Archive for March, 2001

Katastrofalny piątek

Saturday, March 31st, 2001

Dwóch mężczyzn zginęło w piątek w Andrychowie (woj. małopolskie), gdzie doszło do katastrofy budowlanej. Dwie osoby zostały ranne w Pszczynie. Z mostu spadło z częścią konstrukcji dwóch robotników. W Katowicach podczas pożaru budynku przy ul. Plebiscytowej zawalił się strop. Szczęśliwie nikt nie został ranny.

W Andrychowie do tragedii doszło podczas rozbiórki budynku, położonego na prywatnej posesji w centrum miasta. Robotnicy zostali przygnieceni kilkutonowym blokiem betonu. Trzeciemu z nich, który akurat porządkował teren rozbiórki, nic się nie stało. Wszyscy pochodzili ze wsi położonych w pobliżu Andrychowa.

- Ten mężczyzna umierał na moich oczach, ale my nie mogliśmy mu pomóc, bo nie ma takiej siły w ludziach, żeby podnieść taki kawał betonu. On był przywalony po piersi… – opowiadał nam zdenerwowany mieszkaniec Andrychowa, który widział wypadek i jako pierwszy był na miejscu, żeby ratować robotników.

– Natychmiast wezwaliśmy strażaków, bo wiedzieliśmy, że oni mają specjalistyczny sprzęt, który jest w stanie podnieść taki ciężar. Pomimo tego, że byli na miejscu po kilku minutach, nic już nie dało się zrobić – dodał przez łzy nasz rozmówca.

Strażakom udało się wyciągnąć 45-letniego robotnika po 10 minutach. Niestety lekarz stwierdził jego zgon. Drugą ofiarę, 60-letniego mężczyznę, kilkunastu strażaków starało się wydobyć spod gruzów przez prawie godzinę. Dopiero dzięki specjalnemu lewarowi udało się podnieść beton i wyciągnąć jego ciało.

Andrzej Siekanka, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Krakowie, który był na miejscu wypadku, powiedział ,DZ”, że prawdopodobnie przyczyną tragedii były źle prowadzone prace rozbiórkowe.

- Widać, że balkon spadał razem z nimi, obrócił się w powietrzu i ich przygniótł. Można powiedzieć, że podcięli gałąź na której siedzieli. Oni spadli z wysokości trzech metrów i zostali przygnieceni 5 tonami betonu. Nie mieli żadnych szans – powiedział. Dodał, że widać, iż robotnicy poprzecinali zbrojenia podtrzymujące balkon.

- Prawdopodobnie w pewnym momencie obcięli za dużo i balkon runął razem ze ścianą, do której był przymocowany. Wyraźnie widać, że ten obiekt, który powstał w latach 70., został zbudowany systemem gospodarczym, z różnych materiałów. Fachowiec spodziewałby się takich niespodzianek. Niestety pracujący nie mieli odpowiedniego przygotowania – stwierdził Andrzej Siekanka.

Zaszokowany tragedią był Janusz Barcik, komendant andrychowskiej policji. Ustalił już, że właściciel posesji, który kupił ją zaledwie dwa tygodnie temu, nie zawarł z mężczyznami żadnej umowy na prowadzenie rozbiórki budynku.

- Mężczyzna zeznał, że umówili się tylko, iż w zamian za pracę otrzymają część materiałów budowlanych, pozostałych po rozbiórce – stwierdził.

Barcik poinformował także, że ofiary nie miały żadnego przygotowania do prowadzenia takich prac. Śledztwo w tej sprawie wszczęła wczoraj Prokuratura Rejonowa w Wadowicach.

Dwie osoby zostały ranne, gdy w piątek kwadrans przed godz. 15 zawaliła się podpora mostu na drodze krajowej nr 1 w Pszczynie. Na wyłączonym z ruchu odcinku trasy żelbetową konstrukcję demontowało dwóch robotników. Nagle doszło do katastrofy.

