Archive for June, 2001

Czerwona zagadka

Tuesday, June 26th, 2001

(TARNOWSKIE GÓRY) W Pniowcu, dzielnicy Tarnowskich Gór, pojawiły się dziwne zanieczyszczenia. Widoczne są najczęściej po nocy. Wyraźne czerwone plamy najlepiej widać na kałużach. Kiedy woda wysycha, na ziemi zostaje czerwony osad. Bernard Gruca, sołtys Pniowca, poprosił miejskie władze o zbadanie sprawy.

Po raz pierwszy zetknąłem się z tym zanieczyszczeniem jakieś dwa tygodnie temu. Powiedział mi o nim jeden z mieszkańców. Twierdził, że osad zauważył już znacznie wcześniej – opowiada sołtys Pniowca. – Początkowo nie chciałem w to wierzyć, ale znajomy specjalnie ustawił naczynia, w które łapał deszczówkę. Pokazał mi. I rzeczywiście, osad na wodzie był.
Czerwone plamy zaniepokoiły mieszkańców. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej Gruca zażądał wyjaśnienia sprawy. – Wygląda to jak nalot z jakieś farby, albo jak proszek. Prawdopobnie pochodzi ze Strzybnicy. Proszę, aby zajęła się tym ochrona środowiska – powiedział.
W ubiegłym tygodniu pracownicy Wydziału Gospodarki Środowiskiem i Zasobami Naturalnymi z tarnogórskiego Urzędu Miejskiego odwiedzili Pniowiec. – Rzeczywiście, widzieli te dziwne zanieczyszczenia. To jakaś czerwona sypka substancja, która tworzy plamy na kałużach – mówi Kornelia Kowalczyk, naczelnik wydziału. – Pojawia się okresowo, akurat w ubiegłym tygodniu nie było tego wiele.
Na razie nie wiadomo, jaka substancja pojawiła się w Pniowcu. Trudno też powiedzieć, skąd się wzięła. Zapytana, czy ma jakieś podejrzenia, Kornelia Kowalczyk powiedziała:
- Nie chciałabym się na razie wypowiadać się w tej sprawie. W tej chwili to dla nas zagadka. Mieszkańcy obiecali, że będą obserwować zanieczyszczenia. Kiedy pojawi się ich więcej, pobierzemy próbki. Trzeba sprawdzić, czy substancja jest toksyczna i skąd pochodzi.
Ekolodzy zapewniają, że będą ,drążyć temat”. Niestety, nie wiadomo kiedy urzędnicy pobiorą próbki wody do badania. O wynikach badań poinformujemy w “DZ”.

Autor artykułu: Katarzyna Stotko

Echa pewnej kontroli

Tuesday, June 26th, 2001

(TARNOWSKIE GÓRY) W tarnogórskim Urzędzie Miejskim dobiega końca realizacja zaleceń pokontrolnych Regionalnej Izby Obrachunkowej. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej Ryszard Furman, przewodniczący komisji rewizyjnej, zapoznał radnych z przebiegiem prac.

Analizę sposobu wykonania zaleceń RIO przeprowadził specjalnie powołany zespół. RIO kontrolowała gospodarkę finansową Urzędu Miejskiego i Zespołu Szkół Publicznych nr 1 między styczniem 1999 roku a wrześniem 2000. W wystąpieniu pokontrolnym znalazło się 39 wniosków. Kolegium RIO uwzględniło trzy z 11 zgłoszonych przez Zarząd Miasta zastrzeżeń. Do tej pory zrealizowano 14 zaleceń; trwa realizacja 20.

Dwóch wniosków RIO zarząd nie chce zrealizować. Pierwszy nakazuje Piotrowi Hanyskowi, burmistrzowi Tarnowskich Gór oraz jego zastępcy, Ryszardowi Kuliberdzie, zwrot do budżetu miasta opłaty za kurs dla kandydatów na członków rad nadzorczych (ok. 5 tys. 700).
- Prawidłowe pełnienie funkcji w organach nadzoru spółek prawa handlowego z udziałem kapitału gminy wymaga specjalistycznej wiedzy. Udział w kursie i zdanie egzaminu jest zatem w pełni uzasadnionym podniesieniem kwalifikacji – stwierdził Furman.

