Archive for March, 2001

Półwiecze tradycji

Thursday, March 22nd, 2001

Stowarzyszenie Zespół Pieśni i Tańca ,Halka” przeprowadziło się do nowej siedziby.

W budynku przy ul. Stalmacha 12 odbyło się uroczyste otwarcie połączone z krótkim programem artystycznym. Wzięli w nim udział m.in. poseł Edward Maniura, starosta Wojciech Graca, przewodniczący Rady Miejskiej Roman Marciniak i burmistrz Kazimierz Dłubała oraz przedstawiciele władz Łowicza.

Po przecięciu wstęgi licznym gościom zaprezentowali się zarówno członkowie ,Halki”, jak i działającej od niedawna ,Małej Halki”. Wystąpili oni we fragmentach suity śląskiej. Pomiędzy występami obu zespołów prezes stowarzyszenia Andrzej Pluskota podziękował przedstawicielom władz oraz sponsorom za pomoc przy remoncie nowej siedziby. Łączna kwota inwestycji zamknęła się sumą 140 tys. zł, z czego 62 tys. zł przekazało miasto, a resztę stanowił wkład sponsorów oraz prace wykonane przez członków ,Halki”.

Istniejący od 1948 roku zespół zrzesza obecnie około 20 członków, a sekcja dziecięca ponad 50. Wiceprezesem stowarzyszenia oraz kierownikiem grupy jest Witold Polak, a ,Małą Halką” opiekuje się Renata Dudek-Wołowczyk.

Autor artykułu: (ml)

Przyznawał Noble

Thursday, March 22nd, 2001

Zarząd Miasta przeznaczył 5 tysięcy złotych na przygotowanie polskiego wydania książki ,Utvald att leva. Wybrani aby żyć”, profesora Jerzego Einhorna. Autor, zmarły w 1999 roku, urodził się w Częstochowie, ukończył w 1945 roku Liceum Ogólnokształcące im. R. Traugutta.

W latach czterdziestych wyemigrował do Szwecji. Był wybitnym naukowcem, specjalistą onkologiem. Zasiadał w wielu międzynarodowych organizacjach medycznych. Od 1967 roku był członkiem komitetu przyznającego nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii. Pełnił w nim funkcję wiceprzewodniczącego i przewodniczącego.

Książka jest historią zagłady częstochowskich Żydów. Jej przetłumaczenia ze szwedzkiego na język polski i wydania podjął się Wojciech Łygaś. Utrzymuje on kontakt z wdową po profesorze Einhornie.

Autor artykułu: (JS)

Szkolimy ratowników

Thursday, March 22nd, 2001

Wczoraj rząd przyjął projekty domów o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Nasze miasto jest głównym ośrodkiem w kraju, w którym prowadzi się specjalistyczne szkolenia lekarzy-ratowników.

Medycynę ratunkową wymyślili Amerykanie podczas wojny wietnamskiej. Chodzi o szybkie niesienie pomocy ludziom w stanach zagrożenia: ofiarom wypadków, z podejrzeniem zawału. Doświadczenia z wojny szybko przeniesiono do warunków cywilnych.

Centralna Szkoła Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie jest głównym ośrodkiem w kraju, w którym prowadzi się kursy specjalistyczne lekarzy. Szkolenia odbywają się cyklicznie. W ub.r. na pierwszym kursie było 100 medyków. System ratownictwa medycznego ma być zbudowany w ciągu 3-5 lat. Będzie obejmował 250 szpitali z oddziałami ratunkowymi, 16 lecznic klinicznych.
Szkolący się w Częstochowie lekarze będą szefami oddziałów ratunkowych. Sami będą prowadzić kursy specjalistyczne dla swoich podwładnych. Podstawą systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego będą centra powiadamiania ratunkowego, które zostaną utworzone w powiatach. Nie we wszystkich. Optymalnie centrum powinno obejmować teren zamieszkany przez 250 tysięcy ludzi. W tej swoistej centrali będą razem pracować dyspozytorzy pogotowia, straży pożarnej. Pod jednym numerem 112 będzie można powiadomić o wypadku wszystkie służby. W system zostaną włączone GOPR, PCK, WOPR. Lotnictwo sanitarne przekształci się w centralne lotnicze pogotowie ratunkowe.

