Mimo 36 lat na karku Piotr Nowak ciągle zadziwia piłkarską formą
Profesor z Chicago
Korespondencja z USA
- Rozmawiamy po meczu jedynych mistrzów amerykańskiej Major League Soccer. Chicago Fire pokonało DC United 3:2, a Piotr Nowak zaliczył w tym spotkaniu dwie asysty i sam strzelił gola przesądzającego o wygranej ,Strażaków”. Dzień wcześniej swoją walkę z Orlinem Norrisem wygrał Andrzej Gołota. Kto więc jest najpopularniejszym Polakiem w ,Wietrznym mieście” – ty czy Andrzej?
- Dobre pytanie. Myślę, że nie ma nas co porównywać, ani licytować się procentami poparcia kibiców. Andrzej jest znakomitym bokserem. Ma swoich zagorzałych fanów nie tylko wśród Polonii, ale nawet w moim zespole. Po ostatniej walce zadzwoniłem do niego z gratulacjami, mamy ze sobą stały kontakt i uważam go za sympatycznego faceta.
- Mimo 36 lat na karku wciąż imponujesz formą i jesteś w zespole Fire prawdziwym piłkarskim profesorem.
- Myślę, że cały zespół ,Strażaków” gra w tym sezonie dobrze. To prawda, że kilka razy obsłużyłem kolegów z ataku dokładnymi podaniami, ale wcześniej ktoś przecież musiał wywalczyć tę piłkę, abym ja mógł ją później dograć czy zdobyć gola. Mecze z DC United są dla nas bardzo prestiżowymi potyczkami i ta wygrana podbudowała całą drużynę.
- Na co stać w tym sezonie zespół z Chicago?
- Jesteśmy dopiero w połowie sezonu regularnego, później jeszcze czekają nas play-offy i w tej chwili naprawdę trudno powiedzieć o co będziemy walczyć. Sporo zależeć będzie od tego jak szybko dojdą do pełnej sprawności nasi obcokrajowcy – Lubosz Kubik i Christo Stoiczkow. Kontuzja Czecha nie jest zbyt poważna i najdalej za miesiąc powinien już grać. Gorzej wygląda sprawa z Bułgarem, którego pauzę lekarze zapowiadają na 10-12 tygodni. Z nimi w składzie stać nas naprawdę na wiele, kto wie może nawet na powtórzenie sukcesu z 1998 r.
- Skoro wspomniałeś o wydarzeniach sprzed 1,5 roku, to powiedz jakie miejsce w twojej prywatnej hierarchi sukcesów zajmuje zdobycie z Fire tytułu mistrza ligi i pucharu USA?
- Najwyższe, bo choć grałem w pięciu ligach, to dopiero w USA udało mi się wywalczyć tytuł mistrzowski. Na pewno był to zarówno dla mnie jak i dla drużyny wspaniały rok, a finał MLS rozegrany w Los Angeles w obecności 90 tys. widzów był niezapomnianym przeżyciem.
- Piłkarze europejscy, którzy przejeżdżają grać do USA, z reguły najlepsze lata kariery mają już za sobą, a mimo to należą do czołowych postaci w każdym zespole. Jaki więc jest tak naprawdę poziom MLS?
- Ci weterani sporo jednak potrafią, o czym świadczą chociażby przykłady Matthaeusa czy naszego Kubika. Mają za sobą występy w swoich narodowych reprezentacjach oraz ogromne doświadczenie, które przekazują młodym Amerykanom. Tutaj nie ma problemu braku dopływu utalentowanych zawodników do klubów, który dotyka ostatnio zespoły z Anglii czy Niemiec. Obowiązuje limit czterech obcokrajowców na drużynę, a ci chłopcy najwięcej korzystają podglądając na treningach właśnie takie gwiazdy jak chociażby Stoiczkow. Jeśli chodzi o poziom rozgrywek, to z roku na rok się on podnosi, bo miejscowi piłkarze grają po prostu coraz lepiej. O ich stałych postępach najlepiej świadczy zresztą progres jaki w ostatnich latach zanotowała w światowym rankingu reprezentacja USA.
- Widziałem kilka spotkań z udziałem amerykańskich drużyn i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że po tej stronie oceanu dużo większą wagę przywiązuje się do ataku niż defensywy.
- Na początku rozgrywek MLS spotkania kończyły się wynikami hokejowymi. Po naszym ligowym zwycięstwie w 1998 r. inne drużyny wyciągnęły wnioski i również zaczęły grać bardziej zdyscyplinowaną piłkę. Teraz wszyscy starają się grać uważnie w defensywie i nie strzela się już tak łatwo goli.
- Jakie są twoje plany na przyszłość. Jak długo jeszcze będziesz grał w barwach ,Strażaków”?
- Kontrakt z klubem wiąże mnie do końca 2001 r. i zamierzam go wypełnić. Co będę robił później jeszcze nie wiem. Na pewno zostanę przy futbolu. Przez 20 lat gram profesjonalnie w piłkę i nie sposób tego tak nagle zostawić. Zastanawiam się tylko czy zostać w Stanach czy też wrócić do kraju, bo przyjaciół i interesy mam zarówno w Polsce jak i w Chicago.
- Nie zraziła cię do naszego futbolu niezbyt udana inwestycja w KP Konin, który właśnie spadł z II ligi?
- Każdy z nas się uczy na błędach. Było to dla mnie nowe doświadczenie. Wielu przyjaznych ludzi chce mi pomóc i mam nadzieję, że przy ich wsparciu poradzę sobie z prowadzeniem tego klubu. Nie zamierzam się w każdym razie wycofywać z tej inwestycji.
- Prasa w Chicago spekulowała, że w Fire być może zagra jeszcze w tym sezonie kolejny Polak. Czy rzeczywiście któryś z naszych rodaków wzmocni ten zespół?
- Zgłosiliśmy takie zapotrzebowanie, ale tutaj transfery przeprowadzają nie kluby, ale liga. Mówiło się o pozyskaniu Jacka Zielińskiego, w grę wchodziło jeszcze kilka innych nazwisk z Polski, ale panowie z MLS trochę zaspali. Załatwianie wizy na pobyt stały oraz wszelkich formalności związanych z pozwoleniem na pracę w USA trwa 1,5 miesiąca i w tej sytuacji mielibyśmy nowego zawodnika dopiero na końcówkę sezonu. Na razie więc ten pomysł upadł, ale myślę, że w nowych rozgrywkach polska kolonia w ,Strażakach” znów się powiększy.
Rozmawiał: JACEK SROKA
Autor artykułu: Jacek Sroka