Sprzeciw wzbudził także punkt nakazujący Hanyskowi zwrot ekwiwalentu za niewykorzystany w 1994 (15 dni) i 1995 (26 dni) urlop. Zdaniem ZM pieniądze wypłacono zgodnie z prawem. Po zakończeniu kadencji z burmistrzem rozwiązano umowę o pracę i wydano mu świadectwo pracy. Kiedy wybrano go ponownie, podpisał nową umowę.
- Wykorzystano w tym przypadku lukę prawną w Kodeksie Pracy. Generalnie wszystko jest zgodnie z prawem. My jednak stoimy na stanowisku, że członkowie zarządu wiedzą, jak długo trwa ich kadencja i każdy może sobie rozdysponować urlop – powiedział ,”Z” Henryk Siwoń, naczelnik Wydziału Kontroli katowickiej RIO. – W Żywcu na przykład w zeszłym roku przewodniczący RM wysłał burmistrza na zaległy urlop, po to żeby nie obciążać dodatkowo miejskiego budżetu.
Zespół kontrolny uznał, że jednoznaczne rozstrzygnięcie tej sprawy przekracza jego kompetencje.

Autor artykułu: (ks)

Chagall, Miró

Monday, June 25th, 2001

Z renomowanej galerii londyńskiej, katowicki ,Parnas” sprowadził dwie litografie dwóch światowej sławy twórców minionego stulecia: Marca Chagalla oraz Joana Miró. Zobaczyć je można przy ul. Kochanowskiego 10. Po wakacjach zostaną zlicytowane na cele charytatywne.

Litografia francuskiego malarza (Żyda z Witebska) Marca Chagalla opublikowana została w Paryżu w 1955 roku i ma wymiary 23×15 cm. Utrzymana jest w ciepłych, żywych barwach, z charakterystyczną dla Chagalla metaforą poetycką, z deformacją kształtów. Przedstawia kobietę i ptaka.

Abstrakcyjna litografia hiszpańskiego artysty, Katalończyka Joana Miró jest o wymiarach 32×49,5 cm, a wydana została w Paryżu w 1950 roku. Utrzymana jest w ciemniejszych barwach, ale wyróżnia się typowymi dla Miró czystymi, nasyconymi kolorami. Jest pełna fantazji.

Artystyczne wydawnictwa paryskie publikowały albumy litograficzne na subskrypcje m.in. Maxa Ernsta, Miró, Chagalla. Teraz te albumy są rozbierane na strony i sprzedawane pojedynczo. Na prezentowanych w ,Parnasie” pracach widać charakterystycze zagięcia, które świadczą o tym, że wyjęto je z albumu. Podpisy autorów były na początku całego zbioru litografii, nie ma ich więc na poszczególnych kartach, stąd też przystępniejsza ich cena.

- Są to dzieła oryginalne, autorów bardzo rzadko pojawiających się w Polsce. Sądzę więc, że mogą być atrakcyjne dla kolekcjonerów, a cel, na jaki zostaną zlicytowane, pozostanie na pewno szlachetny – mówi Nina Rechowicz, właścicielka ,Parnasa”. – Do obu zlicytowanych litografii dołączone zostaną certyfikaty ich autentyczności.

Aukcja przeprowadzona zostanie wspólnie z Biblioteką Śląską, prawdopodobnie w październiku. Wystawione zostaną do sprzedaży wówczas także prace innych twórców.

- ,Parnas” zamierza nawiązać stałą współpracę z londyńską galerią, by w zbiorach naszych kolekcjonerów pojawiło się więcej wartościowych dzieł zagranicznych twórców – dodaje Nina Rechowicz.

