Archive for November, 2000

Wybraliśmy “Śląskich Kupców Roku”

Thursday, November 30th, 2000

Mamy kolejnych utytułowanych kupców, na których postawili sami klienci, trafnie oceniając przymioty swoich kandydatów. Na czwarty doroczny konkurs-plebiscyt o tytuł ,Śląskiego Kupca Roku”, organizowany przez Stowarzyszenie im. Eugeniusza Kwiatkowskiego i redakcję “Dziennika Zachodniego”, wpłynęło około 4 tys. kuponów. Wytypowano ponad 100 sklepów. W tej konkurencji zwyciężyło 16 kupców. Konkurs odbywał się pod patronatem wojewody śląskiego Marka Kempskiego.

Branża spożywcza ma zdecydowaną przewagę, co łatwo wytłumaczyć codziennymi potrzebami klientów. Ich częste kontakty z tego rodzaju sklepami pozwalają najlepiej ocenić poziom obsługi. Jest też inne spostrzeżenie. Konkurencyjny rynek stawia kupcom wiele nowych wymagań, którym starają się sprostać nawet w małych miejscowościach. Przykładem są sklepy mięsno-wędliniarskie, między którymi toczyła się ostra rywalizacja.

W tegorocznym konkursie zabrakło sklepów odzieżowych i obuwniczych. Pojawiły się natomiast nowe firmy i branże, widać że klienci doceniają nie tylko kulturę obsługi, wybór i jakość towarów, zwracają też uwagę na atmosferę, wyróżniając szczególne starania o wystrój wnętrz. Stali się bardziej wymagający i mają bardziej zróżnicowane upodobania.

Kapituła konkursu oceniła wyniki komisji weryfikującej zgłoszenia Czytelników i przyznała zaszczytne tytuły. Przypadły one właścicielom rodzimych dużych i rozwijających się firm handlowych, a także małych sklepów, które zdobyły uznanie stałych klientów. W wyróżnionym gronie mamy także ubiegłorocznych laureatów. Są też zdobywcy trzeciego tytułu ,Śląskiego Kupca Roku”. Takie wyróżnienie spotkało Marię i Ernestyna Janetów z Lubomi, którzy prowadzą sieć sklepów mięsno-wędliniarskich.

Konkursy takie odbywają się także w innych regionach kraju, przyczyniając się do odbudowy prestiżu zawodu kupieckiego, który ma długie i bogate tradycje.

Uroczyste spotkanie z lauretami konkursu odbędzie się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w połowie grudnia.

Tytuły “Śląskiego Kupca Roku” otrzymali:
Wanda i Lucjan Brzeziccy (sklep “Złoty Róg” w Katowicach), Jerzy Gołąbek (sklep mięsny w Kuźni Raciborskiej), Andrzej Stania (sklepy mięsne w Świerklanach i Rybniku), Ernestyn i Maria Janetowie (sklepy mięsno-wędliniarskie w Lubomi i Raciborzu), Jacek Krzyżanowski (“PHU DAKO” sklep z artykułami piśmiennymi “Karton” w Gliwicach), Andrzej Surowiec (sklep, wędzarnia i smażalnia ryb “Karp” w Czechowicach-Dziedzicach), Anna i Leszek Łukawscy (sklep “Ars – Wędzonka” w Gliwicach), Zdzisław Mackiewicz (cukiernia i ciastkarnia “Ptyś” w Częstochowie), Jerzy Gacek (sieć sklepów “Merkpol” firmy “Galtex” w Poraju), Lidia i Stefan Rybiccy (salon zegarmistrzowski w Częstochowie), Halina Banyś (Market Aga 3 w Sosnowcu), Leokadia Strzemińska (sklep “Dionizos” w Sosnowcu), Urszula Radoń-Tanewska (drogeria “Tanewski” w Bielsku-Białej), Elżbieta Cyroń (salon “Mebel – Cyroń” w Rudzie Śląskiej), Kazimierz Janosz (sieć sklepów firmy “Instalbud” w Pszczynie), Halina Łysak (sklep warzywno-owocowy ,Tutti-Frutti” w Katowicach).

Wylosowane nagrody
Kupony, na których Czytelnicy typowali swoich kandydatów do konkursu “Śląski Kupiec Roku”, wzięły udział w losowaniu nagród rzeczowych.