- Jeden z pracowników spadł na ziemię doznając obrażeń kończyn. Od razu został przewieziony do szpitala. Natomiast drugi wpadł do rzeki Pszczynki. Stopę tego człowieka przygniotło potężne przęsło – informuje młodszy brygadier Jarosław Wojtasik ze Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

Załogi sześciu wozów bojowych straży pożarnej przyjechały na miejsce w… minutę od wypadku. 40 metrów dalej strażacy wyciągali bowiem tira, który wjechał do rowu. Natychmiast przerwali tę akcję, aby pośpieszyć z pomocą rannym. Okazało się jednak, że w żaden sposób nie można wyciągnąć zaklinowanego pod betonową belką mężczyzny. Sprowadzono nawet dźwig z Bielska-Białej, który miał podnieść ciężki element. Ostatecznie podjęto decyzję o ręcznym rozkuwaniu betonu i stali.

- Ranny cały czas był przytomny. Przez ponad godzinę leżał w rzece. Wreszcie około godz. 16 wyciągnęliśmy go – mówi młodszy brygadier Jarosław Wojtasik.

- Poszkodowani liczą sobie 49 i 50 lat. Przekazano ich pod opiekę lekarzy. W szpitalu dowiedzieliśmy się, że życiu pacjentów nie zagraża niebezpieczeństwo – dodaje aspirant Jacek Pytel ze Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Strażacy po uratowaniu robotników wrócili do wyciągania znajdującej się w rowie ciężarówki. Następnie usuwali paliwo, które wyciekło ze zbiorników tira.

Dwie godziny przed wypadkiem w Pszczynie katowiccy strażacy otrzymali wezwanie na ulicę Plebiscytową, gdzie płonęła kamienica. Pożar wybuchł w mieszkaniu na drugim piętrze. Przyczyną było zwarcie instalacji przedłużacza elektrycznego leżącego za meblościanką. Kilka minut po godz. 13 płonął już drewniany strop…

- Szybko opanowaliśmy sytuację. Z powodu zadymienia musieliśmy ewakuować z budynku cztery osoby. Część stropu zawaliła się wpadając do mieszkania na pierwszym piętrze. Akcję zakończyliśmy o godz. 15.50. Wstępnie oszacowaliśmy straty na 24 tys. zł – stwierdził młodszy ogniomistrz Jacek Koper z Komendy Miejskiej PSP w Katowicach.

Sąsiedzi zatelefonowali do właściciela spalonego mieszkania, który był w pracy. Katowiczanin nie chcąc uwierzyć zadzwonił do komendy straży pożarnej. Tam potwierdzono fatalną wiadomość. Lokator natychmiast przyjechał do domu. Pogorzelisko badał również inspektor nadzoru budowlanego. Oświadczył, że po podparciu drewnianymi belkami pomieszczenia nadają się do zamieszkania. Teraz administracja będzie musiała przeprowadzić remont.

Autor artykułu: ANNA CHAŁUPSKA, DARIUSZ KRAWCZYK, (Gśc)

Dziurawe konto

Thursday, March 29th, 2001

Zbliża się dzień, w którym bezpłatnie będziemy mogli zmienić fundusz emerytalny. Jest to możliwe po dwóch latach od podpisania umowy z OFE. Jednocześnie otrzymujemy rozliczenie naszego rachunku w funduszu. Okazuje się, że nasze konto często jest zerowe. ZUS nie przekazał bowiem ani jednej naszej składki. Co począć w takim wypadku?

Czy zerowe konto oznacza w przyszłości zagrożenie dla emerytury? Obawy są tak silne, że sypią się pierwsze wnioski do ZUS o anulowanie umowy z funduszem emerytalnym. Niektórzy chcą jak najszybciej przejść pod skrzydła instytucji państwowej gwarantującej marne, ale pewne świadczenia.

- Wiele osób podpisujących umowy z funduszem emerytalnym nie zdawało sobie sprawy z konsekwencji podjętej decyzji. Obecnie występują o anulowanie umowy. Z uwagi na fakt, że ZUS nie jest stroną przy zawieraniu umowy z otwartym funduszem emerytalnym, nie może rozstrzygać sporów ani anulować umowy – tłumaczy Anna Warchoł, rzecznik ZUS. – W tych sprawach ubezpieczeni powinni zwracać się bezpośrednio do właściwych funduszy emerytalnych.