Autor artykułu: TERESA SEMIK

Gehenna zwierząt

Monday, June 25th, 2001

W sobotę, na katowickim Rynku zatrzymała się wystawa-ciężarówka, dokumentująca gehennę, jaką przeżywają zwierzęta transportowane na rzeź z krajów Europy Wschodniej i Środkowej do Włoch. Pomysłodawcą ekspozycji są ludzie z Brytyjskiej Organizacji Ochrony Zwierząt, z którymi współpracuje Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt. Wystawa jedzie z Kowna, przez Warszawę, Pragę, Bratysławę, Budapeszt, Zagrzeb, Osijek, Ljubljanę do Rzymu.

- W naszym rejonie są przejścia graniczne, przez które Włosi przewożą zwierzęta na rzeź. Dlatego zabiegaliśmy, aby wystawa zatrzymała się w Katowicach – powiedziała ,DZ” Beata Mazur, prezes TOZ Fauna w Rudzie Śląskiej. – Niedawno miałam sygnał, że Włosi na stacji benzynowej zdychającego konia zmuszali do wstania na nogi rażąc go prądem. Wepchnęli go między mniej umęczone zwierzęta. Służby weterynaryjne na granicy nie są w stanie wyłapywać takich przypadków. Dlatego domagamy się zakazu długodystansowego przewozu zwierząt rzeźnych. Powinny być ubijane na miejscu hodowli.

Autor artykułu: (tal)

Nie wstydzą się reform

Monday, June 25th, 2001

- Nie oszukaliśmy wyborców – zapewniał w sobotę w Katowicach Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki. – Obejmując władzę w kraju wiedzieliśmy, że Polska nie przeżyłaby kolejnych czterech lat zastoju. Poprzednie ekipy rządowe tylko zapowiadały zmiany, ale nie miały zamiaru ich realizować. My przeprowadziliśmy bardzo trudne reformy i przeobraziliśmy nasze państwo. Polska jest w awangardzie Europy. Nie musimy się naszych reform wstydzić.

Wicepremier Steinhoff przyjechał na konferencję gospodarczą swojej partii – Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów, która odbyła się w sali audytoryjnej Biblioteki Śląskiej. Politycy chadeccy uważają, że obecne sondaże opinii nie muszą się przekładać na wyniki wyborów parlamentarnych.

Ugrupowania prawicowe nie pójdą wspólnie do wyborów. Wicepremier ubolewał, że jak zwykle podzieliły je, nie program lecz personalia.

Autor artykułu: (tal)

Weekend z atrakcjami

Thursday, June 21st, 2001

Nie trzeba daleko szukać, by znaleźć ciekawy sposób na atrakcyjne spędzenie wolnego czasu. Różnorodność imprez jest taka, że nawet najbardziej wybredni powinni znaleźć coś dla siebie.

Organizatorzy ,Dni Pyskowic” zapraszają na kolejną edycję plenerowej imprezy, która w tym roku odbędzie się od 21 do 24 czerwca u zbiegu ulic Wojska Polskiego, Dworcowej i Szpitalnej.