Wylosowali je: radioodbiorniki – Joanna Patalon z Sosnowca, Krystyna Janik z Knurowa, Dariusz Korczyk z Katowic, Irena Świst z Chorzowa; żelazka – Kamila Ściborska z Rydułtów, Irena Bulenda z Tychów, Edward Dyba z Sosnowca, Lidia Bugla z Lubomi; czajniki – Halina Jankowska z Głubczyc, Stanisław Chlebek z Jaworza Średniego, Ewelina Jędrysik z Raciborza; odkurzacz – Julia Gwiazda z Katowic; toster – Hanna Pleśniak z Tychów.

Nagrody można odebrać od poniedziałku w recepcji “Dziennika Zachodniego”.

Autor artykułu: (il)

W Spodku pod patronatem “DZ”: Musicalowe spełnienie

Thursday, November 30th, 2000

Od 1 do 6 grudnia w katowickim Spodku grany będzie “Piotruś Pan” w reżyserii i choreografii Janusza Józefowicza. Prapremiera tego musicalu według powieści Jamesa M. Barriego, z librettem Jeremiego “Starszego Pana” Przybory i muzyką Janusza Stokłosy, w warszawskim Teatrze Muzycznym “Roma” odbyła się w lutym br. po sześciu latach przygotowań. Zanim po raz pierwszy kurtyna poszła w górę, już sprzedano ponad 13 tys. biletów! Katowickie przedstawienia są pierwszymi poza macierzystą sceną.

Nie jest wykluczone, że takich warunków technicznych, jak w Spodku, to gigantyczne przedsięwzięcie artystyczne nie znajdzie nigdzie. “Romę” trzeba było dla “Piotrusia Pana” specjalnie wzmocnić, scena nie wytrzymywała bowiem obciążenia kilkutonowymi dekoracjami, pośród których największe zachwyty wzbudzają m.in. zmieniająca się w toku upływu pór roku wyspa, 14-metrowy statek kapitana Haka i tylko o połowę mniejszy krokodyl, w którego paszczy mieści się Piotruś Pan, a w brzuchu – dwie osoby, poruszające ogonem i łapami.

W Katowicach z jeszcze większym rozmachem, niż w “Romie”, ma błyskać i grzmieć, silniejsze mają być huragany i błyskawice, armatnie wystrzały ze statku, większy wodospad… To u nas do końca mają zrealizować się dziecięce wprost marzenia dojrzałych twórców o wielkim polskim musicalu, którego realizacja kosztowała 1 mln 200 tys. złotych. Wsparła ten projekt ERA GSM, dzięki czemu zakupiono też sprzęt, jedyny taki – jak zapewniał Wojciech Kępczyński, dyrektor ,Romy” – w Europie Środkowej, cyfrowe urządzenia do animacji dźwięku, sprzęt nagłaśniający.

Pisano w ,Rzeczypospolitej”, że “Piotruś Pan” wprowadza polski teatr muzyczny w zupełnie nowe rejony, (…) dowodzi, że i w polskich, siermiężnych warunkach możliwe jest stworzenie musicalu dostosowanego do światowych standardów. A te nakazują, by muzyczne widowisko olśniewało niezwykłymi efektami technicznymi i inscenizacyjnymi.
Musical końca XX wieku nie jest zgrabnie skrojoną opowiastką sceniczną z piosenkami i tańcami. Czasami ta opowiastka jest jedynie dodatkiem do efektów specjalnych, które mają oszołomić widza. Teatr muzyczny chce bowiem konkurować z wielkimi superprodukcjami filmowymi, najpopularniejszym gatunkiem sztuki masowej naszych czasów.
“Piotruś Pan” w “Romie” to pierwszy w polskich warunkach spektakl spełniający te wymogi. Realizatorzy, którzy od poniedziałku stawiali już kilkutonowe dekoracje w Spodku, zapowiadają, że w Katowicach przedstawienie zyska jeszcze większy rozmach.

