Wydaniem listu gończego za Cezarym G. zakończyła się pierwsza rozprawa w procesie gangu ,Krakowiaka”, który ponownie rozpoczęto wczoraj przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Cezary G. odpowiadający z wolnej stopy za handel narkotykami, napad rabunkowy oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej przed tygodniem ,zniknął”. Dlatego sąd zarządził poszukiwania oskarżonego i… odroczył proces.
- Akt oskarżenia musi być odczytany w obecności wszystkich podsądnych. Teraz policja powinna zatrzymać Cezarego G. Jeśli będzie się on skutecznie ukrywać, proces może toczyć się nadal, lecz sprawa Cezarego G. będzie wyłączona do odrębnego postępowania, co, niestety, spowoduje podwojenie kosztów – mówi sędzia Teresa Truchlińska-Binasik z Sądu Okręgowego w Katowicach.
Mieszkaniec Krakowa objęty był dozorem policji, lecz od 16 maja nie przychodził do komendy, aby podpisać ,listę obecności”. Wtorkowego przedpołudnia okazało się, że tydzień temu wyjechał z miasta. Niewykluczone, iż oprócz dodatkowych wydatków Cezary G. narazi sąd na konieczność prowadzenia osobnego procesu, gdzie wszyscy jego dotychczasowi współoskarżeni zyskają status świadków i zapewne odmówią składania zeznań.
Poprzedni proces 36-osobowego gangu zawieszono po dwóch rozprawach, gdy ,Krakowiak” trafił do szpitala więziennego na leczenie psychiatryczne. Wczoraj główny oskarżony Janusz T. sprawiał wrażenie osoby całkowicie zdrowej.
- Miałem okazję rozmawiać z Januszem T. Powiedział, że wówczas był ,w głębokim dołku psychicznym”. Teraz już nie śpiewa piosenek, nie krzyczy ani nie przeklina. Opinia lekarska także jednoznacznie wskazuje, iż oskarżony może brać udział w procesie – relacjonuje prokurator Marek Pasionek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
- Obecnie mam już kontakt ze swoim klientem – potwierdza mecenas Andrzej Jawień, obrońca Janusza T.
,Krakowiak” siedząc w zielonym drelichu z dłońmi przykutymi do skórzanego pasa zapiętego wokół tułowia spokojnie patrzył na sędziów. Czasami uśmiechał się spoglądając w kierunku licznych fotoreporterów i kamerzystów.
Torpedowanie procesu jest na rękę oskarżonym. Trudno byłoby udowodnić im winę, gdyby ,coś złego” spotkało świadków koronnych, których zeznania są podstawowym dowodem. Za głowy skruszonych gangsterów obciążających dawnych wspólników świat przestępczy wyznaczył nagrody sięgające setek tysięcy dolarów. Pozostający na wolności bandyci grozili także prowadzącym śledztwo. Prokurator Marek Pasionek zaznaczył, że także otrzymywał pogróżki i ,byłby nierozsądny mówiąc, że się nie boi”. Podobnie jak sędziowie objęty jest jednak ochroną policyjną.
- Trudno powiedzieć jak długo potrwa proces. Jego przedłużanie na pewno nie leży w interesie adwokatów – dodaje mecenas Kazimierz Wójcicki, broniący Jana S.
Oskarżonym prokuratura zarzuca m.in. morderstwa na zlecenie, wymuszanie haraczu, rozboje, handel bronią i narkotykami.
Autor artykułu: DARIUSZ KRAWCZYK