O godz. 18.30 wystąpi duet ,Antre” ze szkoły cyrkowej w Kijowie, a o 18.50 pokaz taneczny zaprezentuje grupa ,Scrap Beat”. Po ,Maestro George Show”, który rozpocznie się o godz. 19.30, o godz. 20.30 ze swoim recitalem wystąpi Krzysztof Krawczyk. O godz. 22.00 rozpocznie się wielki finał jutrzejszej zabawy – koncert zespołu ,Lady Pank”.
Widzów pożegna o godz. 23. pokaz świateł komputerowych, gwiezdnego deszczu i synchronicznie zapalonych ogni sztucznych. W piątek o godz. 17. rozpocznie się koncert ,Małżeństwa z rozsądku”, od godz. 18.30 grać będą zespoły rockowe MOK-u, a o godz. 20. wystąpi grupa ,Just 5″. O godz. 16. rozpocznie się ,Śląska Laba”, a półtorej godziny później wystąpi Andrzej Rybiński. O godz. 18.30 gratka dla miłośników disco – polo – występ zespołu ,Buenos Ares”, a o godz. 20. rozpocznie się zabawa taneczna. W niedzielę natomiast atrakcje rozpoczną się o godz. 14. ,EKO – biesiadką” dla najmłodszych. O godz. 15. rozpocznie się kolejny koncert disco – polo, tym razem w wykonaniu grupy ,Elwisy”, o godz. 16. występ grupy ,Whisky River” prezentującej muzykę country, a o 17.30 organizatorzy zapraszają na piosenkę kabaretową w wykonaniu Antosia Szprychy. O godz. 19.30 wystąpi Andrzej ,Piasek” Piaseczny z zespołem, a o godz. 20.30 przeboje z lat sześćdziesiątych zaprezentuje grupa ,Trio”.

W sobotę na dziedzińcu toszeckiego zamku rozpocznie się festyn powitania lata. Imprezy muzyczne i zabawy taneczne towarzyszyć będą aż do godziny dwunastej w nocy, kiedy to uczestnicy festynu powitają nadchodząca porę roku przy świecach.

W Rudzińcu
Do udziału w dwudniowym, rodzinnym festynie zaprasza LKS Amator Rudziniec. Organizatorzy mają dwa cele: zapewnić mieszkańcom dobrą zabawę, a jednocześnie zebrać pieniądze na działalność klubową. W sobotę zabawa rozpocznie się o godz. 15. meczem trampkarzy o mistrzostwo gminy Rudziniec pomiędzy LKS Amator Rudziniec, a LKS Młodość Rudno. O puchar prezesa klubu rywalizacja trwać będzie w takich dyscyplinach jak piłka nożna, siatkówka i przeciąganie liny pomiędzy przedstawicielami gminy, strażakami, a mieszkańcami Rudzińca. O godz. 20. rozpocznie się dyskoteka przy akompaniamencie zespołu muzycznego. Dodatkowe atrakcje to loteria fantowa, jazda gokartem z silnikiem spalinowym, karuzele, jazda konna, wyciskanie sztangi, rzut beczką i wałkiem. Niedzielna impreza rozpocznie się o godz. 14. zabawami dla dzieci, takimi jak wyścigi rowerowe oraz w… workach, a także na szczudłach! O godz. 15. będzie kontynuowany Turniej o Puchar Prezesa Klubu, a godzinę później rozpocznie się Międzywojewódzki Turniej Piłki Nożnej Dziewcząt. Dyskotekę o godz. 22. poprowadzi DJ Rolo.

W Gliwicach
Jutro o godz. 14. na osiedlu Spółdzielni Mieszkaniowej ,Stare Gliwice”, odbędzie się festyn dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Organizatorzy zapewniają mnóstwo atrakcji, wśród których znajdą się między innymi znakowanie, celem uniknięcia kradzieży, rowerów i hulajnóg (od godz. 13.), przejażdżki końmi, bryczką, samochodami terenowymi, pokazy motocykli policyjnych i tresury psa policyjnego oraz, najciekawsze chyba, występy spadochroniarzy z 6 batalionu desantowo-szturmowego z Gliwic.
Dwie ostatnie soboty czerwca (23 i 30) to parafialne święto sportu. Ksiądz proboszcz Krystian Gałuszka zaprasza na nie wszystkich, którzy chcą i lubią się bawić oraz czują sportowego ducha walki. Impreza odbędzie się w Centrum Parafiadowym w Ligocie przy parafii św. Józefa. Będą więc rozgrywki piątek piłarskich, siatkówka dla dziewcząt i chłopców oraz siatkówka plażowa. Zapowiada się ostra walka o tytuł mistrzów diecezji!