Recenzenci po premierze za sukces uznali sceniczny debiut Edyty Geppert, wysoko ocenili świetny śpiew i grę aktorską Wiktora Zborowskiego. Ich i m.in. Katarzynę Groniec zobaczymy i w Katowicach. Najbardziej wszakże zawojowały publiczność dzieci, zwłaszcza Tomasz Kaczmarek i Marcin Sójka w roli Piotrusia Pana oraz Zuzanna Madejska i Alicja Janosz w roli zakochanej w Piotrusiu Wendy. Janusz Józefowicz – pisał na łamach “GW” Roman Pawłowski – znany jest z wyszukiwania samorodnych talentów, ale tutaj przeszedł sam siebie, o młodych aktorach dodając, iż odnaleźli się bez trudu w wielkim show. Grają swobodnie, jakby nie wlepiało w nich wzroku tysiąc osób.

W tę teatralną przygodę włączą się kolejne dzieci, wybrane w castingach poprzedzających spektakle w Spodku. Powiększą musicalowy szczep Indian, których taniec z pochodniami budzi ogromny aplauz widowni, podobny temu, z jakim kwituje ona lot głównych bohaterów czy trickowe, finałowe pojawienie się… Jeremiego Przybory. To zapowiada, że w Spodku radość dostaną zarówno dzieci, jak ich rodzice i dziadkowie.

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Tańczyć każdy może

Thursday, November 30th, 2000

Rozmowa z FRANCISZKIEM WITOSEM,
prezesem Okręgu Śląskiego Polskiego Towarzystwa Tanecznego

- Ile osób na Śląsku pasjonuje się tańcem towarzyskim?
- Zarejestrowanych licencji mamy ponad 600, czyli nieco więcej niż wynosi średnia krajowa. Oznacza to, że właśnie tyle osób w województwie śląskim tańczy sportowo. Jeśli bowiem ktoś wykupuje licencję, musi startować w turniejach. Ta liczba nie obejmuje uczestników kursów, które organizują teraz nie tylko kluby i prywatne szkoły, ale także wiele innych instytucji. W sumie kontakt z tańcem ma tu więc bardzo wielu ludzi. Gdyby zresztą nawet ograniczyć się do tych, którzy posiadają licencje, i pomnożyć to przez liczbę województw, będziemy mieli w kraju niemal “armię” tańczących osób. Która z dyscyplin sportu może pochwalić się taką rzeszą zawodników?

- Taniec to jednak nie tylko sport.
- To prawda. To połączenie sportu i kultury, a dla obserwatorów także piękne widowisko. Dla ludzi, którzy wiążą się z tańcem na dłużej, staje się on sposobem na życie. Nieraz w prasie pojawiają się tytuły w rodzaju “taniec jak narkotyk”. Jest w tym sporo prawdy, bo parkiet “wciąga” i niełatwo z niego zejść. Nie na darmo wielu adeptów tej sztuki zostaje tancerzami zawodowymi, trenerami, sędziami itd. Dla tych z kolei, którzy ograniczają się do ukończenia kursu, to wspaniała przygoda i zabawa. Przy okazji nauczą się, jak poradzić sobie na eleganckim balu, dyskotece czy zabawie ludowej.

- Czyli tancerze tworzą elitarną grupę?
- Można tak powiedzieć. Tańcząc nabieramy przecież ogłady towarzyskiej i uczymy się obcowania z innymi. Pogłębiamy też wiedzę z wielu dziedzin, jak kultura, historia muzyki itp. Taniec zbliża ludzi, bo dzięki niemu kontakty ze światem stają się łatwiejsze. Nie wspomnę już, że często znajomość z parkietu kończy się przed ołtarzem, a po ślubie para nadal tańczy! Dobra tancerka zawsze pięknie się prezentuje, więc może zostać np. modelką. Poza tym taniec powoduje, że nawet mało atrakcyjna dziewczyna staje się interesująca – choćby miała np. krzywe nogi. Porusza się bowiem tak ładnie, że nie widać defektów jej figury. To samo dotyczy zresztą tancerzy. Kiedy przyjrzymy się im z bliska, okaże się, że niejeden wcale nie jest taki wysoki ani przystojny. Czar i urok zdobywają na parkiecie.

- Co jeszcze taniec daje ludziom?
- Doskonałą kondycję fizyczną, co potwierdzają badania. Dobry tancerz na treningi musi poświęcać przecież kilka godzin dziennie. Dodam, że taniec, zwłaszcza nowoczesny, z powodzeniem stosowany jest w pracy z osobami niepełnosprawnymi.

