młodzi piłkarze Stadionu Zawiercie. Podopieczni Zbigniewa Sołtysika wyraźnie górowali nad gospodarzami przygotowaniem fizycznym.

Posiadający w pierwszej połowie sporą przewagę zwiercianie, już w 15 min. bliscy byli objęcia prowadzenia. Patryk Grim dokładnie zagrał do Jakuba Zięby, który technicznym strzałem z 15 m przelobował nie tylko jaworznickiego bramkarza, ale również poprzeczkę. Dziesięć minut później na solową akcję zdecydował się Adrian Zachara. Na polu karnym ograł on dwóch defensorów Górnika, po czym mocnym uderzeniem posłał futbolówkę obok słupka. Za moment Oliwier Galas podał “w tempo” do Adriana Zachary, który strzałem z linii pola karnego zmusił do kapitulacji Marcina Marszałka.
Przed przerwą jaworznianie tylko raz poważniej zagrozili bramce Marcina Matuszewskiego. Silny strzał z 18 m zawierciański bramkarz zdołał sparować poza boisko.

W drugiej połowie gospodarze z animuszem ruszyli do odrabiania strat. Ich ataki grzęzły jednak przed polem karnym Stadionu. Doskonale spisywała się czwórka zawierciańskich defensorów: Michał Stecowiat, Artur Studziński, Paweł Szreniawski i najmłodszy na boisku Marcin Komalski. Goście groźnie kontratakowali. Po akcji Krzysztofa Mroczka bliski podwyższenia wyniku był Adriana Zachara. Jego strzał z 8 m był jednak zbyt lekki i piłka padła łupem Marcina Marszałka.

Końcówka spotkania należała do zawiercian. W 70 min. Paweł Flak dokładnie podał do Oliwiera Galasa. Strzał tego ostatniego trafił jednak wprost w Marcina Marszałka. Minutę przed końcowym gwizdkiem sędziego Józefa Grząby na solowy rajd zdecydował się Patryk Grim. Po jego uderzeniu bramkarz Górnika zdołał jednak sparować piłkę obok słupka.

* Górnik Jaworzno – Stadion Zawiercie 0:1 (0:1). Bramki: 0:1 Zachara (28 min.).

Stadion: Matuszewski – Stecowiat, Studziński, Komalski, Szreniawski – Zięba, Flak, Galas, Mroczek – Zachara, Grim.

Autor artykułu: (wow)

Na garnuszek banków

Thursday, November 22nd, 2001

W przyszłym roku deficyt budżetowy województwa śląskiego przekroczy co najmniej 20 milionów złotych. Dla ratowania sytuacji konieczne jest zaciągnięcie kredytu w tej wysokości.

- To jedyny sposób na zabezpieczenie środków potrzebnych do sfinansowania zintegrowanej komunikacji pasażerskiej w naszym regionie – mówi Elżbieta Stolorz-Krzisz, skarbnik Urzędu Marszałkowskiego.

W przyszłym roku radykalnie spadną dochody własne województwa. Przypomnijmy, że pochodzą one przede wszystkim z udziałów w podatkach od osób fizycznych i prawnych. Szacuje się, że będą one mniejsze o co najmniej 12 procent.

Dodatkowym niebezpieczeństwem – niestety także realnym – jest możliwość nieotrzymania z rezerw celowych budżetu państwa dotacji na dofinansowanie kultury w takiej wysokości, jak w tym roku – czyli ponad 18 milionów złotych.

- Ze wstępnych informacji wynika, że tych pieniędzy także możemy nie otrzymać – mówi Elżbieta Stolorz-Krzisz. – Wówczas sytuacja stałaby się już dramatyczna, a jedynym rozwiązaniem byłoby zaciągnięcie kolejnego kredytu.

W przyszłym roku budżetowym, oprócz ogromnych pieniędzy na komunikację ponadlokalną, muszą znaleźć się także środki na spłatę kredytu zaciągniętego na ten rok i na niezbędne inwestycje w części służby podległej Urzędowi Marszałkowskiemu. Kłopoty mogą pojawić się też z zabezpieczeniem środków na współfinansowanie projektów realizowanych dzięki pomocy Unii Europejskiej.

Przedstawiciele zarządu deklarują, że pożyczkodawcę wyłonią w otwartym konkursie ofert. Wygra ten z banków, który przedstawi najlepsze warunki.

Autor artykułu: (wit)

Prezes żąda głów

Thursday, November 22nd, 2001

Odwołania dyrektorów trzech kas chorych żąda prezes Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych Michał Żemojda.

- Skierowałem wnioski o odwołanie dyrektorów Śląskiej, Małopolskiej i Podkarpackiej Kasy Chorych, którzy złamali prawo ogłaszając przetargi na dostawę kart ubezpieczenia zdrowotnego – poinformował podczas wczorajszej konferencji prasowej w Ministerstwie Zdrowia.
Dodał, że złożył również doniesienia do prokuratury o popełnieniu przez nich przestępstwa.

Śląskiej Regionalnej Kasie Chorych prezes Żemojda poświęcił najwięcej uwagi. Uznał, że z naruszeniem prawa wydała ona 12 mln zł na karty czipowe, które są bezużyteczne, bo nie można z nich korzystać w innych regionach kraju. Nie potrafił jednak odpowiedzieć na pytanie ,DZ” który dokument uprawnia do świadczeń zdrowotnych, skoro w ustawie o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym jest mowa o karcie ubezpieczenia zdrowotnego.

Odnosząc się do zarzutów prezesa UNUZ Andrzej Sośnierz, dyrektor ŚRKCh podsumował krótko: – To szukanie sposobu na pozbycie się niewygodnych dyrektorów kas, które przeczą złej opinii o wszystkich kasach chorych dają sobie radę i nie są zadłużone.

W rozmowie z ,DZ” wyraził zdziwienie, że UNUZ wnioskuje o jego odwołanie w sytuacji, kiedy nie zakończyła się jeszcze kontrola w kasie. – Działaliśmy zgodnie z prawem. W czasie gdy przeprowadziliśmy przetarg na dostawę kart obowiązywało jeszcze rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie ich wzoru. Wygasło ono dopiero 30 czerwca 2001 r. – przypomniał.

Minister zdrowia Mariusz Łapiński uczestniczył we wczorajszej konferencji zaledwie kilka minut. Zdążył jedynie zapowiedzieć, że przywróci kontrolę nad wydawaniem publicznych pieniędzy, po czym pobiegł na spotkanie z premierem i ministrem finansów w sprawie ustalenia wysokości przyszłorocznej składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Autor artykułu: MARIOLA MARKLOWSKA