Drugie zwycięstwo z rzędu odnieśli na swojej tafli coraz lepiej grający hokeiści Polonii. Tym razem odprawili z kwitkiem, do wczoraj, wicelidera ekstraklasy GKS Tychy.
Gola dającego prowadzenie gospodarzom zdobył Mariusz Dulęba, dla którego było to trzecie trafienie w tym sezonie. – Dobrze rozegrany ,bulik” dał początek akcji, która przyniosła bramkę. Temu elementowi, a także innym stałym fragmentom gry, poświęcamy ostatnio na treningach sporo czasu. I efekty tego są widoczne. Gdy otrzymałem krążek strzeliłem w kierunku bramki rywala, a “guma” po rykoszecie wpadła pod poprzeczkę – mówił po meczu autor tego trafienia.
Goście odrobili straty w 43 sekundzie drugiej odsłony.
Wówczas to podanie zza bramki Andrzeja Kotońskiego na bramkę zamienił Leosz Pipa. Natomiast na prowadzenie bytomianie wyszli po akcji, którą znów rozpoczęło wygrane wznowienie. Akcję zainicjował Dalibor Rzimski, a zakończył Roman Sedlak strzelając z bliska do pustej już niemal bramki. W tym momencie gospodarze mieli jednak nieco ułatwione zadanie bowiem na ławce kar siedział Igor Adamczik.
Na początku trzeciej tercji rezultat podwyższył Dariusz Puzio, który po idealnym podaniu Krzysztofa Kuźniecowa znalazł się w sytuacji sam na sam z Mariuszem Kiecą i pokonał go precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę.
W 49 minucie mecz został na chwilę przerwany bowiem po kontrowersyjnej decyzji sędziego Krzysztofa Karasia na lód poleciały race i sztuczne ognie. Wszystko zaczęło się od nałożenia przez arbitra kary meczu na Krzysztofa Kuźnicowa, za rzucenie na bandę Jarosława Kuca. – Tego faulu po prostu nie było – stwierdzili zgodnie po meczu trenerzy obydwu zespołów, Rudolf Rohaczek i Siergiej Wojkin.
Nie była to zresztą jedyna wczorajsza wpadka sędziego. M.in. na 2 minuty przed końcową syreną wysłał on na ławkę kar Mariusza Dulębę za ruszenie bramki. – Ja tylko trzymałem wcześniej podniesioną bramkę, by ta przewracając się nie przycisnęła Rufina Włodarczyka…
I nie da się ukryć, że tak właśnie było.
Kontaktowego gola tyszanie zdobyli po akcji Wojciecha Sosińskiego, który dobijając swój strzał pokonał bramkarza bytomian. Tuż przed końcową syreną do dogrywki mógł jeszcze doprowadzić Mirosław Copija, ale mając krążek tuż przed polem bramkowym strzelił obok.
- Ludzie płacą za bilety, ale to nie znaczy, że mogą rzucać na lód wszystko co im wpadnie pod rękę – skarżył się Mariusz Kieca. – Jedna z rac, gdy chciałem ją wyrzucić za taflę, wybuchła mi w rękach…
* Polonia Bytom – GKS Tychy 3:2 (1:0, 1:1, 1:1). Bramki: dla Polonii – Dulęba (9), Sedlak (39) i Puzio (44); dla GKS – Pipa (21) i Sosiński (54). Kary: Polonia – 31 minut w tym kara meczu Krzysztof Kuźniecow; GKS – 24 minuty, w tym 10 minut za niesportowe zachowanie Leosz Pipa. Widzów 1200.
POLONIA: Włodarczyk – Urban, Goliński, Rajczak, Rzimski, Sedlak – Syposz, Sobera, Kuźniecow, Hub, Puzio – Dulęba, Banaszczak, Sobała, Secemski, Fras – Krzysztofik.
GKS: Kieca – Garbocz, Sosiński, Kotoński, I. Adamczik, Pipa – Trzópek, Kuc, Noga, Copija, D. Adamczik – Majkowski, Mejka, Więckowski, Karatajew, Gurazda – Wawrzonkowski.
Rudolf Rohaczek (trener Polonii): – Chcę pochwalić drużynę za bardzo dobre rozegranie taktyczne pierwszej i ostatniej odsłony. W drugiej było jeszcze trochę błędów, szczególnie dlatego, że zawodnicy grali zbyt indywidualnie. Końcówka była dość nerwowa, ale wszystko skończyło się dobrze dla nas.
Siergiej Wojkin (trener GKS): – Słabo graliśmy w przewagach, nieskutecznie grają również ostatnio napastnicy. W dwóch ostatnich meczach zdobywali bowiem zaledwie po jednej bramce. To za mało. W lidze nie ma już słabych drużyn i każde spotkanie jest ciężkie, a wynik sprawą otwartą.
1. Dwory Unia 29 52 162- 37
2. GKS Katowice 29 39 112- 77
3. GKS Tychy 29 38 107- 82
4. KTH Krynica 29 31 104-108
5. Polonia Bytom 29 27 91-101
6. Podhale 29 20 77-116
7. SKH Sanok 29 17 92-145
8. Stoczniowiec 29 15 79-138
Autor artykułu: STANISŁAW BARTOSIK