- Czy tańczyć może każdy, kto o tym zamarzy?
- Zdarzają się “beztalencia” i wybitne talenty. Statystycznie biorąc, w ogromnej liczbie osób, które zapisują się na kursy, geniuszy jest około 2-3 procent. Powiedzmy, że tyle samo osób zdecydowanie powinno zająć się czym innym. W zasadzie tańczyć więc może każdy – reszta już zależy od tego, ile posiada talentu, jak bardzo chce, ile czasu na to poświęci itd.

- Jaki poziom prezentują śląskie i polskie pary turniejowe?
- Naprawdę niezły. Śląskie pary posiadają już kilka tytułów wicemistrzów kraju w różnych kategoriach wiekowych. Najlepiej wypadają w tańcach standardowych, na razie nieco gorzej w latynoamerykańskich, ale poziom wciąż rośnie. Polska jest też widoczna w Europie i na świecie. Jeszcze lepsze wyniki osiągają pary zawodowe, ale to już inna sprawa.

Autor artykułu: ELŻBIETA PIERSIAKOWA

Remis ze wskazaniem

Tuesday, November 28th, 2000

Brązowy medal Akademickich Mistrzostw Polski wywalczyła Anna Gromakowska. Startująca na co dzień w barwach WLKS Kmicic Częstochowa zawodniczka, stoczyła w turnieju w Poznaniu dwie walki.

W półfinale spotkała się z najlepszą w kategorii do 57 kg zawodniczką w Polsce i jedną z najlepszych w Europie – Agnieszką Skaradzińską. – Dwa lata temu do walki z nią podczas Mistrzostw Polski nie chciała stanąć żadna z rywalek. Agnieszka jest dwukrotną mistrzynią Europy. Nie przegrała jeszcze walki. Gdyby nie uraz kręgosłupa, występowałaby w tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich – mówi trener Kmicica Robert Kantorysiński.

Pojedynek A. Gromakowskiej ze Skaradzińską zakończył się remisem. Sędziowie przyznali jednak zwycięstwo – przez wskazanie tej drugiej. Mimo tego nasza zawodniczka jest bardzo zadowolona ze swego występu. – Strach ma wielkie oczy. Niepotrzebnie trochę bałam się w pierwszej rundzie. Nie jestem zadowolona z wyniku, ale z samej walki – tak. Dzięki pomocy Roberta przełamałam się psychicznie i stoczyłam wyrównany pojedynek. Agnieszka nie była chyba jednak w najwyższej formie – mówi A. Gromakowska.

Co by nie mówić, częstochowianka jest jedyną, która toczyła równorzędny bój z utytułowaną rywalką. Skaradzińska wygrała z pierwszą przeciwniczką 3:0, a w finale rozgromiła kolejną 5:0. – Potraktowaliśmy te zawody szkoleniowo. Anka występowała wcześniej w wadze do 63 kg, w której nie miała konkurencji. Zwyciężyła w Euro Cup w Niemczech, Międzynarodowych Mistrzostwach Polski i Pucharze Polski. Przed akademickimi mistrzostwami zbiła wagę, by móc zmierzyć się ze Skaradzińską. Mimo trzeciego miejsca, uważamy, że był to największy jej tegoroczny sukces – wyjaśnia R. Kantorysiński.

Autor artykułu: (su)

Koszykówka: Konsekwencja nagrodzona

Monday, November 27th, 2000

Wysokie zwycięstwo odnieśli koszykarze Iskry Częstochowa w pojedynku z rezerwami Azotów Unii.

Zaplecze występującej w ekstraklasie Unii okazało się zespołem do ogrania. Gościom udało się zwyciężyć tylko w jednej kwarcie. W pozostałych na parkiecie dominowali częstochowianie. Świetną skutecznością popisał się w tym pojedynku Tomasz Nogalski zdobywając aż 33 punkty. Cztery razy za trzy punkty trafiał Janusz Sośniak.

Po dwóch kwartach na tablicy widniał wynik remisowy (49:49). W dalszej części meczu uwidoczniła się przewaga zespołu prowadzonego przez Sławomira Gajdę i Tomasza Prusaka.
Iskra Częstochowa – Azoty Unia II Tarnów 94:77 (24:19, 25:30, 23:14, 22:14)

ISKRA: Trepka 4, Knapczyk 4, Chądzyński 7, Nogalski 33, Janczyk 10 – Saran 4, Sośniak 16, Pęczak 16, Zacharski, Mąkowski.