ZUS nie przesyła składek i zalega już 21 OFE na 3,5 mld zł, choć dla wszystkich ubezpieczonych – członków funduszy, obowiązkowy jest podział składki na ubezpieczenie emerytalne. Część pochodząca ze składki finansowanej przez ubezpieczonego, wynosząca 7,3 proc., odprowadzana miała być przez ZUS do wybranego przez niego OFE. Tak się nie dzieje.

Zakład tłumaczy, że musi mieć wypełnione zgodnie z zasadami zidentyfikowane dokumenty. Ponadto musi istnieć w jego systemie zgłoszenie umowy o członkostwo dokonane przez otwarty fundusz emerytalny z poprawnymi danymi identyfikacyjnymi ubezpieczonego (dwa identyfikatory numeryczne oraz nazwisko i imię). Jednak ZUS ma poważne problemy z systemem informatycznym. Dwa razy z rzędu zmuszał pracodawców (pod groźbą 5 tys. zł grzywny) do złożenia rocznej deklaracji IRB. Ostatnia akcja zakończyła się dla ZUS kompromitacją. Oszacował, że zgłosi się 1,5 mln płatników, otrzymał zeznania roczne zaledwie od co czwartego z nich, postraszył resztę kontrolami, po czym wycofał się z tego po angielsku.

- Teraz od każdego pracownika zbieram indywidualnie oświadczenie, od kiedy należy do funduszu emerytalnego – mówi Urszula Tokarska z dużej śląskiej spółki.

Po co? Prawdopodobnie jest to kolejna weryfikacja danych, które utonęły w bałaganie informatycznym Zakładu.

Co powinien zrobić członek OFE, jeżeli otrzyma list, że składki nie są przekazywane na jego rachunek w funduszu emerytalnym? Czeka go droga przez mękę. Należy bowiem:

sprawdzić w swoim funduszu, jakie dane identyfikacyjne (np. Pesel, NIP, imię i nazwisko, data urodzenia) zostały przekazane przez OFE do ZUS, 
porównać je ze stanem faktycznym oraz ustalić w funduszu datę pierwszego prawidłowego zgłoszenia danych do ZUS, 
zgłosić się do swojego pracodawcy (płatnika składek) z prośbą o sprawdzenie danych identyfikacyjnych, zarówno płatnika, jak i ubezpieczonego, jakie zostały przekazane do ZUS na dokumentach zgłoszeniowych oraz dokumentach rozliczeniowych,
porównać swoje dane identyfikacyjne przekazane przez pracodawcę (płatnika składek) do ZUS na dokumentach zgłoszeniowych i imiennych raportach miesięcznych ze stanem faktycznym,
porównać swoje dane identyfikacyjne przekazane do ZUS przez pracodawcę, z danymi przekazanymi przez fundusz emerytalny,
upewnić się, że zarówno płatnik, jak i fundusz przekazali do ZUS aktualne dane identyfikacyjne, ze zmianami (np. nazwiska w wyniku zawarcia małżeństwa). Jeżeli dane obu instytucji nie zgadzają się, popełniający pomyłkę powinien ją naprawić, przekazując ZUS właściwe dane.

Okazuje się jednak, że taką drogę przeszła Alina K. z Mysłowic, nasza Czytelniczka. Wszystkie dane są poprawne, a składek na jej koncie nie ma.

- Ubezpieczony powinien złożyć na specjalnym formularzu wniosek o wskazanie przyczyny nieprzekazywania składek we własnym ZUS – radzi centrala Zakładu w Warszawie. – Otrzyma w ustawowym terminie odpowiedź wraz z określeniem sposobu dalszego postępowania.