Autor artykułu: (pik, mik, jh, jas)

Noc świętego Jana

Thursday, June 21st, 2001

Od piątku do niedzieli potrwają Świętojańskie Dni Łazisk.
W piątek od godz. 17. 15 – festyn przy SP nr 5 w Łaziskach Górnych: m.in. koncert zespołu Happy End.

W sobotę od godz. 15.30 – estrada przy Urzędzie Miasta w Łaziskach Górnych: koncerty (Formacja Nieżywych Schabuff, Skaldowie), konkursy, tabawa

W niedzielę od godz. 15. 30 – amfiteatr w Łaziskach Średnich: koncerty, konkursy, zabawy.

BIERUŃ
Co roku nad Wisłą w nowej części miasta organizowany jest festyn “Noc Świętojańska”. W tym roku impreza odbędzie się w sobotę 23 czerwca.

Zabawa rozpocznie się o godz. 15.00 od gier zorganizowanych dla najmłodszych. Około 16.30 rozpoczną się tradycyjne pokazy strażackie z udziałem jednostek z powiatu tyskiego. Na 17.00 zaplanowano występ orkiestry dętej KWK “Piast” oraz przemarsz świętojańskiego korowodu od świetlicy przy ul. Remizowej w kierunku mostu na Zabrzegu. Tam “Nowobierunianki” będą puszczały wianki.

Na scenie zaprezentują się: zespoł śpiewaczy z Oświęcimia, dziecięca grupa z Libiąża oraz gimnazjaliści z Bierunia Nowego. Około 20.00 wystąpią członkowie kabaretu “U Bacy”, zaś około 21.00 zespół “Sami”, tegoroczny laureat nagrody “Super Jedynka” z Opola. Całość zakończy wspólna zabawa i pokaz sztucznych ogni.

Autor artykułu: (jas)

Tylko Jasna Góra

Thursday, June 21st, 2001

Sezon turystyczny w pełni. Szczyt wprawdzie przed nami ale już można stwierdzić, że w naszym mieście będzie to sezon jak poprzednie.

Pod koniec kwietnia odbyło się w Częstochowie V Forum Turystyki Polskiej. Podczas obrad wygłoszono wiele referatów, w których podkreślano wielką szansę jaką dla rozwoju miasta jest turystyka. Ileż to już było okazji aby kreślić wspaniałe wizje Częstochowy tłumnie odwiedzanej przez gości z kraju i zagranicy.

A rzeczywistość niewiele się zmienia. Do Częstochowy w ciągu roku przybywa około 3-4 milionów gości. Są to przede wszystkim pątnicy zdążający do sanktuarium jasnogórskiego. Największy ruch pielgrzymkowo-turystyczny przypada na okres od maja do października. W tym czasie przyjeżdża do Częstochowy ponad 70 proc. wszystkich turystów i pielgrzymów. Gros w sierpniu. Ale już wiosną przejeżdżają maturzyści z całego kraju. Po mszy w sanktuarium błąkają się bez celu po mieście. Nie znajdując tu nic ciekawego.

Turystów jest z dnia na dzień coraz więcej. Ci którzy przyjeżdżają pociągiem na dworcu nie znajdą łatwo informacji jak choćby dojść na Jasną Górę. Zwłaszcza jeśli z peronów będą przechodzić tunelem, ciemnym, brudnym.

Tak jak od lat miasto odwiedzą głównie jednodniowi pielgrzymi. Szacuje się, że 75 proc. gości tak krótko tutaj pozostaje. Przychodzą na Jasną Górę, uczestniczą w uroczystościach religijnych, trochę zwiedzają i wracają.
Około 15 proc. decyduje się pozostać na jedną noc. W mieście jest kilkanaście hoteli, moteli, pensjonatów i domów noclegowych, w których jest ponad 3 tys. miejsc. A w sanktuarium jest coraz więcej atrakcji typowo turystycznych. Po pełnym udostępnieniu zwiedzającym atrakcyjnych przejść, sal pod bastionem św. Rocha turyści, pielgrzymi nie będą mieli ochoty schodzić do miasta. Zwłaszcza, że w mieście jest niewiele interesujących zabytków. Kilka kościołów, np. św. Barbary, św. Zygmunta, czy druga co do wielkości w Polsce katedra nie przyciągają specjalnej uwagi.