Wyniki pozostałych meczów: SMS Warka – Mickiewicz Katowice 98:84, Sudety Jelenia Góra – Znicz Jarosław 87:100, Spetech Bielsko-Biała – Glimar Gorlice 72:78, Siarka Tarnobrzeg – MKS Wrocław 97:83, Piotrcovia Piotrków Trybunalski – KKS Cieszyn 81:80.

1. Znicz 10 18 953:765
2. Siarka 10 18 847:825
3. Mickiewicz 10 17 913:742
4. Iskra 10 17 867:754
5. Azoty II 10 16 773:759
6. Spetech 10 16 780:772
7. SMS 10 15 791:785
8. Piotrcovia 10 15 796:819
9. Sudety 10 14 839:850
10. MKS 10 12 775:839
11. KKS 10 11 726:909
12. Glimar 10 11 721:962

Autor artykułu: (su)

Beztroski ojciec

Monday, November 27th, 2000

Czteroletni Sebastian pozostawał wczoraj kilka godzin bez opieki, zamknięty w nysce. Ojciec zostawił go w aucie, bo miał ważne sprawy do załatwienia. Mężczyzna odpowie za zaniedbanie obowiązków rodzicielskich.

Policję zaalarmował wczoraj częstochowianin mieszkający w kamienicy przy ul. Ogrodowej. Zwrócił uwagę na kilkuletnie, samotne dziecko siedzące w nysce zaparkowanej w pobliżu. Wezwał policję, która przewiozła chłopczyka do pogotowia opiekuńczego. Czteroletni Sebastian nie potrafił powiedzieć nic o sobie i rodzicach poza swoim imieniem.

Funkcjonariusze próbowali znaleźć lekkomyślnych rodziców kierując się danymi rejestracyjnymi pojazdu. Bezskutecznie. W miejscu zamieszkania nie było nikogo.

Beztroski ojciec znalazł się po trzech godzinach. Tłumaczył, że zostawił synka, bo miał ważne sparwy do załatwienia.

- Mężczyzna odpowie za niedopełnienie obowiązków rodzicielskich – informuje kom. Katarzyna Staciwa, rzecznik częstochowskiej policji. – Stanie przed kolegium ds. wykroczeń.

Autor artykułu: (vig)

Rozstrzygnięto konkurs o ,Śląski Znak Jakości”

Friday, November 24th, 2000

Po raz czwarty odbył się konkurs dla producentów żywności z naszego regionu. Statuetkę i prawo do zamieszczania na swoich produktach logo ,Śląski Znak Jakości” przyznano 11 wyrobom.

Konkurs był zorganizowany przez Śląski Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Katowicach i Wydział Spraw Obywatelskich Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Aż trzy nagrody przyznano piekarniom. Jest wśród nich ,Społem” w Zabrzu ze swoim chlebem ,Kopernik”, Piekarstwo Macieja Musiorskiego z Częstochowy (chleb mieszany) i piekarnia ,Siewierska” z Katowic (chleb ,Mini”). W grupie laureatów znalazły się też flaki delikatesowe po meksykańsku, wyprodukowane przez ,Wakpol” w Rudzie Śl., kabanos z ,Maxpolu”, w Kuźni Raciborskiej, napój gazowany ,Śliwka milenijna” myszkowskiej Spółdzielni Pracy ,Jurajska”, pasztecik z koperkiem z Zakładu Rzeźniczo-Wędliniarskiego Pawła Kani w Żorach, serek waniliowy z sosnowieckiego ,Jogsera”, sos tatarski z żorskiej firmy rodzinnej ,Smak”, szynka ,Babuni” z zakładu Ernestyna Janety w Lubomi, cukierki ,Klio” z ,Mirany” w Gorzyczkach.

Zakłady startujące w konkursie odwiedzili między innymi eksperci Inspekcji Handlowej, Sanepidu, Urzędu Wojewódzkiego. Sprawdzali pochodzenie surowców wykorzystywanych do produkcji zgłoszonych wyrobów, stosowane technologie, system kontroli jakości, warunki przechowywania, stan sanitarny pomieszczeń, a wreszcie smak, zapach, wygląd i jakość produktów.