- Jeśli jednak okaże się, że dane były prawidłowo podane, ja bym się nie spieszył z popędzaniem ZUS – powiedział nam anonimowo przedstawiciel OFE Nationale-Nederlanden. – Ustawowe odsetki za zwłokę sięgają niemal 40 procent rocznie. Czy któryś bank, jakakolwiek spółka giełdowa albo którykolwiek fundusz inwestycyjny ma takie osiągnięcia? Radzę czekać na zapłatę przez ZUS karnych odsetek. A że przez to budżet państwa osłabnie…

Autor artykułu: BEATA SYPUŁA

Pierwsi wśród równych

Thursday, March 29th, 2001

Grzegorz Palka, student Wydział Chemicznego Politechniki Śląskiej zajął pierwsze miejsce w wojewódzkim etapie konkursu Primus Inter Pares. Drugie miejsce zdobyła Tatiana Howard z Wydziału Matematyki Uniwersytetu Śląskiego, trzecie Maria Świątkiewicz z Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych UŚ.

Wczoraj 30 uczestnikom regionalnej rywalizacji pamiątkowe dyplomy wręczył Adam Graczyński, senator RP, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa, który objął patronat nad konkursem, organizowanym przez Zrzeszenie Studentów Polskich. Laureat otrzymał w nagrodę pięciomiesięczne stypendium ufundowane przez GIG (po 300 zł), a jego koleżanki telefony komórkowe. Za bardzo dobre wyniki w nauce i aktywność uczestnicy konkursu uzyskali już wcześniej prestiżowe stypendia ministra edukacji narodowej.

- W połowie maja dziewięcioro studentów wyróżnionych w regionalnych eliminacjach przyjmie prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski – zapewniał Norbert Poliński, dyrektor Centrum Primus Inter Pares. – W tym roku pierwszy raz najlepszy student w kraju otrzyma symboliczną statuetkę. Mamy nadzieję, że będzie to doroczna nagroda.

Konkurs prowadzony z przerwami od lat 60. został reaktywowany w Białymstoku. Jego ubiegłoroczni laureaci otrzymali atrakcyjne oferty pracy. Finaliści katowickiej rywalizacji też nie narzekają na brak perspektyw. G. Palka prawdopodobnie przyjmie propozycję pracy w Browarach Tyskich. T. Howard w sierpniu wyjeżdża do USA, na studia doktoranckie. M. Świątkiewicz podjęła studia na drugim kierunku (socjologii) w Uniwersytecie Jagiellońskim.

Autor artykułu: (tal)

Bliżej Brukseli

Thursday, March 29th, 2001

Województwo śląskie, jako pierwsze w kraju, zamierza otworzyć samodzielne biuro promocji naszego regionu w stolicy Unii Europejskiej – Brukseli. Pracować ma w nim kilka osób. Ich zadaniem będzie tworzenie dobrego wizerunku województwa w Europie i starania o pozyskanie inwestorów.

Utworzenie i utrzymanie biura będzie jednak dość drogie – dlatego zarząd województwa chce zainteresować tym przedsięwzięciem innych.
- Taka placówka powinna służyć nam wszystkim, dlatego udział w jej finansowaniu powinny mieć zarówno gminy, starostwa, jak i regionalne koła gospodarcze i finansowe – na przykład RIG oraz Fundusz Górnośląski – mówi Jan Olbrycht, marszałek województwa śląskiego.

Koszty utrzymania będą na pewno duże. Czynsze za powierzchnie biurowe w Brukseli należą już do najwyższych w świecie. Roczne koszty prowadzenia placówki sięgać mogą nawet 2-3 milionów złotych.
Na razie nie wiadomo jeszcze, kto pracować będzie w brukselskim biurze. Wykorzystując jednak porozumienia międzyregionalne, już teraz kilku pracowników Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego przebywa na szkoleniach w Belgii.

Obecnie kilka polskich województw ma już swoich przedstawicieli w Brukseli, ale wszystkie – w tym Opolszczyzna – korzystają z gościny zachodnioeuropejskich partnerów regionalnych, którzy jedynie użyczają im część biura i telefon.

Autor artykułu: (wit)

Gratulacje dla GKS-u

Tuesday, March 27th, 2001

Hokeiści z Górniczego Klubu Sportowego “Katowice” otrzymali wczoraj podczas sesji gratulacje oraz dyplomy uznania od władz miasta za zdobycie tytułu wicemistrzowskiego. Z rąk prezydenta Piotra Uszoka i przewodniczącego RM Wojciecha Borońskiego odbierali zaszczyty: Marta Szymkowska, dyrektor Klubu, Dariusz Czerkawski jego Menedżer oraz Marek Koszowski, kapitan drużyny, który rewanżując się ofiarował miastu zdobyty srebrny medal.