Można sobie darować pomysły zrobienia z Częstochowy bazy dla turystów wybierających się na zwiedzanie Krakowa, Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Jest i będzie odwrotnie. Turyści mieszkają w hotelach w Krakowie i na kilka godzin przyjeżdżają do Częstochowy zobaczyć Jasną Górę.

Autor artykułu: (JS)

Feralne skrzyżowanie

Wednesday, June 20th, 2001

Trzy osoby zostałe ranne w wypadku, do którego doszło kilka dni temu na skrzyżowaniu ulic Stoczniowców i Jaśkowickiej. Zniszczone zostały samochody – skoda i honda. 18 czerwca około godziny 15.00 na tym samym skrzyżowaniu maluch prowadzony przez 48-letnią kobietę potrącił jadącego na rowerze 9-latka. Chłopak z obrażeniami głowy trafił do szpitala. To jedne z wielu wypadków, do których dochodzi tutaj regularnie.

Przez wiele lat za najniebezpieczniejsze skrzyżowanie w mieście uchodziło połączenie ulic Bielskiej i Żwakowskiej. Kiedy powstało rondo, liczba wypadków zmalała Obecnie najniebezpieczniejszymi stały się skrzyżowania: Harcerska-Żwakowska oraz Stoczniowców-Jaśkowicka.

- Rejon ulic Stoczniowców i Jaśkowickiej jest rzeczywiście bardzo niebezpiecznym miejscem, ale nie jedynym takim w mieście. Podobnie feralny jest rejon u zbiegu ulic Budowlanych, Bielskiej i Edukacji czy skrzyżowanie al. Bielskiej z ul. Cienistą. Budowa rond w tych miejscach jest niemożliwa, gdyż ulice te są za wąskie i przy tej liczbie samochodów zostałyby po prostu zakorkowane. Tam rozwiązaniem byłoby zamontowanie świateł akomodacyjnych. Za to kolejne ronda mogłyby powstać na skrzyżowaniach: Armii Krajowej z ulicą Sikorskiego oraz ulic Bielskiej, Stoczniowców i Sikorskiego, a także Harcerska-Stoczniówców. Taka zmiana na pewno poprawiłoby stan bezpieczeństwa – twierdzi Henryk Drozdek, naczelnik Wydziału Komunikacji UM.

Na sierpień tego roku planowana jest budowa ronda przy Harcerskiej i Żwakowskiej. Nic jednak nie wiadomo o podobnej inwestycji u zbiegu ulic Stoczniowców i Jaśkowickiej.
- Tu policja powinna stać bez przerwy – powiedział nam Marek Hędrzak, mieszkaniec pobliskiego bloku. – Przynajmniej dwa razy w tygodniu dochodzi tutaj do wypadku. Kierowcy jadący Stoczniowców permanentnie wymuszają pierwszeństwo. Poza tym niemal co wieczór młodzi ludzie urządzają sobie tutaj wyścigi. To makabra, co tu się dzieje.

Opinie mieszkańców co do wypadków potwierdza policja.
- Przyczyną około 90 procent wypadków, do których dochodzi na tym skrzyżowaniu, jest nieustąpienie pierwszeństwa i najechanie na tył innego pojazdu. Do tego dochodzi nadmierna prędkość, z jaką kierowcy jeżdżą na prostym odcinku ulicy Stoczniowców – mówi młodszy aspirant Grzegorz Puchalski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji. O wyścigach nic mu nie wiadomo.
- Żadnego oficjalnego zgłoszenia w tej sprawie od mieszkańców nie odebraliśmy. Jeśli ktoś zgłosi taką sprawę, na pewno to sprawdzimy – mówi.
- W ubiegłym roku odbieraliśmy sygnały, że w mieście urządzane są nocne wyścigi samochodowe. Ściganie miało się odbywać ulicami Wyszyńskiego, Armii Krajowej i Sikorskiego, a meta miała się znajdować w rejonie dyskoteki Eden. Mieszkańcy nadmieniali, że nie są to sporadyczne przypadki, lecz dzieje się to dość często. Wraz z policją udaliśmy się w nocy właśnie w ten rejon miasta. Informacje się potwierdziły. Wiem, że po policyjnej kontroli sytuacja się uspokoiła. Ulice: Jaśkowicka, Stoczniowców i Harcerska są na tyle obszerne, że ktoś rzeczywiście ponownie mógł wpaść na taki głupi pomysł – przypuszcza H. Drozdek.