- Województwo śląskie to jeden z największych rynków konsumenckich w kraju – mówi Adam Zawiszowski, rzecznik prasowy ŚWIIH. -Oprócz miejscowych surowców tutejsze firmy wykorzystują składniki pochodzące z obszarów czystych ekologicznie. Dlatego wartość wytwarzanej tu żywności jest naprawdę dobra. Konsumenci często nie wiedzą, że śląscy producenci proponują im towar lepszy i zdrowszy od zagranicznego. Przeszkodą w dotarciu do klientów jest brak pieniędzy na promocję. Konkurs ma pomóc w pokonaniu tej bariery.

Autor artykułu: JSZ

Śpiewająca Katarzyna

Friday, November 24th, 2000

Estrada w Bibliotece Śląskiej: Z przyjemnością zapowiadamy kolejny koncert z cyklu ,Jesienne spotkania z poezją i muzyką w Bibliotece Śląskiej”, którego bohaterką będzie tym razem Katarzyna Walczak.

Młoda artystka jest laureatką I nagrody tegorocznego konkursu na interpretację piosenki Agnieszki Osieckiej, nic zatem dziwnego, że w jej recitalu nie zabraknie tekstów tej wspaniałej poetki. Ale będą także piosenki napisane przez innych liryków – Ewę Lipską i Jana Wołka, koncert nosi bowiem tytuł ,A taka ładna miłość”. Katarzynie Walczak towarzyszyć będą: Urszula Borkowska – fortepian, Tomasz Januchta – kontrabas, Milena Kamińska – skrzypce oraz zespół wokalny B.A.CH.

To muzyczne spotkanie, przygotowane przez Instytucję Kultury ,Estrada Śląska”, odbędzie się w poniedziałek – 27 listopada – o godz. 17, w sali Parnassos Biblioteki Śląskiej w Katowicach (plac Rady Europy 1). Wstęp wolny.

Autor artykułu: (HW-M)

Koncert Serce za serce

Friday, November 24th, 2000

Pod patronatem ,Dziennika Zachodniego” – Argentyński duch zawładnie dzisiejszego wieczoru, od godz. 20, zabrzańskim Domem Muzyki i Tańca. I, jak żartuje dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii – Jan Sarna, serca zatańczą w rytmie tanga.

Stanie się tak nie tylko za sprawą znakomitości świata artystycznego: argentyńskich wirtuozów gitary: Eduarda i Juana Jose Falu, a także grupy ,Tango Quattro” oraz wybitnych tancerzy, prezentujących ten niezwykły taniec rodem z Buenos Aires. Po raz pierwszy w dziewięcioletniej historii koncertów ,Serce za serce”, towarzyszących oskarowej gali prof. Zbigniewa Religi, impreza poświęcona będzie konkretnej osobie, przypomnijmy, prof. Rene Favaloro, tragicznie zmarłemu w tym roku światowej sławy kardiochirurgowi. Ludzie chorzy na serce na całym świecie zawdzięczają mu ratujące życie by-passy, czyli metodę pomostowania naczyń wieńcowych. A zabrzańska fundacja i prof. Religa – przyjaźń, doskonale rozwijającą się współpracę naukowo-badawczą pomiędzy ośrodkami w Zabrzu i Buenos Aires.

- Rozpoczniemy zabrzański koncert utworem dedykowanym i skomponowanym specjalnie z myślą o prof. Rene Favaloro – podkreślał na pyrzowickim lotnisku mistrz Eduardo Falu, słynny gitarzysta i kompozytor argentyński.

Wybitny artysta także był chory na serce. Trafił do kliniki znanego kardiochirurga w Buenos Aires, który wszczepił mu by-passy. Od Rene Favaloro usłyszał o prof. Relidze, zabrzańskiej Fundacji i ideach przyświecających jej działalności. On także opowiedział gitarzyście o słynnych koncertach ,Serce za serce”, organizowanych przez prof. Religę.