Podczas uroczystości obecni byli również dwaj trenerzy zespołu hokejowego: Jan Nowotny oraz Andrzej Fontara. Na co dzień 26-osobowa drużyna trenuje na jedynym czynnym katowickim lodowisku w Spodku.

- Obecnie Klub utrzymuje się dzięki sponsorom, miasto daje nam pomieszczenia oraz lodowisko, na którym sportowcy mogą trenować. Pomimo braku miejsca staramy się przygotowywać młodych chłopców, aby wyrośli na takich zawodowców, jak nasz obecny kapitan. Jeżeli chce się poważnie myśleć o rozwoju hokeja, to potrzebne są nowe lodowiska – powiedziała nam Marta Szymkowska, dyrektor GKS-u.
Kilku zawodników GKS to wychowankowie katowickich klubów, ale brak lodowisk i pieniędzy na trenowanie młodzieży może spowodować, że zabraknie następców obecnych mistrzów.

- Zaczynałem trenować hokej w wieku 8 lat w ,Naprzodzie-Janów”, pierwszą bramkę zdobyłem także w ich barwach w 1986 r. podczas spotkania z hokeistami z Sosnowca. Obecnie trudno jest być zawodowcem, bowiem wszystko zależy od sponsorów, którzy nie lubią, jak ich zespół przegrywa. Porażka może oznaczać brak pensji i rezygnację sponsora, co nie jest bez znaczenia w moim przypadku, bowiem mam żonę i syna. Życie zawodowca nie jest łatwe – powiedział nam Marek Koszowski, kapitan GKS Katowice.

W ocenie zawodników obecny sezon był trudny, a szczególnie rozgrywki w systemie play off, w których musieli walczyć ze Stoczniowcem Gdańsk oraz GKS Tychy o wejście do finału. Obecnie trzon drużyny stanowią grający w pierwszej piątce: Marek Koszowski, Janusz Hajnos, Paweł Mareczek, Janusz Strzępek oraz Zbigniew Podlipny.

- Nie prowadzimy wewnętrznej statystyki, kto ile bramek zdobył. Hokej jest dyscypliną drużynową i od dobrej gry wszystkich zawodników na lodzie zależy zwycięstwo – zapewnił nas kapitan uhonorowanej drużyny.

Wcześniej tytuł mistrza polski w hokeju na lodzie zdobył katowicki klub w 1965 i 1970 r., nosząc nazwę Górniczy Klub Sportowy.

Autor artykułu: (BL)

Mizia wyjechał do USA

Tuesday, March 27th, 2001

Maciej Mizia, piłkarz Ruchu Chorzów, wyleciał w sobotę do Stanów Zjednoczonych, aby rozmawiać na temat swej gry w pierwszej lidze amerykańskiej, czyli w zapleczu zawodowej ligi MLS.

Do zawodnika ,niebieskich” zgłosił się polski menedżer, mieszkający w okolicach Nowego Jorku. Pozyskaniem Mizi zainteresowanych jest kilka klubów ligi, która od nowego sezonu zmieni charakter z częściowo amatorskiej na w pełni profesjonalną. Możliwe nawet, że menedżer zorganizuje piłkarzowi spotkanie z przedstawicielami jednego z klubów MLS. Zawodnik po przejściu na miejscu badań zdrowotnych, zamierza rozmawiać o warunkach kontraktu. Nie przewiduje jednak testów piłkarskich, podkreślając, że jego walory są dobrze znane. Pobyt w USA potrwa dwa tygodnie. Niezależnie od wyniku rozmów Mizia powróci do Polski, aby przygotować się do ewentualnej zmiany otoczenia. Działacze Ruchu nie robią przeszkód swemu piłkarzowi, który po rundzie jesiennej miał odejść z klubu. W czasie przygotowań do wiosny zaczął trenować z zespołem, ale na tyle późno, że zabrakło dla niego miejsca w samolocie do Maroka, gdzie ,niebiescy” mieli obóz przygotowawczy.