W Częstochowie w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej już działa Centrum Koordynacji Ratowniczej. Jest tam miejsce dla oficera dyżurnego straży pożarnej, a także dla osób z innych służb. CKR jest wyposażone w komputery z dostępem do sieci służb specjalistycznych.

Specjaliści wyliczyli, że dla ratowania życia najważniejsze jest pierwsze 45 minut po wypadku, zatruciu, wystąpieniu bólu itp. Niestety, wciąż jeszcze w Polsce pomoc przychodzi za późno. Z tego powodu śmiertelność spowodowana stanami zagrożeń jest 3-4 razy większa niż w Europie Zachodniej.

Autor artykułu: (JS)

Kolejny awans beniaminka

Tuesday, March 20th, 2001

Niespełna rok temu cieszyliśmy się z awansu Wulkanu AZS Politechnika Częstochowa do serii B I ligi. W sobotę częstochowskie akademiczki wywalczyły prawo gry wśród najlepszych polskich zespołów.

Ponad tysiąc osób oglądało w hali Polonia trzeci pojedynek finału play off pomiędzy Wulkanem i Piastem Szczecin. To historyczny awans. Nigdy jeszcze częstochowska drużyna kobieca nie grała w ekstraklasie. Po zaciętym boju częstochowianki zwyciężyły 3:1. Tydzień wcześniej dwukrotnie pokonały Piasta na jego boisku.

W sobotę szczecinianki pokazały zupełnie inne oblicze niż w poprzednich pojedynkach. Pierwszego seta przespały, lecz z biegiem czasu grały coraz lepiej wychodząc z opresji nawet w beznadziejnych z pozoru sytuacjach. W drugiej partii przegrywały 16:23 i zdobyły kolejno dziewięć punktów. Miały także piłkę setową w kolejnej odsłonie, a walka w ostatnim secie toczyła się do samego końca.

Oba zespoły wspaniale grały przede wszystkim w obronie. W Wulkanie na szczyt swych umiejętności wspięły się w tym elemencie Gabriela Kumorek i Edyta Marchwicka. Aleksandra Słoma wykorzystywała w ataku co rusz to inną zawodniczkę. Na skrzydłach brylowały Ilona Farkowska i Barbara Pikoń, na środku ataku Magdalena Grzesiak i Agnieszka Mortka.
Częstochowianki miały także słabsze momenty gry, lecz na szczęście w decydujących chwilach potrafiły zdobywać punkty.

Radość jaka ogarnęła zawodniczki Wulkanu i wszystkich kibiców trudno opisać. Polał się szampan, a trener Janusz Majkusiak, zgodnie z tradycją stracił krawat, który mu uroczyście odcięto. – Bardzo przeżywałem to spotkanie.
Chyba jeszcze bardziej niż dziewczęta. Nie byłem podczas niego sobą – powiedział po meczu. – Dwa dni przed tym pojedynkiem spędziłyśmy na zgrupowaniu w Kulach. Była z nami pani psycholog i bardzo jej obecność nam pomogła – wspominała Magdalena Grzesiak.

Trener Andrzej Jewniewicz był zdegustowany postawą swych podopiecznych w Szczecinie. Zespół, który praktycznie wygrywał wszystkie mecze w rundzie zasadniczej, a następnie w play off, nagle jakby zapominał na czym polega siatkówka. A wydaje się, że Piast dysponuje teoretycznie lepszym od Wulkanu zespołem, o bardzo dobrych jak na serię B warunkach fizycznych. Karolina Zając, Maja Motylewska, Agnieszka Wołoszyn czy Katarzyna Ostrowska to niezłej klasy zawodniczki. Jak stwierdził szkoleniowiec Piasta, w Szczecinie mówiło się nawet o nieczystych intencjach siatkarek. Sam nie mógł zrozumieć jak mogło dojść do dwóch porażek na własnym terenie.

