- Cztery procent zakładów na terenie Polski wypłaciło podwyżki zgodnie z ustawą. My nie znalazłyśmy się w tej grupie – mówi Bożena Chwastek, przewodnicząca ZZPiP w szpitalu w Pszczynie. – Rozważamy złożenie pozwów w Sądzie Pracy.
Wystrajkowana i wyprotestowana przez pielęgniarki i położne ustawa o podwyżce płac okazuje się martwym prawem.
Gwarantowane przez nią od początku tego roku 203 złote więcej do pensji dla większości białego personelu nadal pozostają w sferze marzeń. Dyrektorzy placówek służby zdrowia tłumaczą się za małymi pieniędzmi z kasy chorych, te wskazują na rząd, a minister Opala na za niskie stawki ubezpieczeń zdrowotnych. W ten sposób koło się zamyka, a środowisko znowu traci cierpliwość.
- Zrezygnowałyśmy w zeszłym roku z mediacji, mając nadzieję, że sprawa się rozwiąże – mówi Bożena Chwastek, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych ze Szpitala Miejskiego w Pszczynie. – Miałyśmy zresztą obietnicę podwyżek od pani dyrektor ZOZ. Niestety, nie na piśmie. Za to 2 tygodnie temu na oddziałowych tablicach ogłoszeń pojawił się komunikat, że podwyżek nie będzie z powodu trudnej sytuacji finansowej, a jedyną metodą jej poprawy jest restrukturyzacja. Nietrudno zrozumieć, że chodzi tu o redukcję.
Pielęgniarki przestały zakładać do pracy czarne podkoszulki, ale, jak mówi B. Chwastek, sytuacja nie jest wesoła i wymyka się spod kontroli. Dowodem tego choćby zmiana transparentu przy wejściu do lecznicy. Na obecnym oskarżenie o złą sytuację materialną środowiska skierowano wyraźnie pod adresem dyrektor ZOZ. Przewodnicząca ZZPiP nie ma pojęcia, kto go wywiesił. Nie zrobił tego związek. Ale sam fakt, że takie hasła się pojawiają, dowodzi wzburzenia i determinacji ludzi.
- Między 26 a 28 marca spotkamy się na zebraniu. Myślę, że tam koleżanki podejmą decyzję, czy będziemy się sądzić o swoje. Chyba, że poczekamy jeszcze na mediatora, którego poszukujemy, i jeszcze raz zasiądziemy do stołu z dyrekcją. Które z tych rozwiązań zostanie wybrane, okaże się końcem tygodnia – mówi B. Chwastek.
W lepszej sytuacji są pielęgniarki ze Szpitala Wojewódzkiego w Tychach. Tutaj od 1 stycznia cała załoga otrzymała 100-złotową podwyżkę. Same pielęgniarki wywalczyły także w grudniu drugie 100 złotych. Na razie płatne w ratach.
- Dyrekcja jak najbardziej jest nam przychylna. Dlatego zgodziłyśmy się, żeby to drugie sto złotych, które każda ma mieć dodane do swojej grupy uposażenia, w całości znalazło się tam do końca roku – powiedziała nam Małgorzata Głowacz z Komisji Rewizyjnej ZZPiP tyskiej lecznicy.
Mimo otrzymanych pieniędzy ona i jej koleżanki nie uznają, że jest to wypełnienie zobowiązań ustawowych. Dlatego nadal czekać będą na te obiecane 203 złote. I w dalszym ciągu chodzą w czarnych podkoszulkach.
Także w Mikołowie dyrekcja wypłaca pielęgniarkom wynegocjowane przez nie w grudniu 120 zł netto do podstawy uposażenia. Ustawowych 203 zł jednak nie dostają.
- Mamy zapewnienie ustne od dyrektora ZOZ, że ustawa będzie realizowana od kwietnia – powiedziała nam Sylwia Tomczak, szefowa ZZPiP w Szpitalu Miejskim.
Autor artykułu: SYLWIA PLUCIŃSKA (bop)