Mizia nie jest pierwszym graczem Ruchu, który może trafić za ocean. W lidze amerykańskiej grał też Mirosław Jaworski.

Autor artykułu: (TOK)

Pieniądze za szybą

Tuesday, March 27th, 2001

W ciągu najbliższych lat pieniądze pochodzące z funduszy Unii Europejskiej staną się dla naszych województw jednym z najpoważniejszych źródeł finansowania inwestycji. Aby je dostać województwa muszą jednak dysponować własnymi środkami w wysokości około 2 miliardów euro oraz dobrze przygotowanymi planami. Na razie kłopoty są z jednym i drugim. (more…)

Co nowego w NASZYM MIEŚCIE?

Monday, March 26th, 2001

Od poniedziałku 19 marca 2001 roku w serwisie www.naszemiasto.pl dostępne jest bezpłatne archiwum czterech dzienników należących do wydawnictwa Polskapresse: ,Dziennika Zachodniego”, ,Dziennika Bałtyckiego”, ,Wieczoru Wybrzeża” i ,Gazety Olsztyńskiej”. Wkrótce do tej grupy dołączą kolejne tytuły. W archiwum znajdziecie artykuły, ciekawe zdjęcia i infografiki publikowane w dziennikach regionalnych, tworzących serwis internetowy www.naszemiasto.pl.

Nasze zasoby obejmują pełne artykuły, bez skrótów. Daty publikacji i źródła podane są dokładnie. W internetowym archiwum prasowym naszemiasto.pl znajdziecie to, co ukazało się w wydaniach głównych i okazjonalnych, w dodatkach tematycznych i lokalnych naszych gazet. W najbliższym czasie zostanie uruchomiony chat. Będziecie mogli spotkać się z gośćmi redakcji i wyrazić swoje opinie na różne, także najbardziej bulwersujące tematy. Pamiętajcie też o konkursach organizowanych na stronach serwisu. To okazja zdobycia wejściówek do wybranych klubów i lokali w waszych miastach.

Czekamy na opinie o serwisie i problemach waszych miast. Proponujcie tematy, ujawniajcie nieścisłości, komentujcie artykuły naszych dziennikarzy. Macie inne zdanie na określony temat? Podzielcie się nim z nami. Głosy negatywne i pozytywne pomogą nam w przygotowaniu nowych, interesujących działów. Nieustannie rozbudowujemy serwis, dając wam pełny i ciekawy zestaw informacji lokalnych.

Autor artykułu: (SC)

Kłobuck otrzymał Flagę Rady Europy

Monday, March 26th, 2001

Wczoraj w powiecie kłobuckim zakończyła się wizyta delegacji Unii Europejskiej. Jednym z jej najważniejszych punktów, było przekazanie miastu Flagi Rady Europy.

Do tej pory wyróżnienie, jakim jest przyznanie Flagi Rady Europy, otrzymało ok. 20 polskich miast (wśród nich – jako pierwsza w kraju – Częstochowa). Oficjalne przekazanie flagi, które odbyło się w miniony piątek w Miejskim Ośrodku Kultury w Kłobucku, poprzedziło spotkanie kilkunastoosobowej delegacji z mieszkańcami miasta. Referat pod hasłem: Obywatel dziś i jutro w Europie zjednoczonej, wygłosił koordynator współpracy z krajami ubiegającymi się o członkostwo w Unii – Orlof Zimmermann. W swym wystąpieniu podkreślił konieczność rzetelnej informacji społeczeństw, które zamierzają przystąpić do Unii.

- To, czego nie znamy, doprowadza do uczucia niepewności, dlatego tak ważne jest, aby politycy potrafili przekazać obywatelom odpowiednią ilość informacji – mówił. – Wstąpienie do Unii gwarantuje zbliżenie regionów, zanikanie granic kulturalnych i obyczajowych, które we współczesnej Europie, nie powinny już istnieć.