W Częstochowie był pełen uznania dla gry rywalek. Nie dawał im jednak nadziei na zwycięstwa w ekstraklasie. – Mimo całej mojej sympatii dla tych dziewczyn, dla ich pracy i umiejętności w tym składzie, w serii A nie mają szans. Zespół musi się wzmocnić trzema dziewczynami – powiedział.

Zawodniczki Wulkanu udały się na zasłużony odpoczynek.
Zarząd klubu wraz z trenerem Januszem Majkusiakiem będzie sobie łamał natomiast głowy, jak i za co zbudować nowy zespół, który spełniałby wymagania ekstraklasy.

Autor artykułu: (su)

Energetyczna potyczka

Tuesday, March 20th, 2001

Urząd Regulacji Energetyki rozstrzygnie dzisiaj spór między inwestorem hipermarketu a Zakładem Energetycznym Częstochowa SA w sprawie finansowania podłączenia centrum Auchan w Poczesnej do sieci energetycznej. (more…)

Szukała śmierci

Tuesday, March 20th, 2001

52-letnia kobieta zginęła wczoraj na torowisku na Aniołowie. Wpadła wprost pod pędzący pociąg.

Do tragedii doszło około godz. 10.00 między ul. Cmentarną a wałami Dwernickiego. Przy torowisku stała kobieta. Gdy nadjechał pociąg relacji Częstochowa – Koluszki, wbiegła wprost na torowisko.

- Widziałem, jak wchodzi na tory – mówi powoli maszynista. Z trudem dobiera słów. – Hamowałem. Sygnalizowałem, że pociąg się zbliża. Nie reagowała. Chyba szukała śmierci.

Kobieta nie miała szans na przeżycie. Sześciowagonowy skład jechał z prędkością 40 kilometrów na godzinę, ale maszynista nie był w stanie zahamować w odległości 5 metrów, jaka dzieliła go od kobiety. Pociąg wlókł ciało 100 metrów po torowisku. Maszynista był trzeźwy. Kieruje pociągami od 24 lat. To jego pierwszy wypadek na torach.

Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze z IV komisariatu, samobójczynią jest 52-letnia Irena W. z okolic Wielunia. Na razie nie wiadmo, co mogło być przyczyną jej desperackiego kroku. Dochodzenie prowadzi częstochowska policja.

Autor artykułu: (vig)

Pędzlem i migawką

Monday, March 19th, 2001

Miłośnicy malarstwa i fotografii nie mogą narzekać na brak kolejnych wernisaży i wystaw. Od piątku w galerii GOK w Pawłowicach swoje obrazy eksponuje Leon Wańczura. Tego samego dnia w galerii MDK w Mikołowie otwarto wystawę malarstwa i rysunku Henryka Hajoka. Z kolei od jutra do 23 marca w GDK w Ornontowicach prezentowane będą obrazy polskich twórców okresu Młodej Polski, m.in. Fałata, Malczewskiego i Weissa. To znakomita okazja do zapoznania się z twórczością klasyków.

Poza tym prezentację fotografii “Wojna obronna we wrześniu 1939 roku” przygotowaną przez kpt. rez. Jacka Paszyńskiego można oglądać w bieruńskim kino-teatrze ?Jutrzenka?. W klubie osiedlowym “Magdalena” w Tychach trwa wystawa fotografii Marcina Godzika, a w Galerii Szkolnej LO im. L. Kruczkowskiego w Tychach trwa wystawa malarstwa Eryka Pudełko.

W najbliższy piątek w Instytucie Mikołowskim odbędzie się wernisaż wystawy obrazów i grafik Franciszka Maśluszczaka. Wystawę fotograficzną Zofii Pyszny zatytułowaną “Rzym – moje miasto” będzie można oglądać od 24 marca w SDK “Tęcza” w Tychach.

Autor artykułu: (bop, kas)

Pszczyńskie pielęgniarki szukają mediatora do rozmów z dyrekcją

Monday, March 19th, 2001

- Cztery procent zakładów na terenie Polski wypłaciło podwyżki zgodnie z ustawą. My nie znalazłyśmy się w tej grupie – mówi Bożena Chwastek, przewodnicząca ZZPiP w szpitalu w Pszczynie. – Rozważamy złożenie pozwów w Sądzie Pracy.