Autor artykułu: (bj)

(Nie) da się żyć?

Wednesday, June 20th, 2001

- Latami ciągnie się remont restauracji w bloku przy ulicy Strzelców Bytomskich 163. Nie możemy oglądać telewizji, słuchać radia ani rozmawiać przez telefon – skarży się Stanisław Adach, jeden z lokatorów.

- To bzdury. Remont skończył się rok temu. Teraz adaptujemy ostatnie pomieszczenie. Hałas nie jest większy niż przy remoncie łazienki – twierdzi Zdzisław Mazurek, prezes spółki, do której należy restauracja. Wczoraj odwiedziliśmy zwaśnione strony.

W bloku mieszka 16 rodzin. Na parterze znajduje się sklep oraz dwie restauracje. I właśnie budowa jednej z nich stała się powodem problemów mieszkańców i źródłem konfliktu między nimi a spółką “Enco”, właścicielem restauracji “Kalimera”. Adaptacja budynku, w którym od roku czynna jest grecka restauracja rozpoczęła się w 1999 roku. Zdaniem części mieszkańców od tego czasu w bloku nie da się normalnie żyć.

Kiedy wczoraj odwiedziliśmy ludzi, nawet nie starali się ukryć emocji.

- Całymi dniami słychać wiertarki udarowe i inny ciężki sprzęt. Tak się składa, że jestem na emeryturze. Rano nie wychodzę do pracy. Muszę słuchać tych strasznych hałasów. W takich warunkach nie da się żyć. Administracja zgadza się na wszystko, co się tu wyprawia. Jak tak dalej pójdzie, to nie będę płacił czynszu – denerwuje się Bernard Kasprzyk, mieszkaniec bloku.

Skargi dotarły również do Agencji Mienia Nieprodukcyjnego, która administruje blokiem.

- Jakiś czas temu lokatorzy faktycznie narzekali na hałas. Dlatego zadbaliśmy, żeby wykonawca przestrzegał godzin pracy. Nigdy nie zaczynał wcześniej niż o siódmej. Kończył po piętnastej. Nie nadużywał więc cierpliwości mieszkańców. Z moich informacji wynika, że remont już się kończy. Mieszkańcy powinni więc uzbroić się w cierpliwość – uważa Damian Zyzik z Agencji Mienia Nieprodukcyjnego w Bytomiu.

Zdaniem Zdzisława Mazurka, prezesa spółki “Enco”, mieszkańcy nie mają się na co skarżyć.

- Kiedyś były tu obskurne, zaniedbane i zaszczurzone piwnice. Dzisiaj jest porządna grecka restauracja. Na otwarcie zaprosiłem wszystkich lokatorów. Chciałem ich w ten sposób przeprosić za wszystkie niedogodności. Przyszła garstka ludzi. W tej chwili trwają ostatnie prace na zapleczu restauracji. Fakt, że pomieszczenie znajduje się bezpośrednio pod mieszkaniami. Roboty nie są jednak bardziej uciążliwe niż zwykły remont łazienki. Właściwie zostało nam jedynie wyciszenie pomieszczenia. Potrwa tylko kilka dni – zapewnia Mazurek.

Autor artykułu: JOANNA LIDOCHOWSKA