Starosta powiatu kłobuckiego Marek Sztolcman, podkreślił natomiast działania, jakie powiat podejmuje aby ,znaleźć się bliżej Europy”. Zaliczył do nich m.in.: współpracę młodzieży szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich z placówkami oświatowymi za granicą, działania w zakresie ochrony środowiska oraz potężny potencjał gospodarczy (ponad 5 tys. podmiotów, wśród nich również inwestorzy zagraniczni).

Dla władz Kłobucka oraz jego mieszkańców, otrzymanie Flagi Rady Europy wiąże się ze zwiększeniem prestiżu międzynarodowego miasta, odgrywa również szczególną rolę promocyjną.

Autor artykułu: MONIKA BOROWSKA

Prawa osobiste Adama Małysza będą bronione nawet w sądzie

Monday, March 26th, 2001

O ochronie wizerunku Adama Małysza, jego kontaktach z reklamodawcami i sprawach związanych z finansową przyszłością polskich skoczków, mówił Austriak Edi Federer, menedżer Małysza, podczas czwartkowej konferencji prasowej.

Menedżer Adama Małysza pozostaje w cieniu skoczka, a także ekipy, która go przygotowuje. Jednak to właśnie Edi Federer ma za zadanie dbać o to, żeby drużynie nie brakowało pieniędzy. Na konferencji zapewniał, że posiada prawa do wizerunku i nazwiska Małysza.

- Moja umowa z Adamem obowiązuje do końca 2005 roku. Musimy obserwować to, co dzieje się w Polsce. Teraz każdy chce zrobić reklamę z Małyszem. Nie wszyscy jednak mają na to zezwolenie. Adam ma prawa osobiste, których będziemy bronić nawet na drodze sądowej – powiedział Federer. Dodał także, iż chętnych na sponsorowanie skoczka nie brakuje. – Chcielibyśmy mieć trzech lub czterech sponsorów, by zawodnicy nie mieli zbyt dużo terminów reklamowych. Mam nadzieję, że będą to najlepsze firmy, które dadzą sporo pieniędzy – stwierdził.

Kiedy pojawiła się kwestia zarobków Małysza, menedżer nie chciał rozwodzić się nad tym. – Ani z prasą niemiecką, ani z austriacką nie rozmawiałem na ten temat. Wszystko, co się pojawia w prasie jest brane z powietrza. Czy słyszeli państwo, żeby Schmitt czy Goldberger mówili o swoich zarobkach? Ale możecie być spokojni, Adam zarabia dużo – zapewnił Federer.

Austriacki menedżer współpracuje także z Polskim Związkiem Narciarskim. – Od 1996 roku nasza współpraca układa się bardzo dobrze. Przejęliśmy od Związku prawa do reklam, jednak nie wszystkie. Na kombinezonach skoczków zostało 50 cm kw. do wykorzystania przez PZN. Umowa obowiązuje do końca 2002 r. Mam nadzieję, że po takich sukcesach uda się nam ją przedłużyć – wyjaśnił.

Na konferencji zapowiedziano, że 1 kwietnia ruszy sklep internetowy, w którym będzie można zaopatrzyć się w różne gadżety z Adamem Małyszem. Wszystkie oryginalne produkty z wizerunkiem mistrza świata będą posiadały hologram. Założyciele firmy Fan Sport podkreślali, że nie jest to prima aprilisowy żart.

Menedżer zauważył, że oprócz wiślańskiego skoczka sukcesy odnosili też inni. – Chcielibyśmy w kolejnych latach odnieść sukces z drużyną narodową i Adamem – przyznał. Oprócz Federera w konferencji uczestniczyli ojciec skoczka, Jan Małysz i trener kadry Apoloniusz Tajner. – Trener Tajner to wspaniały człowiek. Jest moim przyjacielem. To on jest ojcem sukcesów tej drużyny – powiedział Federer. Austriak przez siedem lat sam uprawiał skoki narciarskie. Menedżerem został w 1985 roku. Od tego czasu pracował m.in. z Andreasem Goldbergerem. Prównując swojego rodaka z Małyszem, uznał, że wynikami Polak już mu dorównał. – Adam ma wspaniałe osiągnięcia. Jeśli tylko trochę się jeszcze podszkoli, będzie typem Goldbergera, który od 9 lat jest kochany przez kibiców – przyznał.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC