,Świerklaniec Bis” to nazwa imprezy, którą zorganizowano w minioną niedzielę w świerklanieckim parku. Czerwcowa prezentacja gminy w ramach konkursu o tytuł ,Złotej miejscowości Radia Katowice” nie udała się z powodu ulewy. Mimo to mieszkańcy Świerklańca nie zaprzestali walki o tytuł i nagrodę – 200 tysięcy złotych. W niedzielę pokazali, co naprawdę potrafią.
O tym, że w Świerklańcu ,coś się święci” można było się przekonać już na kilka dni przed imprezą, kiedy to w centralnym punkcie parku ustawiono makietę ,Małego Wersalu”. Na trawniku nieopodal czekała już niewielka scena i przygotowane do rozpalenia ognisko – jak się potem okazało, niezmiernie ważny element spektaklu ,Noc żywego ognia”.
Tym razem pogoda nie zawiodła organizatorów. Przez cały dzień świeciło słońce. Spacerowicze chronili przed nim głowy kolorowymi ,labowymi” czapeczkami. Niedzielna zabawa rozpoczęła się wczesnym popołudniem, koncertem Lidii Stanisławskiej. Potem na scenę wkroczyły przedszkolaki ze Świerklańca. Gorąco oklaskiwane, brawurowo zagrały w przygotowanej specjalnie na tę okazję bajce o Śpiącej Królewnie.
Gdy tylko swój występ zakończyły panie z kół gospodyń wiejskich, na centralnym parkowym trawniku rozpoczęły się pokazy psów pasterskich. Cztery doskonale wychowane border collie: Amy, Elvis, Crazy i Aris bez problemu poradziły sobie z zagonieniem do zagrody stadka niesfornych kaczek. Największe jednak brawa zebrały po tym, jak razem ze swym panem, Tomaszem Pecoldem, rozegrały mecz ,dziennikowym” balonem.
- Mam ich dwanaście i żadnego bym nie sprzedał – mówi o swoich podopiecznych pan Tomasz. – Tresurę psa pasterskiego rozpoczyna się, kiedy piesek ma pięć, sześć miesięcy. Arisek jest psem typowo sportowym, ale Crazy normalnie pracuje przy owcach i kaczkach. Jest bezwględna. To zresztą było widać. Kiedy kaczki nie chciały jej słuchać, pokazała ząbki.
Wiele osób, które przyglądały się pokazom, zainteresowało, dlaczego pan Tomasz wydaje psom komendy w języku angielskim.
- Zaczęło się od Amy, która teraz jest już na emeryturze. Przyjechała do nas ze Szkocji. Miała wtedy dwa lata i znała tylko angielskie komendy – wyjaśnia pan Tomasz. – Z czasem podczas pracy z psami zauważyłem, że lepiej przyswajają komendy angielskie niż polskie i chętniej je wykonują. Może to ze względu na miękkość języka, większą śpiewność?
Pokazy psów tak bardzo przypadły wszystkim do gustu, że Ilona Łuczak, dyrektor Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Świerklańcu obiecała, że zorganizuje tu zawody psów pasterskich.
Po pieskach przed świerklaniecką publicznością wystąpiły orkiestra dęta z Kalet, ,Śląskie Pierony” i – szczególnie gorąco oklaskiwany przez lokalnych patriotów – zespół ,Wokalizer” z Orzecha. Przez cały czas przy namiocie ,Dziennika Zachodniego” ,tubylcy” i ,nietubylcy” kupowali gazety, w których znajdowały się kupony do głosowania. Można je było na miejscu wypełnić i wrzucić do urny.
- Głosuję na Świerklaniec. Wszyscy są tak bardzo zaangażowani w ten konkurs, a już najbardziej chyba dzieci. Trzeba to docenić – zdradził ,DZ” Czesław Czaja z Nakła Śląskiego.
Smaczku i nostalgicznej nutki dodawały imprezie krążące po parku konne bryczki i repliki zabytkowych samochodów.
- Ech, Donnesmarck byłyby zadowolony – wzdychał straszy pan z laseczką.
Nastrój nieco się odmienił, kiedy na scenę weszła grupa ,Stonehenge” grająca muzykę celtycką. Koncert był doskonałym wprowadzeniem do opartego na starosłowiańskich wierzeniach i sobótkowych obrzędach przedstawienia ,Noc żywego ognia”, przygotowanego przez teatr ,a + c – b”. Scenariusz widowiska to dzieło Ewy Wyskoczyl, która także je wyreżyserowała.
- Wierzono, że noc sobótkowa to jedyna noc w roku, kiedy można było pokonać wszytsko to, co złe. Przez całą noc palono ogień, który wyganiał demony. I my też podczas widowiska palimy żywy ogień i wyganiamy złe moce – mówi Ewa Wyskoczyl.
,Wyganianie złych mocy” bardzo spodobało się świerklanieckim widzom. Szczególnie gorąco oklaskiwali dzieci ze Szkoły Podstawowej w Świerklańcu, które wzięły udział w widowisku, wcielając się w postacie diabełków, wampirków i złośliwych duszków.
Niedzielny wieczór zakończył się mocnym akcentem: niezwykle widowiskowym pokazem ,Światło i dźwięk” na parkowym stawie.
- Kto wygra konkurs? – pytał na zakończenie Jacek Swoboda, który prowadził imprezę.
- Świerklaniec!!! – odkrzyknęli wszyscy zgodnym chórem.
Autor artykułu: KATARZYNA STOTKO