- Polski tenis ma wieloletnią tradycję. Pokazaliście, że można dobrze zorganizować pucharowy mecz. W polskim zespole grają młodzi, utalentowani zawodnicy i tylko kwestią czasu jest, kiedy znów zaczniecie odnosić sukcesy – powiedział Amos Mandsorf, kapitan drużyny Izraela, która w Bytomiu pokonała Polskę 3:2 w meczu Pucharu Davisa. Wczoraj, kiedy losy spotkania były już rozstrzygnięte nasi tenisiści zdobyli dwa honorowe punkty.
Sobotnie nadzieje na to, że polski debel przedłuży szansę na odniesienie zwycięstwa trwały tylko 87 minut. Tyle potrzebowała para Noam Okun i Harel Levy, aby uporać się z halowymi mistrzami Polski – Mariuszem Fyrstenbergiem i Filipem Aniołą. Nie pomogła nawet obecność na trybunach Andrzeja Suprona, który zdradził zapasy dla tenisa, biorąc udział w turnieju VIP-ów. Goście objęli prowadzenie 3:0 i wczorajsze pojedynki miały charakter towarzyski, dlatego rozgrywano je do dwóch wygranych setów. Amos Mandsorf już w piątek zapowiadał, że chce jak najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania. Przed grą deblową postanowił więc zmienić skład swojej dwójki. Zamiast Amira Hadada i Naoma Behra, na kort wyszli triumfatorzy piątkowych gier pojedynczych.
W dwóch pierwszych setach Polacy zdobyli tylko cztery gemy, wszystkie dzięki dobremu serwisowi Fyrstenberga. Anioła był kompletnie zagubiony. W drugim secie przy stanie 1:1 i 40:40 pojawiła się szansa przełamania podania Levy’ego, ale lider drużyny gości dwoma asami rozwiał wątpliwości. Pierwszy gem serwisowy Anioły udało się wygrać Polakom dopiero w trzecim secie – 2:1. Wtedy zawodnik AZS-u Poznań przypomniał sobie, że potrafi zaserwować asa. W ten sposób zaczął i skończył tego gema. Nasz debel prowadził jeszcze 3:2, ale przy stanie 3:3 znów goście przełamali serwis Anioły. Wprawdzie as Fyrstenberga doprowadził do stanu 4:5, jednak Okun nie dał szans Polakom w ostatnim gemie, wykorzystując drugiego meczbola.
- Kibice mieli prawo wymagać od nas lepszej gry – mówi 21-letni Fyrstenberg. – Można mówić o debiutanckiej tremie, ale jesteśmy przecież zawodowcami. Przez rok, grając z Filipem, nie przegraliśmy żadnego meczu deblowego. Możemy mieć pretensje tylko do siebie. Byliśmy zaskoczeni grą naszych rywali. Przygotowywaliśmy się na mecz z Hadadem i Behrem, którzy grają inaczej niż Levy i Okun.
- Okun i Levy doskonale ,kryli” siatkę – ocenia Anioła, rówieśnik Fyrstenberga. – Pierwszy raz graliśmy przeciw parze, która grała z taką konsekwencją. Mieliśmy też problemy z returnem. Był moment w drugim secie, kiedy liczyłem na przełamanie serwisu rywali, ale przy stanie 40:40 dostaliśmy dwa asy. Oczywiście, nie załamujemy się, jednak smutno nam, że po naszym meczu praktycznie zakończył się pojedynek z Izraelem.
Wczoraj w grach singlowych Polacy starali się bronić honoru i pokazali, że potrafią wygrywać. Łukasz Kubot, który zawiódł w piątkowej grze z Okunem, wygrał z Hadadem. Bartłomiej Dąbrowski znów pokazał dobrą formę, pokonując Noama Behra w trzysetowym pojedynku. Nie brakowało jednak opinii że goście prezentowali słabszą formę, ze względu na zmęczenie po nocnej eskapadzie do ulubionych kasyn gry.
Polska przegrała więc 2:3 z Izraelem w I rundzie drugiej grupy euroafrykańskiej Pucharu Davisa. Polacy zagrają teraz o utrzymanie w tej grupie z Jugosławią.
WYNIKI
Mariusz Fyrstenberg i Filip Anioła – Harel Levy i Noam Okun 2:6, 2:6, 4:6.
Łukasz Kubot – Amir Hadad 7:6 (7-3), 6:4.
Bartłomiej Dąbrowski – Noam Behr 6:2, 3:6, 6:3.
Autor artykułu: TOMASZ KUCZYŃSKI