- Rene Favaloro to był niesamowity, wielki człowiek – powiedział ,DZ”, nie kryjąc wzruszenia, Eduardo Falu. – Jego tragiczna, samobójcza śmierć była dla nas wstrząsem, odbiła się szerokim echem w całej Argentynie! Władze ogłosiły nawet żałobę narodową. Dlatego udział w koncercie to dla nas niezwykłe wydarzenie: zaszczyt, że możemy zagrać dla fundacji, którą tak cenił prof. Favaloro, a także oddać hołd zmarłemu.

Panowie Falu przylecieli na zabrzański koncert wprost z Finlandii. Z zaskoczeniem i radością przyjęli gorące przyjęcie, jakie zgotowali im Polacy. Zaskoczyła ich także, po fińskich chłodach, przyjazna aura i, jak podkreślał zwłaszcza Juan Jose, niezwykła uroda naszych rodaczek.

Argentyńscy wirtuozi w Polsce byli pierwszy raz przed jedenastu laty, w Krakowie. Znają także festiwal w Łańcucie, cenią twórczość Witolda Lutosławskiego. Ale, jak podkreślił Juan Jose, z pewnością wizyta w Zabrzu skłoni go do bliższego zainteresowania się twórczością naszych kompozytorów.

Zanim jednak to nastąpi, usłyszymy w pierwszej części koncertu Juana Jose Falu w utworach Marcelino, Hectora Alaya, Francisco Tarrega oraz Augustina Barrios. Po nim wystąpi Eduardo Falu (gitara i śpiew). Ojciec i syn wystąpią także w duecie gitarowym. W drugiej części zagra zespół ,Tango Quattro”. Artyści zaprezentują czternaście najbardziej znanych utworów narodowych twórców, m.in. od Rodrigueza, Gardela, Juliana Plaza, po Bringolo i Villoldo oraz Piazzolę. Zatańczą tancerze, rekomendowani przez Argentyńską Akademię Tanga: Nelida i Jorge, Julio i Veronique, Leo i Eugenia oraz Alma i Juan. Zaprezentują ewolucję tanga: od pierwotnej jego formy po współczesność.

- Ten taniec związany jest wyłącznie z Buenos Aires, inne regiony posiadają własne rytmy. Tango towarzyszy nam w życiu nocnym, upadkach, wzlotach, w miłości – podkreśla E. Falu.
Patronat medialny nad ,Nocą argentyńską”, którą poprowadzi Grażyna Torbicka, objął ,Dziennik Zachodni”. Mecenasem koncertu jest Telekomunikacja Polska SA. Sponsorami: Rafineria Czechowice SA oraz zabrzańska restauracja ,Pod Kasztanami”.

Autor artykułu: MARLENA POLOK

Honorowe logo

Wednesday, November 22nd, 2000

Trwa czwarta edycja konkursu o Śląski Znak Jakości w branży spożywczej. W rywalizacji bierze również udział kilka firm ziemi częstochowskiej.

Pomysł promowania artykułów żywnościowych ze Śląska powstał przed pięcioma laty. Po wprowadzeniu w życie reformy administracji państwowej, oprócz firm z dawnego województwa katowickiego, w szranki stają przedsiębiorstwa również z regionu częstochowskiego. To w końcu tu jest jeden z najważniejszych rynków konsumenckich. Miejscowe zakłady zajmują się przetwórstwem mięsa, warzyw, owoców oraz produkcją napojów, słodyczy, makaronów i jogurtów.

Konkurs o Śląski Znak Jakości pomaga w promowaniu produkowanej tu żywności i ma sprawić, aby była ceniona na równi z importowaną. Specjalna kapituła rozpoczęła badanie zgłoszonych wyrobów. Wśród nich są m.in. produkty częstochowskiej mleczarni. Fachowcy z inspekcji handlowej, sanepidu, wojewódzkich służb rolnych i weterynaryjnych oceniają zdrowotną wartość towarów. Na miejscu u producentów sprawdzają cykl produkcyjny, pochodzenie surowców i warunki przechowywania.

Organizatorami współzawodnictwa jest Wydział Spraw Obywatelskich Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i Śląski Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Katowicach. Dodajmy, że w trzech poprzednich edycjach kapituła oceniła łącznie 140 wyrobów 38 producentów. Śląski Znak Jakości przyznano 44 towarom. Kto otrzyma w tym roku to honorowe logo? Przekonamy się w ostatnich dniach listopada.

Autor artykułu: (kak)