Wystrajkowana i wyprotestowana przez pielęgniarki i położne ustawa o podwyżce płac okazuje się martwym prawem.
Gwarantowane przez nią od początku tego roku 203 złote więcej do pensji dla większości białego personelu nadal pozostają w sferze marzeń. Dyrektorzy placówek służby zdrowia tłumaczą się za małymi pieniędzmi z kasy chorych, te wskazują na rząd, a minister Opala na za niskie stawki ubezpieczeń zdrowotnych. W ten sposób koło się zamyka, a środowisko znowu traci cierpliwość.

- Zrezygnowałyśmy w zeszłym roku z mediacji, mając nadzieję, że sprawa się rozwiąże – mówi Bożena Chwastek, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych ze Szpitala Miejskiego w Pszczynie. – Miałyśmy zresztą obietnicę podwyżek od pani dyrektor ZOZ. Niestety, nie na piśmie. Za to 2 tygodnie temu na oddziałowych tablicach ogłoszeń pojawił się komunikat, że podwyżek nie będzie z powodu trudnej sytuacji finansowej, a jedyną metodą jej poprawy jest restrukturyzacja. Nietrudno zrozumieć, że chodzi tu o redukcję.

Pielęgniarki przestały zakładać do pracy czarne podkoszulki, ale, jak mówi B. Chwastek, sytuacja nie jest wesoła i wymyka się spod kontroli. Dowodem tego choćby zmiana transparentu przy wejściu do lecznicy. Na obecnym oskarżenie o złą sytuację materialną środowiska skierowano wyraźnie pod adresem dyrektor ZOZ. Przewodnicząca ZZPiP nie ma pojęcia, kto go wywiesił. Nie zrobił tego związek. Ale sam fakt, że takie hasła się pojawiają, dowodzi wzburzenia i determinacji ludzi.

- Między 26 a 28 marca spotkamy się na zebraniu. Myślę, że tam koleżanki podejmą decyzję, czy będziemy się sądzić o swoje. Chyba, że poczekamy jeszcze na mediatora, którego poszukujemy, i jeszcze raz zasiądziemy do stołu z dyrekcją. Które z tych rozwiązań zostanie wybrane, okaże się końcem tygodnia – mówi B. Chwastek.

W lepszej sytuacji są pielęgniarki ze Szpitala Wojewódzkiego w Tychach. Tutaj od 1 stycznia cała załoga otrzymała 100-złotową podwyżkę. Same pielęgniarki wywalczyły także w grudniu drugie 100 złotych. Na razie płatne w ratach.

- Dyrekcja jak najbardziej jest nam przychylna. Dlatego zgodziłyśmy się, żeby to drugie sto złotych, które każda ma mieć dodane do swojej grupy uposażenia, w całości znalazło się tam do końca roku – powiedziała nam Małgorzata Głowacz z Komisji Rewizyjnej ZZPiP tyskiej lecznicy.

Mimo otrzymanych pieniędzy ona i jej koleżanki nie uznają, że jest to wypełnienie zobowiązań ustawowych. Dlatego nadal czekać będą na te obiecane 203 złote. I w dalszym ciągu chodzą w czarnych podkoszulkach.

Także w Mikołowie dyrekcja wypłaca pielęgniarkom wynegocjowane przez nie w grudniu 120 zł netto do podstawy uposażenia. Ustawowych 203 zł jednak nie dostają.

- Mamy zapewnienie ustne od dyrektora ZOZ, że ustawa będzie realizowana od kwietnia – powiedziała nam Sylwia Tomczak, szefowa ZZPiP w Szpitalu Miejskim.

Autor artykułu: SYLWIA PLUCIŃSKA (bop)

Obrońcy tytułu bez medali

Monday, March 19th, 2001

Dopiero ostatnia kolejka pierwszej ligi zadecydowała o ostatecznym podziale miejsc na podium. O tym, że tytuł mistrzowski wywalczy Geomiernik wiadomo było już wcześniej, a o pozostałe dwie pozycje rywalizowały aż trzy drużyny.
Największe zainteresowanie podczas XIX kolejki wzbudzał mecz na szczycie pomiędzy IFK Wirek i Mostostalem.

Spotkanie to było niezwykle istotne dla obu drużyn, bowiem zwycięzca gwarantował sobie wicemistrzostwo, zaś pokonany pozostawał bez medalu. Przy tak ogromnej stawce meczu pierwsza jego połowa służyła przede wszystkim badaniu rywala, nic więc dziwnego, że nie przyniosła ona bramek.

Obie drużyny odsłoniły się po przerwie i było już znacznie ciekawiej. Ostatecznie po dobrym widowisku zwyciężył Mostostal i awansował na drugie miejsce w końcowej tabeli.
Także awans, tyle że na trzecią pozycję, wywalczył Proinwest, który nie bez trudu pokonał Głos Zabrza i Rudy Śląskiej. Dopiero na czwartym miejscu uplasował się obrońca tytułu IFK Wirek i w obecnej sytuacji rudzcy piłkarze nie mogą tego sezonu zaliczyć do udanych.

Zdecydowanie większe zmartwienia mają trzy ostatnie zespoły, które muszą pożegnać się z najlepszymi. Do drugiej ligi obok wcześniej zdegradowanych Fire i C-2000, spada także FC Elektryk. Stawkę pierwszoligowców w przyszłym sezonie uzupełnią zespoły: All Stars, FC Mikule i Zgoda, które zajęły trzy pierwsze miejsca w rozgrywkach drugiej ligi.

Autor artykułu: PAWEŁ A. JUREK

Wrócić do ,Niwki”

Friday, March 16th, 2001

- Nie pochowamy prawdy o tragedii w kopalni ,Niwka Modrzejów”. Jesteśmy zaskoczeni orzeczeniem sądu i zbulwersowani uniewinnieniem jednego z oskarżonych – powiedział w Bytomiu na wczorajszej konferencji prasowej Piotr Luberta, przewodniczący Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce.

Trzy lata temu w czasie penetracji nieczynnego wyrobiska w kopalni ,Niwka Modrzejów” udusiło się sześciu ratowników górniczych.

- W toku postępowania resortowego prezes WUG odsunął z zajmowanych stanowisk dyrektora kopalni, naczelnego inżyniera, kierownika działu wentylacji i sztygara działu wentylacji. Udowodnił im niedostateczny nadzór i naruszenie zasad bezpieczeństwa. Prokuratura Okręgowa w Katowicach przedstawiła zarzuty tym samym osobom. Cierpliwie czekaliśmy na zakończenie sprawy, nie komentując wyłączenia z oskarżenia dyrektora kopalni i naczelnego inżyniera – mówił Luberta. – Ale prokuratura źle przygotowała oskarżenie.

26 stycznia br. Sąd Rejonowy w Sosnowcu ogłosił wyrok wobec dwóch pracowników dozoru kopalni. Były kierownik działu wentylacyjnego Grzegorz R., któremu zarzucano wydanie polecenia penetracji nieprzewietrzonego wyrobiska, został uniewinniony. Jarosława N., byłego sztygara zmianowego, oskarżono o nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa i skazano na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

- To kozioł ofiarny – twierdzi Luberta.

Oburzeni wyrokiem sądu związkowcy skierowali 12 marca do prokuratora okręgowego w Katowicach pismo, a dzień później drugie pismo wysłali do ministra sprawiedliwości.

- Pytamy prokuratora, czy złożył wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku i czy zamierza złożyć apelację. Ministra Kaczyńskiego poprosiliśmy o objęcie nadzoru nad działaniami prokuratury i doprowadzenie do apelacji w tej sprawie – oświadczył przewodniczący Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce.

Związkowcy winą za tragedię sprzed trzech lat obarczają kierownictwo kopalni. Twierdzą, że to ono wysłało ludzi na tzw. cichą akcję.

- Cicha akcja kosztowała 500 zł, normalna kosztowałaby ponad 10 tysięcy – twierdzi Luberta.

Autor artykułu: (MK)